Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lutego 2015

„Prosto z mostu” – Wojciech Zdzisław Gruszczyński

Prosto z mostu trafia się do Białobrzegów, gdzie mieszka, pracuje i pisze wiersze Wojciech Gruszczyński.

W tym miasteczku
buty swoje tak ścierałem
tutaj także,
pióro swoje wyostrzałem

Wiele utworów autor poświęcił przyrodzie krajobrazu nadpilickiego. Interesują go lokalne problemy, ale i dostrzega też te globalne, czego wyraz dał m.in. w „Głodzie biedaków”. Ta wszechobecna tu natura ma podwójną funkcję w tym tomie. Służy poecie jako temat wiersza oraz środek, dzięki któremu buduje nastrój utworu i podkreśla towarzyszące podmiotowi emocje.

Zbiór białobrzeskiego poety to również swoisty hymn miłości, tej dawnej, która jednak nadal grzeje serce podmiotu niesłabnącym płomieniem. Można śmiało zaryzykować tezę, że te wiersze mają wyłącznie jednego odbiorcę. Gruszczyński zdecydował się na podkreślenie tej jedynej adresatki formą grzecznościową (duże litery). Ale mimo iż to utwory dla Elżbiety niejednemu odbiorcy sprawią przyjemność. Podmiot tych (nazwijmy umownie) erotyków opowiada historię skomplikowanej miłości. Jest to opowieść niezwykle interesująca, dynamiczna, ze zwrotami akcji, a przede wszystkimi z wielkimi emocjami, zapewne znajomymi wielu z nas.

Wybranka dla podmiotu jest tu niczym Beatrycze dla Dantego – drogowskazem, celem, pięknem, mądrością, miłością, ideałem, od niej bije blask, ale ma i drugie oblicze, to zacienione. Ona (lub uczucie, które za jej sprawią się pojawia) zdolna jest wbić w ręce / gwoździe czasu zardzewiałe. Poeta o żonie mówi szczęście me, wyznając:

Ja wciąż bardzo
kocham Cię tak jak nikt

To miłość „z przeszłością”, nie jest taka banalna i prosta. Nie chcę już z Tobą prowadzić wojny. Mężczyznę wyraźnie uwiera jakaś zadra z dawnych lat, sytuacja, która sprawiła, że przeszło 10 mil / dzieli nas. Wielokrotnie wyraża pragnienie bliskości, wspólnego życia.
Jednak ukochane miasto i ukochana kobieta nie wyczerpuje tematów, którym w tomiku poświęcił uwagę autor. Można tu także wyczytać pogląd na świat i życie Wojciecha Gruszczyńskiego. W „Prosto z mostu” odnajdziemy apoteozę natury, swobody, wolności.
Ale poeta żyje w konkretnym kraju i ojczyzna jest dla niego równie bardzo ważna. Swój patriotyzm wyraża wierszami pełnymi troski o dalsze losy Polski, wychwalając jej piękno (natura), czasem w sposób zabawny lub ironiczny oceniając historię rzeczywistość różnych okresów, zbiór bowiem zawiera wiersze datowane nawet na lata 70., więc będzie to ok. 35 lat dojrzewającej do obecnego stanu Polski.   Poniższy cytat to wzruszająca deklaracja miłości i oddania:

ojczyzna jest dla mnie matką
dniem i snem
wspaniałym i czystym

Równie ważna jest dla poety religia. Wiersze te mają różny charakter, od dialogu (np. „To TY”), przez utwory dziękczynne („Modlitwa”) do wyznania wiary („*** Bóg jest wszędzie” – w tomiku znalazły się dwa liryki o takim incipicie i oba w równie udany sposób są potwierdzeniem głębokiej wiary podmiotu).

Nie brakuje też wierszy tratujących o człowieku w ogóle. Gruszczyński z troską, ale i obiektywizmem robi rozrachunek z własną przeszłością grzechów niebyłych, pisze o przemijaniu, niewykorzystanych możliwościach, o wartościach, które docenia się po latach.

Prezentowany tom to poezja prosto z mostu – płynąca z serca, szczera, będąca efektem przemyśleń, obserwacji i uczuć autora, choć nie brakuje tu także wpływów literackich (Mickiewicz, Fredro). „Prosto z mostu” to swoisty pamiętnik duszy Wojciecha Gruszczyńskiego  – zawiera wszystko to, co ważne, intymne i warte pielęgnowania w pamięci poety.  


Kinga Młynarska

czwartek, 18 grudnia 2014

„Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury” – Marian Buchowski RECENZJA

Edward Stachura to jedna z poetyckich ikon. Pisał prozą, wierszem, choć najbardziej zasłynął piosenkami. „Życie to nie teatr” czy „Jest już za późno, nie jest za późno” to utwory, które słyszał (być może także nucił czy śpiewał) niemal każdy z nas. Stawiany m.in. obok Wojaczka, wygrywa wszelkie rankingi popularności wśród młodych czytelników. Marian Buchowski w swojej najnowszej publikacji właśnie na ten aspekt zwrócił szczególną uwagę: uwielbiany przez młodzież, która jest pod wrażeniem talentu (piosenki, które stają się hymnami) oraz sposobu bycia: wewnętrzny bunt poety, jego włóczęgostwo rozumiane jako wolność (różne jej aspekty).

Autor „Butów Ikara” skupia się na fenomenie Stachury, na jego kulcie wśród młodzieży, ale pole widzenia badacza jest ogromne i obejmuje wszystkie bodaj kwestie związane z poetą. Buchowski bada, co składa się na tak wielka popularność Steda, ale i nie obawia się mówić o rzeczach trudnych, tych, przez które fanów tracił.

Przy takiej osobowości nie trudno o tematy kontrowersyjne, stawianie zarzutów. Marian Buchowski usiłuje odpowiadać na te wątpliwości i czyni to słowami samego poety, cytatami z jego dzienników i twórczości. Nie ma w tej biografii tematów tabu, z takim samym zaangażowaniem autor pisze o blaskach, co i mrokach w życiorysie poety. Autor bada wszelkie tropy, szuka odpowiedzi, rozważa różne możliwości. Rozjaśnia wiele kwestii do tej pory pozostających w półmroku.

Buchowski zdradza m.in. pasje Steda, wpływ ojca na jego twórczość, studenckie przygody, problem z długami, przyjaźnie, miłości. Autor wielokrotnie podkreśla indywidualność Stachury oraz jego nadwrażliwość wręcz na temat własnej poezji. Poza głównym bohaterem znajdziemy tu także charakterystykę (choćby w zarysie) np. grup, klubów poetyckich, większość pojawiających się na kartach biografii literatów ma tu swoje miejsce i krótką informację o sobie. „Buty Ikara” to również panorama ówczesnej Polski, szeroki kontekst kulturowy, w którego centrum znajdował się poeta.

Naturalnie, swoje miejsce zajęła w książce również literatura oraz tzw. „życiopisanie” Stachury. Osobne rozdziały poświęcone zostały piosenkom, współpracy m.in. z Janem Satanowskim czy T. Woźniakiem, mówi się tu także o epizodach telewizyjnych. Buchowski analizuje m.in. związek między bohaterami dzieł Steda a ich pierwowzorami. Śledzi „okres mistyczny” oraz metamorfozę Stachury w „człowieka-nikt”.

„Buty Ikara” to pozycja posiadająca wyłącznie mocne strony – świetny styl autora, umiejętność zaciekawienia czytelnika i utrzymania poziomu zainteresowania od początku do końca, humor, szeroki ogląd tematu, dotarcie do wszystkich możliwych źródeł, wniknięcie w twórczość poety, przywołanie opinii jego znajomych, teorii literaturoznawców, wzbogacenie publikacji o interesujące dygresje dopełniające wizerunek Stachury i jego otoczenia, inspiracji itp. Najważniejszą cechą jednak pozostaje obiektywizm Buchowskiego oraz udostępnienie miejsca czytelnikom, który ma możliwość samodzielnej opinii i oceny omawianych kwestii oraz sylwetki samego poety.

Kinga Młynarska


Za książkę dziękujemy:

wtorek, 15 lipca 2014

"To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers" - Valerie Lawson RECENZJA

Valerie Lawson to australijska dziennikarka, dla której "To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers" to debiut powieściowy i zarazem potwierdzenie pisarskiego kunsztu. Jej pierwsza biografia zdobyła uznanie szerokiego grona odbiorców, co zaowocowało m.in. miejscem w finale nagrody Kibble Awards.

Pamela Travers (wł. Helen Lyndon Goff) nie życzyła sobie żadnych biografii, surowo wzbraniała się przed ujawnieniem jakichkolwiek wzmianek o swoim życiu. Stąd też tak wiele sprzecznych informacji jej dotyczących się pojawiało. Często ona sama była ich źródłem, m.in. w kwestii historii własnej rodziny czy daty swojego urodzenia. Fakt ten tym korzystniej wpływa na końcowy efekt bardzo ciężkiej pracy Lawson, której udało się dotrzeć do wielu materiałów i pokazać Travers bez tej enigmatycznej maski, z której długo się uczyła korzystać i która stała się niemal jej życiową filozofią. 

Biografia została skonstruowana wokół słynnego twierdzenia Travers, wygłoszonego w jednym z wywiadów, jakoby życie kobiety miało składać się z trzech ról: "nimfy, matki, matrony" [s. 14]. Te trzy części poprzedza wstęp autorki, który jest jest mini-studium na temat wizerunku niani w kulturze popularnej. Dziennikarka rozważa także, jakie miejsce zajmuje Mary Poppins w popkulturze. Później zanalizuje także kreację bohaterki książek Travers w kontekście bogatej literatury dziecięcej.

Mary Poppins - największy sukces i duma w życiu Travers oraz łatka, której się nigdy nie pozbyła, a przed którą się mocno wzbraniała. Mary Poppins to główna bohaterka serii o przygodach fantastycznej, tajemniczej niani "z nieba". Ten cykl przyniósł pisarce największą popularność, ale i nieco ją zaszufladkował jako autorkę bajek dla dzieci (z czym całe życie nie mogła się pogodzić). Ale, ostatecznie, to właśnie największą pociechę w podeszłych latach życia przyniosło jej napisanie ostatnich dwóch części przygód Mary, w których umieściła wszystko to, co nie dawało jej spokoju.

W przypadku pisarzy ciężko kreślić ich życiorysy bez związku z twórczością. Nie dziwi zatem, że "To ona napisała..." to po części biografia Travers, po części monografia poświęcona Mary Poppins. Co więcej, tu akurat życie pisarki i jej literackie dziecko są tak ze sobą zrośnięte, że czasem mówiąc o jednym, mówi się także o drugim. Bo przecież nie można oddzielić życia Pameli Lyndon (zdarzeń / miejsc / postaci itd.) od wspomnień od nich (z których składają się opowieści o niani). Stąd tak wiele miejsca w publikacji przeznaczone jest na przykład na omówienie bohaterów oraz ich pierwowzorów. Na karty swoich książek pisarka przelewała także własne poglądy, obawy, marzenia, konfrontując je z rzeczywistością. Może właśnie tu tkwi klucz jej niechęci do własnej biografii? Może to ona sama już ją sobie napisała?  

Lawson przedstawiła, jak się wydaje, już pełny obraz australijskiej pisarki. Pokazała ją jako literatkę, poetkę, dziennikarkę, córkę, siostrę, matkę, przyjaciółkę, partnerkę, uczennicę i nauczycielkę itp. Zdradziła upodobania bohaterki, jej obsesje, pragnienia, dążenia, a także lęki czy porażki. Wśród ciekawostek można wymienić choćby jej zacięcie aktorskie (także występy baletowe), trudne relacje z W. Disneyem (który trzykrotnie przeniósł Mary Poppins na ekran) czy słabość do nocnych scenerii. Dość dokładnie opisana została wielka metamorfoza Lyndon Goff w Pamelę Travers i znaczny udział wszystkich mężczyzn jej życia ("panów Banksów", jak Lawson interpretuje te znajomości i powiązania z powieściowym bohaterem), którzy do końca kształtowali tę kreację. Mężczyźni, jaki spotykała, podziwiała i kochała to siła napędowa jej twórczości. Pisała wiele, pisała dobrze (lub chociaż poprawnie), by zrobić na nich wrażenie.

"To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers" to niezwykła publikacja, której autorka wykazała się starannością, wnikliwością oraz pasją. Swoją pracę dokumentuje licznymi fotografiami i bogatą bibliografią, wzbogaca fragmentami twórczości Travers, m.in. jej wierszami oraz ilustracjami z książkowej serii o Mary Poppins. I choć, początkowo, książka wydaje się być bardzo chaotyczna, zagmatwana, czytelnik szybko łapie tempo Lawson i  do końca już dotrzymuje jej kroku. 

Kinga Młynarska

Za książkę dziękujemy:

czwartek, 24 kwietnia 2014

Julian Tuwim – „Moja miłość” RECENZJA


MIŁOŚĆ. Ach, przedziwne uczucie! Każda z kobiet czuje się szczęśliwa, gdy jest kochana i adorowana. Mężczyźni, z definicji mniej ekspresyjni, powściągają swoje emocje. Ale kiedy zaczynają je już okazywać, wybuchając żarem, są w tym niezrównani. A któż kocha piękniej niż poeta? JulianTuwim, Książę Poetów, swoje serce oddał właściwie tylko jednej kobiecie, która nie dość, że przyjęła jego amory, ale i odwzajemniła głęboką miłość, wierność i lojalność.

„Moja miłość” to podarowany damie serca pamiętnik uczuć, które zawsze mają jedno źródło: miłość. Tuwim, początkowo dość nieśmiały w swoich zalotach, potrafił latami wodzić wzrokiem za obiektem swego pożądania, by wreszcie (!) odważyć się na rozmowę, komplement, bliskość. Okoliczności poznania Juliana i Stefanii, charakterystyka ich związki „z zewnątrz”, a także portrety małżonków świetnie nakreślił w swojej przemowie Tadeusz Januszewski. Natomiast sam obraz wielkich emocji i codziennego życia, które jest tu jedynie tłem, oddaje już twórczość mistrza. Listy, wiersze młodzieńcze, fragmenty prozy poetyckiej „Legenda aurea” oraz dojrzała liryka składają się na wspaniały album – studium miłości mężczyzny.

Wszystko zaczęło się w 1912. Wtedy Julian dopiero zaczynał. Jako poeta i jako mężczyzna. Stefania Marchwiówna, początkowo zupełnie nieświadoma, iż stała się obiektem czyichś westchnieniem, miała na tę wiedzę poczekać około dwóch lat. W tym czasie Tuwim prowadził już ożywioną korespondencję z ukochaną. Niestety, jednostronną i tylko do szuflady. O sile jego niepewności świadczyć może choćby fakt, że swoich pierwszych listów nawet nie wysłał. Wydaje się, że gdy tylko poeta zrobił już pierwszy krok, wszystkie jego opory znikały, granica została przekroczona. Dowodzi tego w swoich listach, skąd z niewinnego, wstydliwego chłopca przeobraża się w mężczyznę-łowcę, który staje się pewny swoich uczuć, walczy o zdobycz, ale tym samym można odnieść wrażenie, że przytłacza ją nieco siłą tych emocji oraz własnej ekspresji, a właściwie jej niekontrolowanych wybuchów. W listach po 1914 Tuwim już całkiem śmiało wyznaje Stefanii miłość, w swoich wierszach zaś widać już zapowiedź znaczenia, jakie będzie dla niego miała przyszła żona. Największą bolączką Juliana był strach przed odrzuceniem czy brakiem wzajemności ze stron wybranki. Ale która kobieta zachowałaby obojętność wobec takich wyznań:

„Moja Stefa będzie zawsze drogowskazem przez całe życie” [s. 26] czy „Bo Ty jesteś Radość” [s.34]?

Korespondencja Tuwima nie kończy się jednak wraz ze zdobyciem ręki Stefanii. Jako mąż także pisywał do niej listy pełne namiętności, obsesyjnej wręcz miłości, w których nierzadko można wyczuć strach przez zobojętnieniem (który chyba będzie go męczył aż do końca) oraz lekką nutę zazdrości.

Ale swoje uczucia, tę głęboką miłość, najpełniej Tuwim wyraził oczywiście w liryce. Nie ma chyba piękniejszych wyznań niż te u niego rymowane, jak czule on tęskni w tych strofach, on nawet w poetycki sposób jest zazdrosny. W „Juweniliach” widać jeszcze tego Juliana-uczniaka, chłopca w okresie inicjacji, tej życiowej, uczuciowej i poetyckiej. Natomiast w późniejszej twórczości Tuwim objawił cały swój kunszt, a jego liryka miłosna stała się jedną z najpiękniejszych w historii polskiej poezji. Znajdziemy tu utwory, które na stałe weszły nie tylko do literatury, ale i do muzyki, teatru czy filmu, jak np. „Wspomnienie”, „Tomaszów” czy „Grand Valse Brillante”.

„Moja Miłość” to kolejny dowód miłości poety, kolejna obowiązkowa pozycja nie tylko dla fanów Księcia Poetów, nie tylko dla miłośników poezji, ale dla wszystkich wrażliwych, otwartych na wielkie emocje, niebanalną twórczość oraz romantyczną aurę wokół. Wydawnictwo Iskry dokonało świetnego wyboru utworów i listów poety, z których wyczytać można nie tylko uczucia, ale i charakter zainteresowanych osób, atmosferę oraz obyczajowość tamtych lat.

Kinga Młynarska

Za książkę dziękujemy:




poniedziałek, 24 marca 2014

[DROGI_ZAKODOWANY] – Ewa Piątek RECENZJA

Ewa Piątek, debiutantka (debiut powieściowy, autorka ma w swoim dorobku publikacje wierszy i opowiadań w czasopismach) w świecie literackim, znana jest natomiast w środowisku teatralnym. Współpracuje z MCK w Bydgoszczy. Posiada doświadczenie w pracy operatora kamery, montażystki, dziennikarki, tłumacza, korektorki. Związana z buddyjskim Stowarzyszeniem Przebudzeni. [DROGI_ZAKODOWANY], wydany w 2013, to utwór, który wprowadza Ewę Piątek jako pisarkę na literackie salony.

[DROGI_ZAKODOWANY] to zapis intymnej rozmowy pewnej kobiety z samą sobą. Narratorka-bohaterka mówi, opowiada, zwierza się, pyta, analizuje, docieka, ale przede wszystkim wspomina i szuka dialogu poprzez monolog. Każda z tych wypowiedzi, każdy z tych lirycznych szeptów zatrzymuje czytelnika, wyzwalając w nim wiele emocji. Podczas lektury niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że bohaterka Ewy Piątek wypowiada nie tylko swoje, ale i każdego odbiorcy myśli, obawy, pytania. Niekiedy zaś narratorka wprawia nas w osłupienie – my sami bowiem nigdy nie formowaliśmy podobnych refleksji, nie takie pytania stawialiśmy Istocie, którą uważamy za Stwórcę.

Przedmiotem zainteresowania narratorki jest człowiek, ściślej: ona sama i ludzie, którzy są/byli jej bliscy. Dzięki otoczeniu próbuje zdefiniować samą siebie i swoje miejsce w świecie, ale także w każdym człowieku upatruje Boga, próbuje go zwizualizować, nadać mu konkretną postać, zmaterializować go. Usiłuje sprowokować Zakodowanego do dialogu, by poznać wszelkie szyfry, dotrzeć do prawdy, do pierwotności, do samej istoty. Zakodowanym jest dla niej Ten, który stworzył czy skonstruował świat. Jej Bóg jest jednak bytem nader ludzkim, w jej świadomości. Wydaje się, że jest kontaminacją wiedzy o świecie kobiety, jej doświadczeń, ale także wyobrażeń (nie wykluczając tu dziecięcej wręcz naiwności), pragnień czy lęków.

Bohaterka uparcie wraca pamięcią do swojego pierwszego związku, który z góry skazany był na niepowodzenie. Nie miał przyszłości, ciężko też mówić o jakichś solidnych fundamentach, na których para go budowała. A jednak prezentując czytelnikowi kolejnych (głównie seksualnych) partnerów porównuje ich do tego idealizowanego. Kobieta cierpi, pogubiła się w swoich pragnieniach, ucieka w zapomnienie, erotykę, używki, tłumi swoje ambicje i marzenia, pielęgnując w sobie instynkty. Jej nieco neurotyczne przeżywanie własnej cielesności wystrzeli w odbiorcę z cała mocą w finale powieści i długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nie zajmują jej błahe problemiki, ona nurza się w cierpieniu, z pasją rozdrapuje rany, by krwawiące miejsca posypywać solą wspomnień zmiksowanych z żądzami oraz nieprawdziwymi wizjami, utkanymi z pragnień. Dziewczyna nade wszystko chce jednak poznać siebie. Próbuje definiować się leksykalnie. To właśnie dzięki językowi może wyrazić siebie, emocje, lęki, marzenia. Może wracać do przeszłości, oceniać teraźniejszość, konfabulować i zadawać sobie ból. Ale to także dzięki językowi trzyma przy sobie czytelnika aż do końca swej historii.

Autorka porusza wiele kwestii, pisze o rzeczach codziennych, jak np. troska matki o dojrzewającą córkę, seksualność, samotność oraz o tych, które są kolejnym poziomem rozwoju człowieka – filozoficzne dociekania o własnej pozycji w boskim planie, o Tajemnicy Istnienia. Każdy z tych tematów obraca, wytrząsając z niego to, co istotne. Często pisarka pokazuje nowe odsłony konkretnego zagadnienia, nadając mu zupełnie inne cechy. Przedmioty czy zjawiska zyskują tu niekonwencjonalne właściwości, a wszystko tak doskonale ze sobą współgra, współistnieje, idealnie się komponuje, że aż trudno uwierzyć, że to twór wyobraźni debiutantki. [DROGI_ZAKODOWANY] łączy w sobie przyziemność z mistycyzmem, realność z fantazjami, stanami upojenia, może nawet pewnego rodzaju obłędem. Pisarka odznacza się także filozoficznym zacięciem, stawiając wiele pytań (np. kim jestem i co mnie kształtuje? Kto czuwa nad światem i ludźmi w nim zanurzonymi) i zmuszając do odnalezienia na nie odpowiedzi nie tylko swoją bohaterkę, ale także czytelników.

[DROGI_ZAKODOWANY]  urzeka językiem. Proza poetycka to idealny wybór dla tego typu rozważań bohaterki. Styl Ewy Piątek to poezja najczystszego sortu. Wyróżnia ją niezwykła wrażliwość, odwaga, wyobraźnia. Oryginalny sposób obrazowania, nietypowe rozwiązania semantyczne dają prawdziwą przyjemność smakowania słów, podziwiania językowych zestawień, świeżości w narracji. Najczęstszym bodaj chwytem jest antropomorfizacja. Autorka umożliwia działanie nie tylko rzeczom, ale również pojęciom, myślom, abstrakcjom. Dzięki temu wydobywa nowe znaczenia wyrazów czy zwrotów, podkreśla także ich pierwotną treść i ukazuje ogrom możliwości, jakie daje język. Takie rozwiązania pozwalają również wywołać atmosferę „dziwności”, dając czytelnikowi poczucie, że oto bierze on udział w czymś absolutnie wyjątkowym, czymś ważnym – i co najistotniejsze – w czymś jednorazowym, niepowtarzalnym. Nikt inny nie wpuści odbiorcy w swoją intymność, w swoją wyobraźnię, w cząstkę „swojości” w ten sam sposób. Wielkim atutem prozy Ewy Piątek jest jej obrazowanie. Łączenie leksyki potocznej z metaforyką, prostoty z poetyckością, onirycznych wizji z milczeniem, czynią tę opowieść bardzo wiarygodną i niebanalną, duchową wręcz, którą można odczytywać na kilku poziomach. Tam, gdzie język nie spełnia jej oczekiwać, tworzy własny. I znów czytelnik z podziwem obraza w ustach jej neologizmy dziwiąc się, że jeszcze ich nie wpisano do słownika. Ewa Piątek zaklina słowem. Po prostu.

[DROGI_ZAKODOWANY] to poetycka opowieść, podczas czytania której przez 87 stron czujemy niepokój. Tak wielkie napięcie, uczta wyobraźni, podziw nad językiem, sposobem przekazu powoduje, że jest to lektura niezwykła, a myślenie o niej nie kończy się wraz z ostatnią stroną. Pewnego rodzaju psychodeliczność tego utworu wzburza krew, przyspiesza bicie serca i pozostawia czytelnika na literackim, poetyckim głodzie.


Kinga Młynarska

sobota, 8 lutego 2014

"Zszywanie - w ucieczce" - Michał Jagiełło RECENZJA

Michał Jagiełło – poeta i taternik,  pisarz i alpinista, publicysta i ratownik Topr-u, wieloletni dyrektor Biblioteki Narodowej i przewodnik tatrzański. Literatura i góry – największe pasje Michała Jagiełły przeplatają się i dopełniają, czego efektem jest szereg publikacji, w których głównym leitmotivem stają się właśnie, przede wszystkim, tatrzańskie szczyty. Za swoją pełną odwagi i poświęcenia działalność jako ratownik górski uhonorowany został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

W najnowszym tomiku poetyckim Michała Jagiełły – „Zszywanie– w ucieczce” - powraca motyw gór i Zagrody. Ale ośrodkiem zainteresowania poety jest tu przede wszystkim pamięć. Autor wspomina ludzi, zdarzenia, decyzje, możliwości. Każdy utwór tego zbiorku to swoista „klatka pamięci” – niczym filmowy kadr zatrzymuje wspomnienie, by podmiot mógł jeszcze raz je przeanalizować, zaakceptować, zmierzyć się z nim, zrozumieć. Jest to również pewnego rodzaju rozrachunek nie tylko z przeszłością, ale także ze schematami, stereotypowym myśleniem, mentalnością ludzką.

Znamienne dla poetyckiej wyobraźni autora „Zszywania” wydaje się być dyscyplinowanie pamięci do odgrzebywania w jej zakamarkach zdarzeń codzienności, które wyróżniają się siłą pobudzania wielkich emocji. Liryka Michała Jagiełły zwraca uwagę badaniem słowa, jego znaczeń, poeta nie korzysta z przypadkowych słów, on starannie wybiera te, których wieloznaczność stanie się środkiem poetyckiego wyrazu.

Twórczość zawarta w tym tomiku to liryka bardzo osobista, w której postronny czytelnik czuję się zagubiony, obcy, jak intruz-podglądacz wycinków przeszłości podmiotu. Charakterystyczne dla tej poezji intymnej jest posługiwanie się skrótem myślowym czy poetyckim nominalizmem. Jeżeli jest to osobisty rozrachunek, jak dodatkowo sugeruje wydawca, to z cała pewnością jest on szczery i ma charakter totalny. Autor mówi o wszystkim, są tu tematy i śmiałe czy wstydliwe, często bolesne, ale odbiorca ma poczucie, że zawsze są one prawdziwe. Może poetycki styl „Zszywania” tak działa na czytelnika, że treść zbiorku odbiera jako opowieść o tym, co podmiot przeżył, czego się wstydzi, za czym tęskni i czego żałuje, co przynosi powody do dumy, co go kształtowało, a co odrzucił. Ani przez chwilę nie ma się wrażenia, że to twór imaginacji artysty, że te wszystkie uczucia zapisała jedynie wyobraźnia.

Mimo iż odbieram ten zbiorek jako osobiste przeżycia Michała Jagiełły to jednak z cała pewnością emocje, którymi się dzieli są uniwersalne i dotyczą każdego z nas. Jeśli szukacie nowych literackich doświadczeń, „Zszywanie – w ucieczce” na pewno Wam je dostarczy.

Kinga Młynarska

http://dajprzeczytac.blogspot.com/

Za książkę dziękujemy

sobota, 14 września 2013

Katullus, poezje wszystkie - Grzegorz Franczak, Aleksandra Klęczar - recenzja

Wielbiciele poezji Katullusa i studenci filologii klasycznej długo czekali na kompletne wydanie jego poezji oraz tak dogłębną monografię jego życia i twórczości. Wyzwaniu sprostała dwójka tłumaczy: Grzegorz Franczak oraz Aleksandra Klęczar, która opatrzyła „Katullusa, poezje wszystkie” wyczerpującym wstępem.

Dzięki kolejnym kartom książki poznajemy bohatera publikacji. Urodził się w Weronie, ok. 84 roku przed Chrystusem. Jego zamożne pochodzenie pozwoliło mu na studia w Rzymie jak również bycie niezależnym i nie podleganie mecenatowi, który był tak bardzo popularny w tamtym okresie. Jego trzydziestoletnie życie to szereg wydarzeń, które ukształtowały jego twórczość, a głównie: nieszczęśliwa miłość do Klodii i związane z tym uczucia: rozczarowanie, zazdrość, rozgoryczenie, nienawiść, które często opisywał w swoich utworach.

Poświęcał je również swoim przyjaciołom i wrogom, nie stronił też od krytyki ówczesnej władzy, m.in. Cezara. Pisał utwory krótkie jak i długie, co nie przeszkadzało mu w tym, aby wyrazić pełnię uczuć, które nim władały. We wstępie, dr Klęczar analizuje utwory, zastanawia się nad ideą, koncepcją, oraz stylem w poezji Katullusa, powołuje się na wiele współczesnych opracowań dotyczących jego twórczości.

Po długim, jednakże bardzo ciekawym wstępie (liczącym 196 stron!) autorzy podają imponującą bibliografię, liczącą 21 stron. Pozostała część książki to poezje. I tu miła niespodzianka, ponieważ autorzy publikacji oprócz tego, że przetłumaczyli teksty z łaciny na język polski, to jeszcze umieścili je w wersji oryginalnej, także po lewej stronie mamy teksty w języku łacińskim i równolegle do nich, po prawej stronie tłumaczenia na język polski. Ułatwi to bez wątpienia studentom pracę nad tekstami Katullusa, zważywszy na to, że na końcu książki umieszczono także wykaz skrótów i symboli oraz alfabetyczny wykaz incipitów.

Pomimo, że książka liczy 573 strony, przeczytanie jej zajęło mi niecałe 24 godziny. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to „dziełko” i skarbnica wiedzy na temat twórczości Katullusa. Napisana bardzo przystępnym językiem, oprawiona prostą, przejrzysta szatą graficzną jest „uwspółcześnionym przekładem – który zawdzięczamy dwójce świetnych tłumaczy i redaktorowi książki, byłemu szefowi wydawnictwa Homini, Krzysztofowi Bielawskiemu. Ożywia antycznego poetę. Ale to nie wszystko – pozwala nam także umieścić dzisiejsze wulgaryzmy i seksualizmy w ramie wiersza, który działa jak lustro: przegląda się w nim nasz Eros, przegląda się w nim nasz język, a z refleksów wyłaniają się nowe stosunki wyrazów…I nie tylko wyrazów.”I z tą opinią Grzegorza Jankowicza, redaktora działu kultury „Tygodnika Powszechnego” jak najbardziej się zgadzam i podpisuję się pod nią.

Myli się Pan Włodzimierz Jurasz, sugerując w recenzji niniejszej książki zamieszczonej w „Dzienniku Polskim”, że przekład Grzegorza Franczaka i Aleksandry Klęczar winien być poddany obyczajowej cenzurze. Bo czyż nie należy nazywać rzeczy po imieniu? Z mojego punktu widzenia, przekład ten ma szansę przyczynić się do zwiększenia zainteresowania twórczością Katullusa i twórczością autorów klasycznych, gdyż są to przekłady uwspółcześnione, a przez to łatwiejsze w odbiorze. Oby więcej takich przekładów! Autorom gratuluję i czekam na więcej.

Książkę polecam wszystkim zainteresowanym twórczością Katullusa jak i okresem, w którym żył; wszystkim studentom filologii klasycznej jak również tym, którzy w swoich szkołach i uczelniach mają język łaciński. Książka niniejsza to niezła gratka dla osób, których zainteresowania sięgają również po literaturę erotyczną.

Przyjemnej lektury!

Beata Dalla Valle

Książkę otrzymaliśmy od:

czwartek, 12 września 2013

Inicjał z offu - recenzja

Agnieszka Wolny-Hamkało znana jest kręgu literackim jako poetka, autorka książek dla dzieci, publicystka i krytyk. Obszar jej działalności wydaje się nie mieć granic, chętnie udziela się w mediach czy imprezach kulturalnych.

„Inicjał z offu” to zbiór 24 tekstów, których przynależność gatunkową trudno określić. Są to bowiem krótkie historyjki, komentarze, eseje, interpretacje, których fundamentem stały się wiersze współczesnych poetów (w przeważającej części polskich autorów). Wybrane przez poetkę liryki są pretekstem do rozważań na temat poezji i jej roli w XXI wieku, człowieka i jego zainteresowań, analizy codzienności. Jednak przede wszystkim, „Inicjał…” ma być zachętą – do sięgania po poezję, do myślenia, do własnej oceny, do pobudzania wrażliwości i fantazji czytelnika. Agnieszka Wolny-Hamkało udowadnia, że czytanie poezji nie jest trudne, wystarczy obalić stereotypy i pozbyć się uprzedzeń.

Autorka nie gloryfikuje poezji, przeciwnie, nazywa ją „kurtyzaną wyobraźni”. To mające wyraźnie skandalizujący charakter wyznanie doskonale spełnia swoje funkcję – intryguje, wywołuje emocje. Niektórzy się z nim zgodzą, inni oburzą – rozpocznie się dyskusja, co zwróci uwagę na problem, który poetce leży na sercu – omijanie liryki szerokim łukiem przez ludzi, którzy twierdzą, że jej nie rozumieją, że nie potrafią odnaleźć w niej żadnych sensów. A. Wolny-Hamkało w „Inicjale…” krok po kroku pokazuje, jak przyjemnie można się poezją (dzięki odrobinie wyobraźni) bawić. W jej tekstach wyczuwa się naturę buntownika, niespokojnego ducha, charyzmę, przewrotność, zadziorność.

Wszystkie fragmenty aż się proszą o polemikę, autorka prowokuje czytelnika: przeczytaj, pomyśl, spieraj się ze mną, pokaż mi swój punkt widzenia, zobacz, jakie to proste. Najbardziej istotne jest dla niej dotarcie do młodego odbiorcy, któremu liryka kojarzy się ze skostniałym, szkolnym „co autor miał na myśli”, A. Wolny-Hamkało stworzyła swoje wypowiedzi używając słów modnych, anglojęzycznych, wulgaryzmów, opisuje elementy współczesnego świata, nowoczesności – to wszystko służy ukazaniu, że ta „trudna poezja” jest tak samo o mnie, jak i o tobie, że każdy może w niej odnaleźć cząstkę swojego świata i interpretować ją przez pryzmat własnych doświadczeń.

Oprócz szkiców autorki w książce znalazły się ilustracje Kamy Sokolnickiej. Dla mnie są one kolejnym sposobem interpretacji wierszy, obie panie udowodniły, że swój odbiór, komentowanie dzieł literackich oraz skojarzenia i inspiracje nimi można wyrażać nie tylko słowem, ale i obrazem. Obie formy odwołują się do naszej wrażliwości, (samo)świadomości.

Wszędzie tam, gdzie pojawia się nazwisko Wolny-Hamkało mówi się (wprost lub między słowami), że jest ona obrończynią poezji współczesnej. Ta niepozorna książeczka to w pełni potwierdza. „W tej pozbawionej reguł grze wszystko zależy od ciebie” – pisze autorka zapraszając do wspólnego odkrywania liryki, a także tego, co nie jest w nią wpisane.

Polecam odbyć wędrówkę z panią Agnieszką tym, którzy uważają, że poezja jest nudna, że opowiada tylko o cudzych emocjach, że jest trudna, że nie da się jej czytać i rozumieć.

Kinga Młynarska

Książkę otrzymaliśmy od

wtorek, 6 sierpnia 2013

Recenzja tomu wierszy "Alchemia miłości" - David & Sabrineh Fideler

"Alchemia miłości" to idealny wstęp do poznawania mistyki świata islamu, sufickich myślicieli i filozofii. Autorzy, którymi są David & Sabrineh Fideler, zebrali i przełożyli z języka perskiego na angielski wiersze o tematyce skupiającej się przede wszystkim na zbliżeniu się do Boga.

Celebrowaniu miłości i stanu ducha, jaką ta miłość wywołuje. David, od lat zajmujący się kulturoznawstwem, prowadzi prelekcje na temat poezji sufickiej. Sabrineh w swojej karierze przełożyła na język perski wiele książek. Ich wspólna praca skutkowała interesującym wstępem, słowniczkiem i wyjaśnieniami dotyczącym muzyki, struktury i poezji perskiej, którą przytoczyli w dalszej części, co pozwoliło skupić się na niej z należytym zrozumieniem.

"Alchemia miłości" to zbiór wierszy, który pozwala na podróż poprzez świat duchowy z poczuciem wolności i miłości, jakiej czasami brakuje w obecnych świecie. Świecie pełnym konsumpcjonizmu. Poezja ta zachwyca i odpręża. Prostota jej przekazu sprawia, że nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć przesłaniu, jakie za sobą niesie. Wiersze mówią o tym, jakie jest źródło miłości. Kim bądź czym się bez niej jest. I o tym, co przemija, a co naprawdę zostaje.

Rumi, Sana', Hafez, Madżd ad - Din Taliba, Attar, Szams Szairazi i inni z tego tomu to poeci, o których warto usłyszeć. Choć niewiele mogę na ich temat powiedzieć, jedno wiem - pragnęli dzielić się swoją miłością do Boga, próbując go odnaleźć.

Prawdopodobnie nie jest to książka dla wszystkich, bowiem nie każdy preferuje tego typu twórczość. Lecz uważam, że gdybyśmy uczyli się religioznawstwa za pomocą lirycznych gatunków, a nie wypraw krzyżowych, mogłoby to w nasze życie wnieść wiele dobrego.

"Alchemia miłości" skłania do refleksji. Mnie, jako agnostykowi, przybliża stan ducha, jaki odczuwają wyznawcy danej (jakiejkolwiek) religii. Ten piękny stan, pełen zaufania i uczuć wyższych. Bez hipokryzji.

Moje serce może być pełne miłości, a umysł pełen zrozumienia dla czyjejś wiary - lecz jeżeli sama nie zostałam obdarzona tym stanem, wiem, że nie odczuję tego spokoju, który towarzyszy wierze w życie pozagrobowe. Odczuję go poprzez inne doznania i refleksje. Miło jednak poznać inny punkt widzenia świata. Tom ten wzbudził we mnie pozytywne emocje.

Polecam.

Recenzję napisała: SYLWIA PIETRYGA



                                      Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Barbelo

wtorek, 31 maja 2011

Wywiad z Patrykiem Danielem Garkowskim

Patryk Daniel Garkowski to pisarz, artysta i działacz naukowy. Urodził się 23 sierpnia w roku 1996. Jego głównymi kierunkami zainteresowań jest historia, filologia polska, a także biologia, chemia, biofizyka i technika. Oprócz tego Patryk Daniel Garkowski interesuje się medycyną, anatomią i ewolucją, prawem oraz funkcjonowaniem społeczeństwa na przestrzeni wieków. Jego teksty są cennym, bogatym materiałem o klarownej, wielobarwnej treści.

Patryka Garkowskiego fascynują ogrody, szczególnie naturalne, ponieważ obfitują w dziką florę i faunę. Zainteresowanie nauką miało silne odkształcenie w Jego poglądach, na przykład opisujących zjawiska przyrodnicze zachodzące na naszej planecie. Oprócz tego Patryk D. Garkowski zaczął pisać wiersze i utwory prozatorskie, szkicować i malować obrazy ekspresjonistyczne. Wówczas działacz naukowy oddalił się od tradycyjnego życia nastolatka i poświęcił swoje życie nauce, sztuce i literaturze.

Oprócz talentu literackiego Twórca rozwija się w sztuce (tworzy obrazy ekspresjonistyczne, stanowiące nowoczesne spojrzenie na zmiany zachodzące we współczesnej kulturze), a także w poznawaniu sekretów astronomii, kosmologii. Duże nadzieje pokłada w terraformowaniu planet jako drodze ku ocaleniu naszego gatunku. Autor kieruje w życiu się łacińskim zdaniem: Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pisma pozostają). Bogate spektrum zainteresowań Patryka Garkowskiego objawia się jego wynikami w nauce. Przez wszystkie lata edukacji Autor zdobywał świadectwa z czerwonym pasem i uznanie wśród środowiska szkolnego.
( źródło informacji: http://nakanapie.pl/autor/patryk-daniel-garkowski)

Książki, które napisał to:

1."Najpiękniejsze stolice w Europie"
2. "Repetytorium z historii ogólnej"
3. "Konsolidacje"
4. "Perłowy konterfekt" - najnowsze dzieło, które można nabyć tutaj: http://www.radwan.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=379&category_id=40&option=com_virtuemart&Itemid=242&vmcchk=1&Itemid=242



WYWIAD:

1. Masz zaledwie 14 lat. Skąd w tak młodym wieku zamiłowanie do poezji?
Poezja to czysty oraz piękny kryształ. Pisanie wierszy sprawia mi ogromną radość, ponieważ mogę podzielić się z innymi swoimi myślami, emocjami i poglądami.

2. Skąd czerpiesz inspiracje do swoich wierszy?
Inspiruję się wszystkim co mnie otacza: środowiskiem naturalnym, chemią, fizyką, historią cywilizacji, sztuką, dziedzictwem naszego gatunku. Ekspansja człowieka, przyroda, materia są dla mnie wspaniałym źródłem inspiracji.

3. W jaki sposób piszesz? Czekasz na wenę i wtedy dopiero siadasz i piszesz czy bierzesz kartkę papieru i zaczynasz tworzyć?
Z pewnością wszystko się koreluje. Rzeźbię słowa analizując moje myśli, emocje… Później proste słowa staram się zastąpić bogatszymi odpowiednikami. Często wracam do moich wierszy i dokonuję ostatecznych poprawek.

4. Młodzi ludzie raczej niechętnie czytają poezję. W jaki sposób zachęciłbyś ich do lektury wierszy?
Obcowanie z poezją to prawdziwa przyjemność. Wydaje mi się, że w czasach współczesnych niektórzy młodzi ludzie zapominają o tym. Wolą słuchać bez przerwy satanistycznej muzyki, bardzo długo grać w gry komputerowe, ciągle oglądać telewizję. Jest mi przykro z tego powodu, że w takim złym kierunku ewoluuje część społeczeństwa.

5.Z Twojego życiorysu wynika, że interesujesz się wieloma rzeczami. Jak godzisz to wszystko z nauką?
Staram się godzić pasje oraz twórczość z obowiązkami szkolnymi. Pomaga mi w tym moja determinacja i chęć studiowania.

6. Czym tak naprawdę chciałbyś się zająć w przyszłości? Czy połączysz te wszystkie dziedziny?
Wkrótce nadejdzie czas wyborów, kiedy to będę musiał wybrać dalszą ścieżkę mojego rozwoju. Nie ma uniwersalnych studiów, które godziłyby wszystkie moje zainteresowania. Zastanawiam się nad kierunkami humanistycznymi lub chemią.

7. Jak zauważyłam założyłeś bloga. Dlaczego? Chciałbyś przez niego kontaktować z innymi ludźmi?
Tak, ponieważ lubię się dzielić z innymi tym co robię. Kontakt z czytelnikami sprawia mi niewyobrażalną radość.

8.Jakie jest Twoje największe marzenie ?
Moje największe marzenie to otrzymać Nagrodę Nobla. To by było najwspanialszym uwieńczeniem mojego życia. Może kiedyś zasłużę na takie wyróżnienie ?

9.Interesujesz się także historią. Wielu młodych ludzi jednak nie chce się jej uczyć. Masz jakiś pomysł by zainteresować młodych przeszłością?
Korzystamy z dziedzictwa naszych przodków, istniejemy dzięki historii. Powinniśmy fascynować się historią naszej planety.

10. Co jest najważniejsze dla Ciebie w życiu?
Moje życie opiera się na nauce, sztuce, literaturze… Bardzo chcę tworzyć i płodzić owoc mojej pracy literackiej, naukowej... Tworzenie dla ludzi zarówno tej epoki jak i przyszłych stuleci wywołuje we mnie deszcz szczęścia.

11. Jakie plany literackie masz w niedalekiej przyszłości?
Aktualnie mam w planach napisanie e-booka o mojej wizji edukacji we współczesnym świecie nauczania.

Dziękuję za rozmowę i poświęcony mi czas.



Wywiad został przeprowadzony przez administratora strony Książki Moja Miłość Monikę Walas.