Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rw2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rw2010. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 kwietnia 2012

Andrzej Paczkowski "Saga Cień czarownicy.Szubienica" - recenzja e-booka


Opowieść Andrzeja Paczkowskiego  rozpoczyna się w śnieżną noc roku 1581, roku który zapisał się czarną czcionką w historii wielu wiosek i miast Norwegii. Młoda dziewczyna z nowonarodzonym dzieckiem, czeka na śmierć.  W ogarniętym śmiercią domu, w którym dokonała żywota cała jej rodzina, Ingrid nie ma już sił by walczyć o istnienie, pozostaje jej tylko modlitwa o szybką śmierć z wyczerpania i głodu dla siebie i nowonarodzonej córeczki. Wtedy właśnie ostatkiem sił podejmuje decyzję. Postanawia poszukać pomocy u miejscowej „Wiedzącej”. Od tej pory wkracza na nową ścieżkę życia, ale też i śmieci.

W latach 90 na polskim rynku wydawniczym pojawiła się, tuż obok  wszechobecnych Harlequinów nowy prąd literatury kobiecej – sagi. Rozpoczęło się od Margit Sandemo – norweskiej pisarki, która szturmem podbiła serca polskich czytelniczek cyklem „Saga o Ludziach Lodu”. Zupełnie nowatorskie, jak na owe czasy,  połączenie powieści historycznej, obyczajowej, romansu i świata magii i nadprzyrodzonych istot, utorowało drogę bardzo popularnym  obecnie trendom.

W ten świat zaprasza nas także Andrzej Paczkowski. Korelacje i skojarzenia z sagą Sandemo są nieuniknione, ale autor wcale się ich nie wypiera. Co więcej sam wprowadza dolinę Ludzi Lodu do swojej powieści, czyniąc  ją bliższą fanom rodu Lind. Czy to dobry zabieg? Czy może „strzał w kolano” Musicie ocenić sami.

W mojej opinii miło jest zagłębić się jeszcze raz w ten świat. Pomimo, iż z kart powieści wyziera prostota i nieco zbyt klarowne rozpisanie akcji – czytelnik z łatwością jest w stanie przewidzieć dalsze losy bohaterki, należy pamiętać, że jest to pierwsza część cyklu, który z pewnością obmyślany jest tak, aby zaskoczyć niejeden raz czytelnika. Postacie są zarysowane klarownie, przejrzyście – wiemy od razu czego się po kim spodziewać, dla mnie niestety jest to troszkę naiwne, ale liczę na dalszą inwencję autora.  Całość „Cienia Czarownicy” stanowi miły i niezobowiązujący przerywnik  w codziennej gonitwie dla nowych czytelników i próbę wskrzeszenia wspomnień u fanów Ludzi Lodu, do których i ja należę, a którzy z pewnością potraktują rodzimego autora przychylnie.

Recenzję napisała: Edyta Gierałt

E-booka otrzymaliśmy od:


sobota, 28 stycznia 2012

"Państwo Tamickie” Joanny Łukowskiej - recenzja e-booka


"Państwo Tamickie” Joanny Łukowskiej w pierwszej kolejności przyciągnęło mnie egzotycznie brzmiącym tytułem. Bardzo pomysłowym i udanym, a do czego nawiązuje nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy potencjalnym czytelnikom. Zapewne, podobnie jak ja, docenią poczucie humoru autorki. Moje osobiste pierwsze skojarzenia były związane z egzotycznymi światami, i w pewien przewrotny sposób nie były takie dalekie od prawdy.

W Państwie Tamickim dzieje się dużo, i generalnie dzieje się dobrze. Autorka praktycznie co rozdział zaskakuje nas nowymi perypetiami jakie przeżywają bohaterowie i nowymi wprowadzanymi postaciami. Takie książki czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Pomagają się odprężyć i oderwać od problemów. Nie sposób nie polubić głównych bohaterów, Joanny i Macieja, których poznajemy w przeddzień ślubu, i którym towarzyszymy w kolejnych latach życia i przełomowych momentach, oraz całej galerii innych postaci przewijających się w tej opowieści – tych powracających wielokrotnie jak i tych epizodycznych.

Do moich ulubieńców należą Franciszek Wons zwany pieszczotliwie Wesołym Staruszkiem, Roman Pędrak, który zawarł bliższą znajomość piwniczną z Joanną, i pechowy Świadek Jehowy, który wpadł nieopatrznie na pomysł  jej nachodzenia i nawracania. Kto chciałby poznać bliżej wyżej wymienionych panów musi zajrzeć do książki i przekonać się osobiście o czym mowa, nie odbiorę nikomu tej radości zdradzając więcej szczegółów. Jej niewątpliwym atutem jest zabawny styl, który wywołał u mnie liczne ataki niekontrolowanego śmiechu, a jak wiadomo śmiech to zdrowie. Kolejną zaletą książki są liczne humorystyczne odwołania do specyfiki przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, czyli schyłku komunizmu i początku dzikiego kapitalizmu.

Młodsi wiekiem czytelnicy pewnie z niejakim zdumieniem dowiedzą się choćby o istnieniu książeczek mieszkaniowych i wszelkich karkołomnych kombinacjach związanych z wejściem w posiadanie własnego M-3, starszym, być może, zakręci się łezka w oku i powspominają z sentymentem własne doświadczenia w tym względzie.

Zastanawiałam się jak określić tę książkę, i pomyślałam sobie, że to taka patchworkowa opowieść. Kolejne rozdziały i epizody są jak kolorowe kawałki patchworkowej kołdry – niemal każdy w innym kolorze, każdy z innej gatunkowo tkaniny, a jednocześnie razem tworzące wykończoną kolorową zgrabną i ciepłą całość. Dobrą na długie, zwłaszcza zimowe wieczory. Polecam z czystym sumieniem każdemu, kto chciałby odetchnąć!

Recenzję napisała: Kinga Kosiek

E-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości: 

Autor: Joanna Łukowska
Tytuł: Państwo Tamickie
Data wydania: 2011
Wydawnictwo: RW2010
ISBN: 978-83-63111-08-3
Ilość stron: 201


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Pierwsza z Rodu Znajda - Joanny Łukowskiej - recenzja e-booka


Wyobraź sobie dzień, w którym zgasło słońce, w którym nastała ciemność, lecz nie na tyle łaskawa by zatracić życie. Wyobraź sobie wszystko co czai się w mroku, co za sprawą pradawnej magii ożyło i zamieszkało w Borze- jedynej kolebce zmutowanego istnienia, w taki właśnie świat wprowadza nas autorka „Pierwszej z rodu”.

Tkana niczym sieć zmarszczek na czole wiekowej Wiedzącej- Mądrej, Czarownicy, opowieść, łapie w swoje sploty życia istot pozostałych na planecie. Ludzi, Skrzatów, Zwierząt. Lecz nic nie jest tu oczywiste, bo Ludzie to także Puści – sztucznie stworzone, wyczyszczone z emocji naczynia ukierunkowane na jeden cel. Skrzaty – to nie dobre istoty pomagające ludziom, tylko waleczne, podstępne i charakterne stworzenia. Chyba tylko Zwierzęta się nie zmieniły, bo nadal czują, myślą.

W takiej scenerii rozgrywają się losy małej dziewczynki Mili, której tajemnicza osoba łączy wszystkie wątki i postaci. Dlaczego szuka jej Maura, zwana też Wielebną – okrutna samozwańcza władczyni – stworzyciela Pustych. Czy dziewczynka jest wybraną – następną Córką – zamieszkałej w Borze Wiedzącej – czy to jej ma pokazać Drogę? Skąd bierze się miłość i oddanie hardej Skrzatki – lisicy – Witki, jedynej miłości Rosy – skrzata przywódcy, który tak bardzo ją miłował jak zranił i oszukał. Wreszcie co znaczy niezwykły zbiór darów, jakimi obdarzona jest Mila – telepatia, ożywianie istnień, magia Pani Lasu?

Tego wszystkiego dowiecie się zagłębiając się w Bór.
Książka Joanny Łukowskiej, to połączenie fantasy z nutką science fiction, i współczesnej nauki. Hydroponiczne uprawy, modyfikacja, mutacja  genetyczna mieszają się z magią, telepatią i ludzkimi uczuciami – dając ciekawą mieszankę. Autorka bardzo płynnie splotła losy postaci, stąd całą książkę czyta się bardzo przyjemnie – pomimo początkowego odczucia chaosu. Mocny punkt stanowią też bohaterowie. Nakreśleni są w ciekawy, barwny sposób. Każdy z nich ma swoją historię – niebanalną, dopracowaną, przez co łatwo jest się z nimi, nie tyle utożsamić, co oswoić, zbudować własną ich wizję. Jednakże czuje się też pewien niedosyt – za mało jest w świecie bez słońca... ciemności, jakby autorka trochę zapomniała o przyczynie zdarzeń, a może całą ciemność zamknęła w sercach swoich bohaterów.
„Pierwsza z rodu” stanowi ciekawą pozycję, którą mogę spokojnie polecić jako lekturę na relaksujące popołudnie, dla wszystkich tych, którzy chcą odpocząć po ciężkim dniu.
Recenzję napisała: Edyta Gierałt 

                                                e-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości
                                                      



niedziela, 15 stycznia 2012

Tęsknota - Dariusz Kankowski - recenzja do e-booka


„Tęsknota” to debiut Dariusza Kankowskiego. Tom zawiera dziewięć opowiadań, w których autor nawiązuje do baśni, mitologii i Nowego Testamentu. Obsesyjnie kręci się wokół śmierci (samobójstwo, morderstwo)  i maltretowania kobiet. Tematy poważne, dużego kalibru, jednak autor nie udźwignął ich warsztatowo.

Język narracji potoczny. Postaci płaskie, pozbawione cech charakterystycznych, słaba technika, męczące przysłówki. Banalne obrazy i przenośnie. Masa wyświechtanych zwrotów, żargonu, truizmów. Jeśli jaskinia to ciemna, skoro klątwa to  okrutna i bolesna, jak odpowiedzialność to oczywiście nieuchronna. Jeśli spłonęło to doszczętnie, skoro ratował to na pewno co się dało. To jak przysłowia, które wszyscy znają. Rzucisz jedno słowo, a poleci za nim cały zwrot.

Przewija się motyw przemiany. Autor uważa, że wspaniały człowiek zmienia się z biegiem czasu w potwora. Co gorsza zmienia się bez udziału samego człowieka i bez udziału innych ludzi. Z opowieści wynika, że nie mamy wpływu na to kim się stajemy ani kim się staje człowiek żyjący obok. Autor zwykle staje po stronie żeńskich postaci. W opowiadaniu Piękna i Bestia obwinia Księcia, o to że zmienił się w Bestię, nie zauważa jednak, że to Piękna zachowała się jak sopel lodu pozostawiając męża samego w rozpaczy.

Postaci są papierowe. W opowiadaniach brakuje działania, bo ich bohaterowie nie buntują się, nie walczą, nie płynie w ich żyłach krew. Są tylko fikcyjnymi tworami pełniącymi funkcje nadane przez ich twórcę.

Utwór sprawia wrażenie bardzo świeżego, jakby stworzyły go emocje. W moim odczuciu powinien był odleżeć kilkanaście tygodni, po tym czasie ulec zimnej korekcie. Jest zbyt surowy. To co w nim wartościowe ginie w mnogości pustych słów.

Recenzję napisała: Agnieszka Czachor

E-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości:

Tytuł: Tęsknota
Wydawnictwo: RW2010
Rok wyd.: 2010
Strony: 113