Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piotr kowalik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piotr kowalik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

Kołbus Tomasz - Bóg na urlopie - recenzja

W książce Terry’ego Pratchetta „Długa Ziemia” ziemniak odgrywał strategiczną rolę – był źródłem energii w urządzeniu służącym do przemieszczania się do światów równoległych. W książce Kołbusa ziemniak narobi równie dużo zamieszania. Rzeczone warzywo to nie jedyna rzecz spajająca tych autorów – jest nią również umiejętność opisywania rzeczywistości z dużą dawką humoru.

Kliku stronicowy prolog jest doskonałym pokazem stylu w jakim jest utrzymana cała książka – pełno w nim dobrego humoru i ironii.

Bohaterowie są bardzo dokładnie opisani co jest niewątpliwie bardzo dużym plusem książki. Autor wyróżnia się na tle innych tym, że bardzo celnie potrafi opisać nie tylko głównego bohatera ale również postacie poboczne. Charakterystyka ta nie nuży, ponieważ każda osoba stanowi zestaw niepowtarzalnych cech. Każdy bohater zostaje w pamięci na długo – doskonale pamiętam prawnika z prologu, mimo tego, że jego rola w całej historii skończyła się na 18 stronie.

Fantastyczna fabuła książki – głównemu bohaterowi ukazuje się Archanioł Rafał oraz demon Mammon, obaj oznajmiają mu, że los ludzkości zależy tylko od niego – jest tylko pretekstem do przedstawienia i zgłębienia otaczającej rzeczywistości. Rzeczywistość owa jest zarówno zabawna jak i smutna. Zabawna ze względu na doskonale wyważony miedzy humorem a ironią sposób narracji. Smutna zaś w warstwie analizy sylwetek bohaterów. Marcin – trzydziestoletni sfrustrowany nauczyciel historii w gimnazjum; Małpa – niespełniony gangster, ukryty homoseksualista uzależniony od żelek; Adam – najlepszy sprzedawca wiertarek w tej części Europy, notorycznie zdradza żonę, jeżdżąc Porsche narzeka na biedę w jakiej mu przyszło żyć; ksiądz Marek – swoje powołanie traktuje jako sposób na wygodne życie. Oraz mnóstwo pobocznych postaci, a każda z nich posiada wiele cech negatywnych.

Bohaterowie na co dzień zmagają się ze swoimi problemami, które to ograniczają się do próby wzbogacenia swojego życia seksualnego. Pracę traktują jako zło konieczne, siebie uważają za najważniejsze osoby na świecie. Opisanie w ten sposób bohaterów – słodko/gorzki – obnaża ludzką dwulicowość, egoizm, brak ambicji. Jest to smutny obraz dzisiejszej rzeczywistości.

W książce pojawiają się obcy. Bellatrixanie, którzy stworzyli ludzką cywilizację, ciągle ją badają. Gdy Marcin wymyśla alternatywną historie cywilizacji (opowiada, że piramidy oraz inne dobra starożytnych cywilizacji stworzył ziemniak) Bellatrixanie dochodzą do wniosku, że Marcin wpadł na ich ślad i podejmują decyzję o zagładzie Ziemi, co z kolei zmusza Rafała i Mammona do ingerencji w sprawy kosmiczne.

Książka sposobem jej prowadzenia bardzo mi przypomina powieść Marcina Wolskiego „Post Polonia” – to samo szybkie tempo narracji oraz nietuzinkowi bohaterowie.

Wszystkim czytelnikom tej pozycji proponuję po lekturze zastanowić się nad tym co nas otacza, nad rzeczywistością która nas otacza, nad tym jak ja kształtujemy. Ponieważ każda dobra książka która bawi, powinna również być przyczynkiem do przemyśleń.

Piotr Kowalik

Za książkę dziękujemy:

środa, 2 kwietnia 2014

Praga gada. O Wojnie!

Warszawska Praga jest nadal traktowana jako dziecko gorszego Boga. Zaniedbana, odrzucona, leżąca po gorszej stronie Wisły etc. Bardzo mało jest publikacji traktujących o tej części Stolicy. Bardzo ciekawą – i potrzebną – inicjatywą może pochwalić się Fundacja Animacja [FA]. To dzięki niej powstał komiks „Praga gada. O wojnie!”.

Komiks to nie byle jaki. FA wykonała swoją prace bardzo rzetelnie, zebrała ponad 500 godzin wywiadów z najstarszymi mieszkańcami prawobrzeżnej Warszawy. Nagrania te stanowią cenny zbiór, historyczny zapis z życia dzielnicy. W ten sposób powstało 10 unikatowo przedstawionych historii z okresu II wojny światowej oraz 1 z okresu powojennego (ostatnie opowiadanie stanowi zapowiedź drugiej części komiksu „Praga gada. O pokoju”.).

Nowele komiksowe przedstawiają życie codzienne z okresu okupacji. Nie są to historie żołnierzy ani partyzantów. Są to wspomnienia mieszkańców, którzy żyli w stałym napięciu, zagrożeniu, strachu. Komiks to również – a właściwie przede wszystkim – rysunki. Każda nowela to oryginalna kreska. W tworzenie antologii zaangażowali się nie tylko polscy rysownicy, antologię współtworzyli Włoch, Meksykanin oraz Rosjanin.

Skąd pomysł aby historie Prażan przedstawić w formie komiksu? Jak oddać niepowtarzalny klimat jaki jest po prawej stronie Wisły? Komiks wydaje się być najlepszym sposobem aby dotrzeć do młodego czytelnika – zgodnie z maksymą „Takie rzeczypospolite zawżdy takie będą, jak ich młodzieży chowanie”.

Setki godzin nagrań jakie zebrała FA stanowią skarbnice wiedzy, nie tylko o życiu podczas okupacji hitlerowskiej. Materiał obejmuje również czasy PRL – historie z tego okresu są równie ciekawe i równie barwne co te z lat wojennych, o czym będziemy mieli okazję przekonać się w drugim tomie antologii.

Nie lada gratka dla fanów komiksów!

Piotr Kowalik

wtorek, 18 lutego 2014

Dziedzice Krwi - Recenzja

Gdzie tu jest prawo i sprawiedliwość?! – zawył ktoś z tłumu.[1]

Działo się! – powiedziałem sam do siebie, gdy skończyłem czytać książkę, pech chciał, że akurat byłem w autobusie. Nic to – myślę sobie i chowam ją do plecaka. Kątem oka widzę, że współpasażer zerka na książkę. Po krótce streściłem mu akcję powieści, nieznajomy wziął telefon i wpisał książkę na listę „muszę przeczytać” na pozycję nr 3, tuż pod Pratchettem i Sapkowskim. Słusznie – przeczyta – nie będzie żałował!

Na okładce książki jest ktoś, kto na pierwszy rzut oka przypomina Conana Barbarzyńcę – trop dobry ale lepszy byłby Rambo ponieważ krew tryska a trup ścieli się gęsto.

Powieść osadzona jest w całkowicie wymyślonym świecie. Jego realia są bardzo dokładnie opisane, świat ten jest bardzo logiczny. Jest w nim mnóstwo zła i przemocy – na szczęście znajdzie się ktoś, kto będzie chciał to zmienić.

Akcja książki jest bardzo dynamiczna. Gdzie tylko pojawi się Aerdin Veske (nasz główny bohater – ćwierć elf) tam pojawiają się również kłopoty. A to trzeba skrócić kogoś o głowę, zabić smoka, wytępić harpie, walczyć na arenie, kogoś ocalić, nie dać się zwieść demonom, kogoś pokonać a do tego trzeba się kryć ze znajomością magii ponieważ nie rozsądnie byłoby narazić się inkwizycji. Nie ma chwili wytchnienia. A dookoła mnóstwo czają się wrogowie i niebezpieczeństwa. Pojawi się również przyjaźń i rzecz jasna miłość. Jest też tajemniczy artefakt, którego tajemnica była zapalnikiem dla wydarzeń sprzed dwudziestu lat, kiedy to rodzice Aerdina zostali zamordowani. Zemsta jest motorem napędowym dla działania ale nie zaślepia ona głównego bohatera – jest on wrażliwy na wszechobecną krzywdę i niesprawiedliwość.

Aerdin na swojej drodze spotka również dobrych ludzi – którzy staną się jego przyjaciółmi: pełnokrwista elfka, nieprzebierający w słowach krasnolud, handlarz informacjami, dowódca płatnych zabójców, młody chłop i pewien… smok.

Nie tylko krasnolud używa bardzo dosadnego języka – gdyby Pasikowski, przeczytał tę książkę, przyjął by ją jako gotowy scenariusz, bez konieczności dokładania większej ilości przekleństw. Jednakże duża ilość słów, które uważane są za wulgarne nie razi, mało tego, nadają one charakteru całej opowieści, to dzięki nim bohaterowie stają się bardziej realni, wyraziści, swobodni. Wyobraźmy sobie swoją reakcję, gdy spotykamy smoka – padła bluzga? Egzamin na używanie realnego języka zdany!

Czytanie tej książki to świetna zabawa, znajdziemy w niej wiele zabawnych sytuacji i dialogów. Osobiście powaliła mnie rozmowa Aerdina ze Śmiercią, na koniec rozmowy Śmierć mówi: „Ja tu tylko przejazdem. Ten świat nie stoi na wielkim żółwiu, prawda?”.[2]

Niewątpliwie mocną stroną książki są: świetna fabuła, wartka akcja, niepozwalająca złapać oddechu, bardzo wyraziści bohaterowie i język. Nie chodzi tylko o to, że wulgaryzmy są bardzo dobrze dobrane ale o świeżość całego języka.

Dziedzice Krwi to fantastyka w najlepszym wydaniu! Wydawnictwo Novae Res zaczyna wyznaczać bardzo wysokie standardy jakości.

Koniecznie pozdrówcie ode mnie Jego Wysokość Dejmara!

[1] Mateusz Sękowski, „Dziedzice Krwi”, wyd. Novaeres, s. 364.

[2] Mateusz Sękowski, „Dziedzice Krwi”, wyd. Novaeres, s. 288.

Piotr Kowalik

                                                                  Za książkę dziękujemy:


Mądry o czasie - Recenzja

Błogosławiony mąż, który polega na Panu.

Jak odpowiednio dobrać priorytety w życiu i budowaniu więzi rodzinnych? Jak ukierunkować rozwój dziecka? Jak żyć w tym świecie, który jest ciągłą gonitwą? Czy Biblia jest na tyle uniwersalna, aby można było z niej korzystać jak z poradnika?

Książka – w głównej mierze – przeznaczona jest dla osób wierzących, jest to zapis warsztatów biblijnych, mających na celu wzmocnienie rodzinnych więzi. Książka jest poradnikiem, który ma rozwijać życie duchowe ojca oraz dzieci. Mądry o czasie to wymagający warsztat duchowy. Książka składa się z dziesięciu rozdziałów, które podzielone są na sześć podrozdziałów – każdy z nich to rozważanie na jeden dzień (poniedziałek – piątek plus rozważanie na szabat) zakończone „wskazówką dla taty” – jest to porada autora, będąca podsumowaniem przeczytanego tekstu.

Podzielenie książki na codzienne rozważania, było bardzo dobrym krokiem. Każdy „dzień” w książce to około dwóch stron tekstu (plus tekst pomocniczy, którego należy szukać w Biblii). Zapis taki pozwala na systematyczną pracę z książką oraz samym sobą – na którą wystarczy poświęcić piętnaście minut dziennie.

Tytuł „Mądry o czasie” jest zaproszeniem do skorzystania z wiedzy i przemyśleń autora, na temat budowania rodzinnej więzi. Każdy z nas chciałby wychować dziecko tak aby było przyzwoitym człowiekiem. Warsztaty pokazują modele zachowania, które mogą być wskazówką podczas wychowywania dzieci.

Książka zawiera również przemyślenia na temat małżeństwa, przedstawia sytuację, którym autor musiał sam stawić czoła. Dzięki czemu książka nabiera bardziej osobistego charakteru, poznajemy autora i zaczynamy zastanawiać się, nad tym co my byśmy zrobili na jego miejscu. Takie zachowanie pobudza do myślenia o swoim małżeństwie – co jest doskonałym dowodem na to, że książka sprawdza się bardzo dobrze jako warsztat.

Książkę/warsztat można czytać/prowadzić samodzielnie lub w kilkuosobowej grupie. Na końcu znajdują się porady dla liderów takiej grupy. Polecam czytanie książki w domu, wspomagając się Pismem Świętym, które jest niezbędne do pełnego zrozumienia treści zawartych w książce.

Książka trafiła do mnie przez przypadek – ale na pewno nie stanowiła przypadkowej lektury. Po przeczytaniu, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że stałem się „mądry o czasie”. Jeżeli dodam do tego, że za 5 miesięcy spodziewam się dziecka to tytuł staje się po stokroć jeszcze bardziej aktualny. I chwała Panu, bo jak wiadomo: Błogosławiony mąż, który polega na Panu [1].

[1] Księga Jeremiasza 17, 7. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa, wyd. XXV, 2008.

Piotr Kowalik

Za książkę dziękujemy:



Legendy chrześcijańskie - recenzja

Legenda – znaczy to, co powinno się czytać.

Legendy chrześcijańskie zostały wydane przez Księży Marianów, co gwarantuje rzetelne dobranie treści. Bardzo ciekawe jest już samo wprowadzenie napisane przez ks. Stanisława Klimaszewskiego MIC (MIC – Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny). Ze wstępu dowiemy się o różnicy legend powstałych w średniowieczy i tych powstałych w czasach nam bliższych. Przedstawiona jest sama idea legendy chrześcijańskiej jako chęć zgłębienia życia nie tylko Jezusa Chrystusa ale również i jego Matki oraz Świętych.

Książka podzielona jest tematycznie na cztery części: Chrystus w legendzie, Matka Boska w legendzie, Święci w legendzie oraz legendy różne. Podział ten jest bardzo logiczny, można by również pokusić się o podział zgodny z docelowym czytelnikiem. Część legend jest przeznaczona zdecydowanie dla młodszych czytelników. Są one napisane językiem oraz tematyką do dzieci.

Legendy pochodzą z różnych zakątków Europy: z Francji, Węgier, Chorwacji, Włoch, Hiszpanii, Czech, Polski. Część z nich jest autorstwa Jakuba de Voragine, który jest autorem Złotych Legend, które są zbiorem opowiadań żywotów świętych powstałymi w XIII wieku. Występowanie legend z okresu średniowiecza jest bardzo logiczny – legendy są bardzo charakterystyczne dla wieków średnich. Bardzo dużym zaskoczeniem jest pojawienie się w tym zbiorze nazwisk, których nigdy nie wiązałem z legendami chrześcijańskimi: Victor hugo (Urian połyka wilka), Lew Tołstoj (Pokutujący grzesznik), Hermann Hesse (Daniel i dziecko). Legendy napisane przez tych trzech autorów mają swój niepowtarzalny klimat i styl.

Legendy chrześcijańskie stanowią bardzo ciekawa lekturę. Są nie tylko przepełnione mądrością – mądrością uniwersalną, ale również pokazują różnice kulturowe w zależności od miejsca powstania legendy. Poszerzają horyzont myślowy, zachęcają do zgłębienia wiedzy na temat życie Jezusa oraz Świętych, zawierają w sobie mądrość oraz zachętę do bycia po prostu, tak zwyczajnie dobrymi ludźmi – a to jest wartość ponadczasowa.

Piotr Kowalik

Za książkę dziękujemy:

niedziela, 15 grudnia 2013

„Diabeł” - Alfonsa M. di Nola - recenzja

W 1926 roku miał miejsce ostatni w Polsce proces o czary. Skromny udział w tej sprawie miał ojciec mojej babki – aby namówić czarownicę do odczynienia wcześniej rzuconego uroku, wybił czarownicy dwa zęby… Cały proces został opisany w książce „Czary w Wieliszewie”. Tyle tytułem luźnego wstępu.

„Diabeł” Alfonsa M. di Nola jest doskonałym studium zła, wydanie go przez Universitas to gwarancja, że pozycja jest bardzo dobra i rzetelna. Uzupełnienie tekstu stanowi ok. 150 rysunków.

To potężna monografia dotycząca diabła, pokazująca go na przestrzeni dziejów – od powstania/narodzin do chwili obecnej. Punktem wyjścia dla autora jest dzisiejsza wszechobecna, głęboka fascynacja diabłem. Czy może doprowadzi ona do eskalacji zła? Czy też jest to zjawisko falowe, powtarzające się w różnych okresach historycznych?

Postać diabła przybierała wiele form – w zależności od czasu oraz miejsca, w którym się pojawiał. W książce pokazany jest schemat uosabiający zło z diabłem, przedstawiona została demonologia irańska oraz jej wpływ jaki wywarła na wierzenia Słowian. Mitologia rzymska, nordycka, germańska są przepełnione personifikacjami zła. Książka przedstawia również demonologię wschodnią oraz tradycję judaistyczną. Najobszerniej w tej materii opisane jest chrześcijaństwo.

Mimo wielu różnic kulturowych, w każdej z nich występuje diabeł – jego personifikacja jest zależna od miejsca oraz czasu rozwoju kultury. Od zarania dziejów ludzie upatrywali w nieszczęściach działania złych mocy. Następnym krokiem w ewolucji zła była jego personifikacja. Wilkołaki zrodziły się w Europie, jako wizualizacja strachu przed wilkami. Smok pierwotnie był demonem pogodowo – meteorologicznym, który przynosił deszcz a ogonem wzbudzał wichury. W wiekach średnich diabeł zyskał nowych współpracowników – ludzi: czarowników i czarownice. Aby walczyć ze wspólnikami Szatana dominikanin o. Sprenger napisał w XV w. Młot na czarownice (pierwsze polskie wydanie, Kraków 1614), który stał się podręcznikiem dla inkwizytorów – dziś wiemy, że podręcznik wyrządził więcej złego niż ktokolwiek by przypuszczał. Jego dzieło nie było pierwszym tego typu dokumentem, instrukcje jak zwalczać siły diabelne powstawały już w IX wieku.

Jak już wspominałem inspiracją do powstania książki było pojawienie się diabła w mass mediach. Autor opisuje jak diabeł trafił na szczyt popularności. Diabeł istniał w świadomości człowieka od początku jego istnienia a książka jest zapisem jego dziejów i ewolucji. Autor wykazuje, że dzisiejsza retoryka jaką proponuje chrześcijaństwo, może powodować marginalizację wykluczonych grup społecznych, które są obarczane za zło na świecie. Takie postepowanie może prowadzić do zintensyfikowania się negatywnych cech wśród członków tych grup.

Pozycja ta jest opracowaniem naukowym, może być trudna w odbiorze dla osób które lubią lekką lekturę. Czytelnik, który chce pogłębić swoją wiedzę z zakresu, mitologii, kultury oraz demonologii – powinien koniecznie sięgnąć po tę pozycję. Bardzo dużym plusem książki są rysunki, które przedstawiają postaci diabłów z różnych okresów i kultur. Stanowią one bardzo ciekawy materiał uzupełniający. Autor opatrzył książkę indeksem, który jest bardzo pomocny przy systematyzowaniu przeczytanego materiału.

Recenzję napisał: Piotr Kowalik

czwartek, 10 października 2013

Z zapisków Młodego Księgarza

Książki! Wszędzie książki! Na półkach, na stołach, w pudłach, na regałach na parapecie, w szafce w łazience…

Księgarnia jest miejscem fantastycznym dla klienta. Klient wchodzi i myśli – patrz akapit wyżej (nie licząc szafki w łazience – bo i skąd ma klient wiedzieć, że tam też są książki…). Młody księgarz uważa, że księgarnia to: raj na ziemi, miejsce wypchane po brzegi dziedzictwem kulturowym świata oraz oaza spokoju. Całą tę idyllę burzy klient, który przychodzi, zawraca głowę, coś chce, marudzi, wybrzydza, wymyśla, przekręca tytuły, zmyśla nazwiska, twierdzi, że coś ostatnio tu widział ale nie pamięta co to było ale by to chciał, ponadto taki klient odczuwa nagłą potrzebę wygadania się księgarzowi ze swoich problemów, musi opowiedzieć o teoriach spiskowych i naturalnie poruszyć tematy polityczne... Niestety umowa o pracę jaką podpisał Księgarz (paragraf 18 punkt c) głosi: Księgarz jest dla klienta – nie odwrotnie (a szkoda).

Ale na rozmyślania przyjdzie czas później. Teraz nastąpi przedstawienie bohatera – uważam, że jest to uczciwe z pozycji czytelnika, jeżeli bohater się nie spodoba można zarzucić czytanie po trzecim akapicie, w innym przypadku mogłoby się okazać po wielu dniach/tygodniach/miesiącach/latach, że główny bohater jest zupełnie inny niż sobie wyobrażał odbiorca treści. Młody Księgarz lat 25, wysoki na 164 cm, blondyn (ciemny), raczej szczupły (gwoli ścisłości 63 kg.). Księgarz zdobył wykształcenie techniczne podczas studiów magisterskich (dwustopniowych) Politechniki Warszawskiej, nie jest statystycznym Polakiem – czyta więcej niż jedną książkę rocznie (zwykle jest to wartość z przedziału 60-89 wyrażona w egzemplarzach [egz.]) oraz teksty trzystronicowe i dłuższe. Jest dobrze zorientowany w rynku wydawniczym, pisuje recenzje (zdarza się, że zostają one wyróżnione – a nawet nagrodzone). Na zakończenie liceum w teatrzyku szkolnym grał: postaci z „Teatrzyku Zielona Gęś” oraz chłopca pięknego i młodego z brzegów Świtezi wody. Jako wolontariusz jest korektorem technicznym portalu wolnelektury.pl. Czasami lubi wtrącać cytaty książkowe i filmowe – również w formie parafrazy. W każdy poniedziałek zasiada przed telewizorem i ogląda teatr na pierwszym programie telewizji polskiej. Stara się raz w miesiącu być w teatrze oraz w kinie – głównie jest to kino Luna. Co tydzień rozgrywa trzy partie szachów z komputerem (aktualnie poziom 4 na 10 możliwych). Zestawiając powyższe informacje z twarzą Młodego Księgarza, osoba zestawiająca powinna dojść do wniosku, że nie należy oceniać człowieka po wyglądzie…

Głównego bohatera już znamy, teraz zostanie przedstawione miejsce pracy naszego Księgarza. Jest to Księgarnia powierzchni 87,6 metrów kwadratowych a na niej (tej powierzchni) regały, półki, stoły, blaty, jeden parapet, dwie witryny i innego rodzaju powierzchnie płaskie szczelnie zapełnione książkami. 6 541 tytułów – 42 255 egzemplarzy. Zdobyte wykształcenie inżynierskie, nakazuje opracować powyższe dane i przedstawić czytelnikowi, tak aby ów czytelnik nie musiał sam niczego przeliczać. 482,36 egz. na każdy metr kwadratowy Księgarni, 150,74 egz. na każdy metr sześcienny. Zakładam, że odbiorca tekstu czyta około 50 książek w ciągu roku – jeżeli chciałby przeczytać jeden egz. z każdego tytułu, który znajduje się w księgarni, miałby on czytania na 131 lat (aby to zadanie wykonać w lat 40, rocznie należałoby czytać 163 egz.). Księgarnia jest małym, niezależnym królestwem w którym obywatelami są książki. Klient po uiszczeniu z góry określonej opłaty (z której 5 % zostanie przekazane na rzecz Najjaśniejszej Rzeczypospolitej) nabędzie prawo do zabrania ze sobą książki/książek. Co się potem dzieje z książką? To już nie nasza rzecz. Księgarzowi nie pozostaje nic innego jak tylko się cieszyć z faktu, że społeczeństwo czyta – co czyta, to już inna historia.

Młody Księgarz podczas swojej pracy spotyka mnóstwo różnych osobowości, wymienia poglądy z różnymi ludźmi, zdobywa wiedzę (zarówno ze źródeł książkowych jak i z rozmów – wiedza z rozmów zostaje potem zestawiona ze źródłami książkowymi), konfrontuje światopoglądy, doradza/odradza wybór/nie wybór książki. Musi być też bardzo cierpliwy – klient czasami potrzebuje nie tyle porozmawiać, co powiedzieć swoje zdanie i wyjść. Praca w księgarni powinna być praktyką obowiązkową dla studentów socjologii.

Życie Młodego Księgarza – chodć wiedzione w raju – jest rodzajem misji. Misja to trudna bo i społeczeństwo specyficzne. „A com widział i słyszał, w księgi umieściłem”…

Autor: Piotr Kowalik

Kittel Bertold - System. Jak mafia zarabia na śmieciach.

Bertold Kittel jest dziennikarzem śledczym – pracował dla „Rzeczpospolitej”, aktualnie pracuje dla telewizji TVN. Książka przedstawia wyniki śledztwa przeprowadzonego w związku z nieprawidłowym obiegiem DPR-ami (Dokument Potwierdzający Recykling). Raczej nikt nie będzie zaskoczony jeżeli napiszę, że w to wszystko zaangażowani są ludzie z wysokich szczebli władzy. Nowością jest przedstawienie, jak w Polsce działa aparat przestępczy i z jaką łatwością odnajduje się w gąszczu aktów prawnych i jak łatwo wykorzystuje luki w prawie.

Wszędzie tam gdzie w prawie pojawia się luka, prawie automatycznie pojawia się jakaś grupa – której wielkość uzależniona jest od wielkości luki prawnej – która w sposób niezgodny z prawem lukę tę wykorzysta. Szeroko pojęte prawo ochrony środowiska, stwarza wielkie pole do popisu dla zorganizowanej grupy przestępczej. Niniejsza książka to reportaż o prawie, które rodzi patologie oraz o tym jak bardzo rzeczoną patologią są przesiąknięte struktury państwa.

Książka podzielona jest na dwie, wzajemnie przeplatające i uzupełniające się części. Pierwsza, to fragment najnowszej historii Polski, od momentu powstawania CBA do chwili obecnej (książka kończy się komentarzem, do wyroku z dnia 30 lipca 2013 roku w sprawie zabójstwa Marka Papały), druga to opis przeprowadzonego śledztwa w sprawie nadużyć handlem DPR.

Część pierwsza to wnikliwa analiza, postępowania najważniejszych polityków w państwie na przestrzeni 25 lat. W książce opisywane są kolejne afery polityczne oraz zamieszani w nie politycy i ludzie biznesu, nadużycia budżetowe, wykorzystywanie władzy politycznej do własnych celów oraz korupcja. Z władzą w parze zawsze idzie biznes – biznes (szczególnie ten nie do końca legalny) zawsze próbował sobie zaskarbić przychylność ekip rządzących, służb specjalnych czy policji. Książka pokazuje, że od bycia strażnikiem prawa do stania się człowiekiem godzącym w praworządność, wiedzie bardzo krótka droga – droga, która jest w Polsce bardzo często wybierana.

Druga część to historia biznesmena – Marka Kozery (nazwisko zmienione przez autora) – który zarabia krocie na nielegalnych interesach w branży ochrony środowiska. Kittel pracował nad sprawą parę miesięcy – czego owocem jest między innymi ta książka. Jest to zapis przygotowań, które zakończyły się zostawieniem pułapki na byłego agenta CBA, który jest bliskim współpracownikiem Kozery. Praca reportera śledczego to przede wszystkim mozolne poszukiwanie danych, powiązań między ludźmi i firmami, mozolne przeszukiwanie rejestrów sądowych.

Reportaże powinny przedstawiać aktualną sytuację w sposób obiektywny – ten reportaż spełnia to podstawowe założenie. Wnioski z reportażu są bardzo smutne. Polska to kraj w którym nie liczy się prawo – liczą się układy i znajomości. Większość bandytów jest bezkarna, środowisko nadal jest zanieczyszczane a konsekwencje tego ponoszą zwykli ludzie – zarówno Ci, którzy mieszkają w bezpośredniej bliskości zanieczyszczanego środowiska (nielegalne zrzuty ścieków, wysypiska odpadów, zanieczyszczanie gleb i wód) jak i całe społeczeństwo, kiedyś przyjdzie nam zapłacić słono, za rekultywacje zanieczyszczonych terenów oraz za niedotrzymanie unijnych terminów związanych z ochroną środowiska (oczyszczaniem ścieków, segregowaniem odpadów, recyklingiem, ograniczaniem ilości składowanych odpadów).

I chociaż inspektorzy ochrony środowiska bija na alarm, wydają pisma zakazujące prowadzenia szkodliwych działalności, to zorganizowana przestępczość branży „ochrony środowiska” opuścić nie zamierza. Inspektorzy są bezradni, aby przeprowadzić kontrolę muszą wcześniej zapowiedzieć się u przedsiębiorcy – nie istnieje nic takiego jak niezapowiedziana kontrola. Prokuratorzy są albo skorumpowani albo w wyniku opieszałości nie potrafią przedsięwziąć odpowiednich kroków.

Wygląda na to, że wiele wody upłynie w Wiśle (a wraz z nią mnóstwo ścieków) nim w Polsce zmieni się mentalność ludzi stanowiących prawo jak i tych, którzy zobowiązani są do jej przestrzegania.

Piotr Kowalik

poniedziałek, 16 września 2013

Bąk Rafał - Ab ovo - recenzja

Mediewisty na miarę Umberto Eco jeszcze w Polsce się nie doczekaliśmy (można się wykłócać o Sienkiewicza, ale on prezentował zupełnie inny styl niż Eco – jest to ta sama klasa tylko inna półka). Przed dwoma laty czytałem „Szalbierza” Tomasza Łysiaka (polecam) oraz „Budolino” Eco (polecam również). Później lektury traktujące o czasach średnich zarzuciłem, aż do ujrzenia książki Rafała Bąka „Ab ovo”. Coś mnie tknęło i powróciła chęć na wieki średnie – zawodu nie było, ale też nie skakałem z radości po zakończeniu lektury.

Jan Sum – nasz główny bohater – zostaje przeniesiony w czasie do początku wieku XV. Spotyka Archanioła, który informuje go, że został sprowadzony aby wykonać niezwykle ważną misję – ale nie może mu powiedzieć o co chodzi dla bezpieczeństwa jego samego jak i samej misji. W karczmie Jan poznaje Ramona (rycerza z Hiszpanii mającego problem z alkoholem), który staje się członkiem jego drużyny – do której później dołączą: Krzyżak Fryderyk, Susana, szkocki góral Bruce i na chwilę średniowieczny rycerz z krwi i kości.

W miarę powiększania się drużyny stawia ona czoła coraz to liczniejszym niebezpieczeństwom. Główne zadanie drużyny to uwolnienie upadłych aniołów, które „upadły” po raz wtóry to znaczy zbuntowały się Szatanowi – a więc chcą wrócić na dobrą stronę mocy. Nie jest to zadanie łatwe, bo szatan biorąc tworząc swoją armię zabezpieczył się i zamknął im drogę powrotną. Ale – jak to zawsze bywa w przypadku takich historii – jest sposób aby ucieczkę upadłych zorganizować.

Bohaterowie nawzajem się dopełniają – stanowią klasyczny przykład dobrze zgranego zespołu. Mocną stroną książki jest jej niepowtarzalny klimat jaki wykreował autor. Przewracając kolejne strony powieści coraz głębiej wchodzimy w czasy średniowiecza, stajemy się świadkami epoki, świetne opisy statków, miast, zapachów, potyczek i bitwy morskiej pozwalają przenieść nam się w czasie – czego doświadczył główny bohater. Misternie budowany klimat trochę burzą rozmyślania o czasach z których Jan został przeniesiony – z jednej strony stanowią one integralny element fabuły z drugiej zaś, niszczą jej klimat.

Odniosłem też nieodparte wrażenie, że Jan jest przypadkiem Potterowskim – jest to sytuacja gdy główny bohater wychodzi cało z każdej opresji głównie dzięki pomocy innym. Zdaje mi się, że głównym zadaniem Jana jest po prostu nie zrobić jakiegoś głupstwa i nie zabić się przez przypadek, ponieważ reszta już została wcześniej zaplanowana od początku do końca.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Akcja jest rozgrywana w błyskawicznym tempie, w różnych miejscach Europy, bohaterowie są wyraziści a klimat średniowiecza jest dobrze odwzorowany. W książce znajdują się rysunki (osobiście nie jestem zwolennikiem), które nie są przesadzone, a te na końcu książki stanowią w pewnym sensie aneks (są to dwie mapy, schemat budowy statku, zbroi i miecza).

Ab ovo – oznacza zaczynać od początku, na nowo. Jest to motto książki – jest ono uniwersalne, ponieważ nie tyczy się tylko misji głównego bohatera, ale również stanowi naukę dla czytelników. Książka mówi, że warto się starać, brać się za siebie i ab ovo. Ponieważ decyzje i czyny podjęte dziś procentują – jutro, za miesiąc, za rok…
A więc? Ab ovo przyjacielu! 

Piotr Kowalik 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Matrioszka Rosja i Jastrząb - Maciej Jastrzębski - recenzja

 Jastrzębski Maciej był wieloletnim reporterem Polskiego Radia w Rosji. Jako korespondent Maciej „Jastrząb” poznał Rosję z wielu stron, na wielu płaszczyznach – stąd w tytule Matrioszka (nie tylko jako symbol Rosji, ale również jako zaznaczenie jej wielowarstwowości. Rosja właściwie jak każdy kraj w dzisiejszym świecie jest wielowarstwowy (w przypadku Rosji łatwo ją porównać z Matrioszką – Shrek porównał się do „cebuli”, sens jest ten sam).

Reportaże z serca Rosji – napisane z pełnym zaangażowaniem i skrupulatnie. Reportaże pokazują ciekawe osoby oraz niecodzienne historie. Zakres poruszanych tematów jest bardzo szeroki. Reportaże te poruszają nie tylko problemy aktualnej Rosji, ale również próbują pokazać jak to się stało, że Rosja jest jaka jest – nie jest to łatwe zadanie. Jastrząb poradził sobie z nim doskonale. Cały tekst jest jednolity, następujące po sobie historie są wynikiem poprzedniej opowieści, cały czas poruszamy się wokół Kremla – nie odchodząc daleko poznajemy całe państwo: historię, legendy, społeczeństwo, zwyczaje.

Rosja to kraj wielu kultur, kraj wielu narodów. Rządzony żelazną ręką carów, mocną dłonią komunistów próbuje się odnaleźć w kapitalizmie. Rosja to zagadka – Rosja to studnia bez dna, z której można czerpać bez końca!

Dzięki książce dowiedziałem się gdzie był przesłuchiwany Eugeniusz Bodo i Brunon Jasieński (ten od buta w butonierce – genialne!), jakie tajemnice kryje krater Popigaj, poznałem historię Kremla, ludowe legendy. Książka obnaża kulisy rosyjskiej polityki, przedstawia historię kosmonautyki (ciekawostka: Gagarin urodził się w Kłuszynie – miejscu gdzie w roku 1610 miała miejsce bitwa wojsk Rzeczypospolitej z połączonymi siłami Rosji oraz Szwecji), pokazuje jak przez wieki zmieniał się aparat władzy – który mimo zmiany systemu politycznego pozostał wierny zastraszaniu obywateli – który jest bronią władzy w obronie swoich interesów (wielu biznesmenów stając w opozycji do władzy, spędza teraz czas w łagrach prawdopodobnie zastanawiając się nad tym, czy walka z władzą miała sens). Poznałem również historię rozmaitych osób: byłego żołnierza który uczestniczył w walkach w Afganistanie; żołnierza z czasów II wojny światowej; konserwatora zabytków pracującego na Kremlu – oraz całe mrowie innych postaci, które przewinęły się w reporterskim życiu Jastrzębia.

Ciekawostka: Stowarzyszenie Nieśmiertelność przedstawiła projekt pt. Avatar, który zakłada w przyszłości tworzenie sztucznych organizmów do których będzie można przenosić jaźń człowieka – dzięki temu będzie można osiągnąć nieśmiertelność. Pomysł taki możemy znaleźć w książce Trzecia Cywilizacja autorstwa Adama Snerga-Wiśniewskiego (osobiście polecam!).

Każdy kto przeczyta tę książkę zainteresuje się Rosją. Reportaże w niej zawarte stanowią pierwszy (ale jakże wielki) krok w drodze do zgłębienia Rosji, wiele osób pisze, że stanowi ona Matrioszkę – pokazuje wszystkie oblicza Rosji. Moim zdaniem książka jest dopiero pierwszą (tą największą) z matrioszek. Żeby poznać Rosję – bezpieczniej jest napisać zapoznać się z Rosją – trzeba odkrywać kolejne matrioszki. Przeniknąć Rosję to rzecz niemożliwa – ale gra jest warta świeczki. Rosja to ogromny kraj, bardzo różnorodny, ciekawy, kryjący mnóstwo tajemnic. Rosja nadal jest magnesem dla podróżników, naukowców, odkrywców, literatów, biznesmenów, turystów, historyków.

Na końcu książki znajdują się 4 strony przeznaczone na notatki, rzecz niebywale przydatna. Podczas czytania radze mieć pod ręką ołówek aby prowadzić notatki – po zakończonej lekturze można wrócić do zapisków i poszukać informacji na interesujące nas zagadnienia.

Recenzję napisał: Piotr Kowalik




Za książkę dziękujemy: