Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawa. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

Michał Cichy "Zawsze jest dzisiaj" - recenzja


„Zawsze jest dzisiaj” Michała Cichego to wędrówki po Warszawie autora i pewnej „Myszy”, odbywane w pełnej ciszy.

To pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu tej niewiele sobie liczącej stron książeczki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne w bieżącym roku.

Okładka tej publikacji, jak również jej tytuł, w żaden sposób nie wskazuje, że czytelnik będzie miał do czynienia z tematyką warszawską. Znając jednak autora, dziennikarza i historyka, Michała Cichego, i jego dobry, aczkolwiek bardzo kontrowersyjny artykuł „Polacy – Żydzi: czarne karty powstania”, miałam pewność, że będzie to nietuzinkowa publikacja.

Nie można nazwać jej reportażem. To raczej oderwane od siebie epizody, czy kronika opisująca sielskość dnia codziennego, tak trudna do odnalezienia w wielkim mieście.Jednak przy odrobinie chęci i wyobraźni, w zasięgu ręki każdego warszawiaka lub tymczasowego mieszkańca tak wielkiej aglomercji.

To już kolejna w moim życiu tak mała, niepozorna książka, licząca zaledwie 69 stron, skłaniająca do głębokich refleksji, której treścią delektowałam się każdego wieczoru. Myślałam wtedy: chwilo trwaj!

Michał Cichy to rocznik „67”, którego dorastanie przypadło w czasach PRL-u, toteż odnajdujemy w książce wspomnienia z lat 70-tych i 80-tych, np. opis dawnego lotniska z tarasem widokowym i ekscytację towarzyszącą oglądaniu wzbijających się i lądujących samolotów. Nie brakuje tu również odniesień do II Wojny Światowej, chociażby w opisie muru, pozostałości po Getcie Warszawskim.

Autor robi to, czego nie zrobiłby przeciętny, zapędzony warszawiak oraz turysta. Przemierza spacerkiem uliczki Warszawy wraz ze swą towarzyszką, sunią Myszką. Podczas tych wypraw "patrzy pod nogi", opisując chodniki, płyty, kamienie, po których chodzimy, ich sposoby ułożenia, wielkość. Spoglądając" w górę" kreśli nam niesamowite krajobrazy, wplatając w nie kolory nieba oraz architekturę Warszawy. Obserwuje.

Jest świetnym obserwatorem. Opisuje postacie ludzkie, ich charaktery, losy, zmagania z życiem. Uświadamia nam, że praca, jakakolwiek by nie była, uszlachetnia człowieka, nawet tego prostego, nie stroniącego od alkoholu, jak w poniższym przykładzie:

„Przed proboszczowską kamienicą, w której jest lumpeks, spotkałem znajomego z Sękocińskiej. Ten znajomy, starszy facet o wyglądzie i manierach chłopaka, zamiatał miotłą liście z chodnika.

- Nająłem się od grudnia – powiedział.

W jego oddechu czuło się nieprzetrawioną wódkę. Miał czerwone oczy.

- Lubię robić wcześnie, bo nikt mi wtedy nie przeszkadza – powiedział – Mam emeryturę, ale tutaj się robi dla ludzi i dla Boga, nie?” 


Poza obserwowaniem ludzi na warszawskich ulicach, obserwuje również przyrodę, ptaki, otaczającą nas naturę, której pięknu nie poświęcamy zbytniej uwagi. Przechodzimy obok nie czerpiąc z niej żadnej pozytywnej energii. Opisy Cichego są tak szczegółowe, że kiedy je czytałam, byłam w stanie wyobrazić sobie dane drzewo, pędzące chmury pomiędzy budynkami, poczuć zapach wiosny, lata, usłyszeć odgłosy burzy i uderzające o parapet krople deszczu. Pobudzają do tego stopnia, że ma się ochotę wyjść z domu i krok po kroku, przemierzać jego szlakiem w poszukiwaniu tych wszystkich miejsc, drzew, malowniczych krajobrazów.

Cichy mówi tu głosem odważnym i otwartym. Są to głównie opisy, ze znikomą ilością dialogów. Używa czasami wulgaryzmów, aby dobitnie opisać sytuację. Nie koloryzuje. Warszawa Cichego to ta prawdziwa, z obnażonymi swymi słabościami, ale zarazem piękna, niezłomna, której bruki naznaczone są historią, i którą kocha się taką, jaka jest.

Po lekturze „Zawsze jest dzisiaj” postrzegam Warszawę w jeszcze innym świetle, za co dziękuję autorowi.

Czytelniku, Warszawiaku. Jeśli kochasz Warszawę, tęsknisz za nią, to ta książka jest na pewno dla Ciebie. A jeśli jeszcze nie odkryłeś Warszawy, to dobrym początkiem może okazać się ta publikacja.

Polecam gorąco!
Beata Dalla Valle

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu:



wtorek, 4 marca 2014

Franciszek Galiński "Gawędy o Warszawie" recenzja

Historią Warszawy interesuję się nie od dziś. Dane mi jest obserwować jej coraz to nowsze oblicze, które nie zawsze cieszy moje oko. Słuchając też krytycznych uwag na temat nowych inwestycji i powtarzającego się wciąż zdania: „Warszawa przedwojenna to było coś!”, starałam się poznać jej dawną świetność poprzez lekturę różnych wspomnień, m.in. takich autorów jak: prof. Marek Kwiatkowski, Witold Gomulicki, Wiech.

Ku mojemu wielkiemu zadowoleniu, nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, pod koniec ubiegłego roku, ukazało się wznowienie książki Franciszka Galińskiego pt. „Gawędy o Warszawie”. Jej pierwsze wydanie miało miejsce w roku 1937 i cieszyło się ogromną popularnością. Obecne wydanie również nie umyka uwagi Czytelników, co mogłam zaobserwować w nie jednej księgarni. To na pewno ogromna zasługa tego wspaniałego wydania – format A4, twarda oprawa z obwolutą, wspaniała szata graficzna, mnóstwo przepięknych fotografii, rycin. Jednym słowem dotykając książki czuje się klimat tamtych lat - lat Warszawy przedwojennej, której tylko maleńki wycinek możemy obserwować współcześnie.

Lektury „Gawęd o Warszawie” nie rozpoczniecie od typowego wstępu, lecz w zamian tego przeczytacie krótką, zwięzłą historię Warszawy od czasów najdawniejszych. W kolejnych, krótkich opowiadaniach, a jak to słusznie nazwał sam autor, „gawędach”, poznacie: historię Kolumny Zygmunta, Warszawę w legendach i baśniach, ciekawostki dotyczące placów warszawskich, znanych gmachów, pałaców. Dowiecie się również dlaczego warszawiacy i warszawianki w początkach XVIII wieku wstydzili się i zachodzili ukradkiem do kawiarni na kawę, o tzw. „gardle” i żołądku” dawnej Warszawy, gdzie i jak pito w dawnej Warszawie, jak szalała dawna Warszawa na Sylwestra i gdzie, o pożarach w Warszawie i Warszawskiej Straży Ogniowej. Zapoznacie się również z dziejami warszawskiej ślizgawki, pierwszymi dworcami kolejowymi i z warszawskimi lotami balonowymi.

Wszystkie te historie opowiedziane są bardzo przystępnym, gawędziarskim, barwnym językiem, które porwą czytelnika i wprowadzą w piękny, klimatyczny, przedwojenny świat Warszawy,. Ja znam Warszawę już tylko z zachowanych zdjęć archiwalnych, jednakże po lekturze tych opowieści, jestem oczarowana dawną Warszawą i niejednokrotnie jeszcze wrócę do lektury tych tekstów, gdyż jest to kopalnia wiadomości, które można wykorzystać np. oprowadzając jako przewodnik grupę turystów po Warszawie.

Będąc również po lekturze „Gawęd warszawskich” wspaniałego profesora Marka Kwiatkowskiego, pozwolę sobie na porównanie tych dwóch publikacji. W moim odczuciu autor „Gawęd warszawskich”, prof. Kwiatkowski ma podobny sposób narracji, jednakże bardziej skupia się na architekturze, układzie ulic i placów, zabudowaniu. Z racji też tego, że żyje w latach współczesnych, możemy znaleźć u niego porównanie Warszawy przedwojennej z współczesną. Czuć tu wielki smutek, sentyment do tego co było a co uległo zniszczeniu podczas II wojny światowej. Franciszek Galiński natomiast żył w innych latach 1871-1942, a książka została wydana w roku 1937, zatem mamy tu obraz Warszawy pięknej, rozwijającej się, świętującej tryumfy. Dlatego też autor opisał w niej głównie obyczaje dawnych mieszkańców, święta, zabawy, wycieczki, a także życie kawiarniane, bale, jarmarki, procesje, pochówki, przez co lektura staje się lżejsza. Nie brak tu oczywiście błędów co do faktów, jednak zostały one wskazane i wyjaśnione w przypisach, co jest wielkim atutem tej publikacji.

Jest to lektura podstawowa dla varsavianistów, przewodników po Warszawie oraz historyków, jednak „Gawędy o Warszawie” polecam uwadze każdego Czytelnika, gdyż jest to przepiękna „ballada” o naszej Stolicy, której dawny urok winien poznać każdy.

Przyjemnej lektury!
Beata Dalla Valle

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu:














niedziela, 15 grudnia 2013

Andrzej Z. Makowiecki "Warszawskie Kawiarnie Literackie" – recenzja

Z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po książkę „Warszawskie Kawiarnie Literackie”. Wspaniałe wydanie - jak zwykle w przypadku Wydawnictwa Iskry, oryginalna tematyka oraz perspektywa spędzenia czasu przy kawie w towarzystwie ciekawych bohaterów jakimi są m.in. Słonimski, Iwaszkiewicz, Tuwim, to na pewno wielkie atuty tej monografii.

Autor niniejszej publikacji, prof. dr hab. Andrzej Zdzisław Makowiecki, historyk literatury, wielbiciel kawy i kawiarni, o swojej książce mówi, że jest ona o bywalcach kawiarni, a nie bywalca kawiarni. Czy jednak na pewno?

Po jej lekturze mam wrażenie, że autor zna dokładnie klimat, który panował, bądź jeszcze panuje w tego typu lokalach. Jest wspaniałym przewodnikiem , który w umiejętny sposób przeprowadza Czytelnika przez historię powstania kawiarni w Warszawie od połowy XIX wieku do schyłku XX, począwszy od najwcześniejszej - Pod Kopciuszkiem przy ul. Długiej 26, poprzez m.in. Udziałową, Pikadora, Ziemiańską, Zodiak, kończąc na kawiarni Czytelnika.

„Bywalcy” kawiarni literackich, głównie ówczesna elita, spotykali się regularnie, codziennie. Celem spotkań były dyskusje, plotki, dowcipy, rozmowy o szeroko pojętej sztuce, w tym literaturze, filmie, nierzadko również o polityce. Kawiarnie kształtowały obyczaje, modę ale również opinię na temat osób biorących udział w tych spotkaniach, chociażby o członkach kręgu Skamandrytów czy Wiadomości Literackich. Do ich stolików mieli dostęp tylko wybrani, jednak same kawiarnie były dostępne dla każdego, kto tylko miał ochotę „podejrzeć” swego ulubionego pisarza bądź aktora. Dzięki takim miejscom sami warszawscy pisarze i artyści znali się przynajmniej z widzenia.

Nasuwa się tu pytanie, czy obecnie, w dobie Internetu, tabletów i sms-ów takie codzienne spotkania mają miejsce? Czy w tak zabieganym mieście, jakim jest Warszawa, ktoś jeszcze ma czas na codzienne spotkania?

Lektura „Warszawskich Kawiarni Literackich” daje Czytelnikowi szansę znalezienia się w kręgu elity intelektualnej, w zatłoczonych i zadymionych wnętrzach legendarnych kawiarni, wśród legendarnych postaci, niczym główny bohater „O północy w Paryżu” w reżyserii Woodiego Allena. I jak przystało na książkę o kawiarniach, dostarcza Czytelnikowi wiele rozrywki, w szczególności rozdział o anegdocie literackiej.

Niniejsza publikacja bez wątpienia zasługuje na miano przewodnika po warszawskich kawiarenkach literackich mimo, że nie zawiera mapki opisywanych w niej miejsc, która mogłaby być przydatna przewodnikowi warszawskiemu.

Ta solidnie udokumentowana książka, zawierająca wspomnienia naocznych świadków tamtego okresu, to lektura dla każdego bez wyjątku.
Dla mnie, „świeżo upieczonego” przewodnika po Warszawie, stanie się biblią, gdyż zafascynowana tematyką kawiarnianą, którą przedstawił prof. Makowiecki, postanowiłam rozpocząć cykl spacerów po kawiarniach i historii kawiarni warszawskich. Za to natchnienie serdecznie dziękuję Panie Profesorze.

Jeśli zatem czujecie się samotni lub macie ochotę na wypicie kawy w doborowym towarzystwie, nie musicie wychodzić z domu: wystarczy zaparzyć kawę i zasiąść do lektury „Warszawskich Kawiarni Literackich”.

Beata Dalla Valle

                                                   Za książkę dziękujemy:






wtorek, 24 września 2013

„Życie uliczne niegdysiejszej Warszawy” – recenzja

„Za ileś lat, przez Nowy Świat
Już inni ludzie wieczorami będą szli.
A jednak wiem na pewno, że melodyjką zwiewną
Powrócą nasze dni."
Ten urywek tekstu piosenki pt. „Lata dwudzieste, lata trzydzieste” jak również najnowsza książka Stanisława Milewskiego „Życie uliczne niegdysiejszej Warszawy” zdają się potwierdzać, że dzięki piosenkom i tak wspaniałym publikacjom pamięć o dawnej, przedwojennej Warszawie, jej ulicach, kamienicach oraz ludziach nigdy nie zaginie.

To już kolejny temat poruszany przez autora, dotyczący Warszawy przedwojennej. Spod jego pióra wyszły m.in. takie tytuły jak: „Intymne życie niegdysiejszej Warszawy”, za którą otrzymał nagrodę „Warszawskiej premiery literackiej – książka maja 2008” oraz „Codzienność niegdysiejszej Warszawy”, uhonorowana Warszawską Nagrodą Literacką w 2010 roku.

Autor w niniejszej książce podejmuje szereg istotnych tematów związanych z warszawską ulicą. Począwszy od problemów z błotem, który utrudniał ruch, poprzez kolejne pojazdy, które pojawiały się na niej, aż do ludzi, którym ulica dawała pracę. Znajdziecie tu informacje: za co najczęściej karano dorożkarzy; jakiego budulca używano do układania pierwszych bruków; kiedy zainstalowano pierwszy zegar elektryczny na przystanku tramwajowym; z którego roku pochodzi najstarszy przepis odnoszący się do ruchu ulicznego; gdzie znajdował się pierwszy publiczny parking w Warszawie; jak nazywano pierwszy rower i jak wyglądał egzamin, który należało zdać, aby prowadzić ten pojazd; kim byli: doliniarz, farmazon, dewizówka, rosołówka, biurwa, i wiele innych ciekawostek, których nie znajdziecie w innych opracowaniach.

Narratorem jest tu nie tylko autor. Na tekst niniejszej publikacji składają się również oryginalne artykuły zamieszczane m.in. w takich gazetach jak: „Kurier Warszawski”, „Przegląd Tygodniowy”, „Tygodnik Ilustrowany” i wiele innych. Ich autorami były tak znane osobistości jak: Henryk Sienkiewicz oraz najznakomitszy kronikarz Warszawy: Bolesław Prus. Język, niejednokrotnie cięty, ale i dowcipny, jakim pisano artykuły, w połączeniu z przepięknymi, starymi fotografiami sprawiły, że przeniosłam się w zupełnie inny świat, gdzie ulice zapalali i gasili latarnicy, gdzie palenie tytoniu na ulicy było zakazane a kobiety nosiły przepiękne suknie, przemieszczając się po mieście karetami....dlatego:
„Gdy na to się spojrzy z perspektywy
Którą dać może, może tylko czas
Ten nasz kawałek życia był własny, był prawdziwy
Dlatego będą pamiętać nas….”
„Życie uliczne niegdysiejszej Warszawy” to podróż do miasta, którego już nie ma. To jednak podróż, której nie żałuję i myślę wrócić do niej jeszcze niejednokrotnie, za co serdecznie dziękuję autorowi.

Podczas lektury nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wiele problemów, z którymi borykano się kiedyś, jest wciąż aktualnych. Abyście mogli się o tym przekonać i poczuć klimat „niegdysiejszych ulic Warszawy” polecam Wam serdecznie lekturę tej książki!

Beata Dalla Valle
                                                         Za książkę dziękujemy:

piątek, 2 sierpnia 2013

Ludwik Rajchman, życie w służbie ludzkości - Marta Aleksandra Balińska - recenzja

Biorąc do ręki biografię Ludwika Rajchmana nie wiedziałam kim był bohater książki i z jaką lekturą przyjdzie mi się zmierzyć. Do jej przeczytania zachęcił mnie opis, jak również informacja, że przedmowę do książki napisał Bronisław Geremek, którego działalność na rzecz wolnej Polski bardzo sobie cenię.

Autorką tej pasjonującej opowieści jest Marta Aleksandra Balińska, prawnuczka Ludwika Rajchmana, która nie miała okazji poznać swego pradziadka, gdyż zmarł on w tym samym roku, w którym ona się urodziła. Jednakże nie zabrakło jej zapału i chęci poznania tego fascynującego człowieka, o którym słyszała wiele od swojej prababki.

Ta książką to niesamowita podróż oparta na dokumentach rodzinnego archiwum, wspomnieniach i listach pisanych przez Rajchmana. Pani Marta dotarła do dokumentów rozproszonych w dwunastu krajach, do wspomnień znajomych i najbliższych współpracowników.

Ten wielki Polak, Ludwik Rajchman, urodził się 1 listopada 1881 roku w Warszawie, kiedy Polska nie istniała, a do władzy dochodził właśnie jeden z najbardziej despotycznych carów, Aleksander III. Dziecko, urodzone w rodzinie żydowskiej inteligencji, wychowane wśród patriotów polskich, wyrasta na studenta medycyny, bakteriologa, wyjątkowo zdolnego człowieka, który zostaje szefem Sekcji Higieny Ligi Narodów, walczy z epidemiami w Europie, angażuje się w pomoc dla Chin, tworzy UNICEF i troszczy się o losy swojej ukochanej Ojczyzny – Polski. Jednak nie tu przyjdzie mu umrzeć, lecz we Francji, w 1965 roku.

Książka Marty Aleksandry Balińskiej to nie tylko biografia tej wielkiej postaci, jaką był Ludwik Rajchman. To również obraz historii Polski, a w szczególności Warszawy z lat 1881-1965, oraz kulisy najważniejszych wydarzeń XX wieku, m.in.: I i II Wojny Światowej. Spotkacie tu takie wielkie nazwiska jak: Józef Piłsudski, Władysław Sikorski, Jean Monnet, Roosevelt itp.

Książka bardzo ciekawa, wciągająca, napisana prostym, zrozumiałym językiem, którą powinien przeczytać każdy. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie do przebrnięcia dla każdego, chociażby z racji wielu wątków o tematyce medycznej, historycznej, które mogą się kojarzyć z ogromem dat i trudnych pojęć medycznych. Jednak tak nie jest. Czytając rozdział po rozdziale miałam wrażenie, że jestem świadkiem piszącej się historii jednej wielkiej rodziny, która stara się zaradzić wszelkim panującym „chorobom” tego Świata, i której przewodniczy wspaniała postać: polski lekarz, Żyd, o którym przyjaciel, Jean Monnet mówił tak:
„Mało jest ludzi, którzy by posiadali takie jak Ludwik Rajchman poczucie tego, co uniwersalne. Z kontynentu na kontynent, ponad granicami, ponad ustrojami, utrzymywał rozległe kontakty, które czyniły go najbardziej bezinteresownym z przyjaciół, a jednocześnie najbardziej skutecznym. (…) Cokolwiek by można myśleć o jego poglądach politycznych, zawsze uderzała ludzi jego inteligencja, nadzwyczajna zdolność widzenia rzeczy i wspaniałomyślność. Był to człowiek uczynny i dobry.”
Szczególnie polecam tę biografię osobom zainteresowanym historią okresu I i II wojny światowej, wielbicielom rzetelnych biografii, studentom medycyny, varsavianistom a także przyszłym przewodnikom po Warszawie.

Ludwik Rajchman nie zabiegał o uznanie, jednak z całą pewnością na nie zasłużył.

Zapraszam zatem do lektury biografii tej nietuzinkowej postaci!

Recenzję napisała: Beata Dalla Valle

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Studio Emka

środa, 18 kwietnia 2012

Balladyny i romanse - recenzja



Już pierwsze tej zdania powieści brzmiały intrygująco: "Nazywam się chińskie ciasteczko. Składam się z mąki, cukru, jajek, oleju, waniliowego aromatu, szczypty soli, migdału bez skórki i mądrości." Początek wydał mi się na tyle zachęcający, że z wielką chęcią przeczytałem całą powieść. Do tego jest to pozycja niebagatelnych rozmiarów ponieważ liczy sobie prawie 600 stron. To się autor rozpisał. Tym autorem jest pisarz młodego pokolenia Ignacy Karpowicz, który zadebiutował kilka lat temu powieścią "Niehalo"

Karpowicz wyszedł z bardzo dobrym pomysłem - spróbował zderzyć naszą polska rzeczywistość ze światem klasycznym tj panteonem bogów greckich, filozofią, a także tradycją chrześcijańską, przypuszczając to wszystko przez filtr popkultury.

Powieść składa się z kilku części; w pierwszej poznajemy bohaterów "śmiertelnych" - między innymi moją ulubioną Olgę, która mimo, że skończyła pięćdziesiąt lat jest dziewicą i wiedzie szare samotne życie, jej bratanicę Ankę, Janka, a także Pawła , który właśnie zdradził swojego partnera Maćka . W części kolejnej autor przedstawia świat bogów w niebie, gdzie Atena wychodzi za Ozyrysa, a Nike wiąże się z Jezusem. Dowiadujemy się także, że Eros jest synem Aresa i Hermesa. Jednak pewnego dnia zostaje ogłoszone, że bogowie powinni żyć między ludźmi i niebo zostaje zlikwidowane-mieszkańcy niebios zstępują miedzy śmiertelników. W trzeciej części zostają przedstawione perypetie bogów, którzy zamieszkali miedzy ludźmi w Warszawie i Białymstoku w tzw "kraju w promocji".

"Balladyny..." mogłyby być niezwykłą zabawą intelektualną, a odczytałem je tylko jako słowną ekwilibrystykę i popkulturową zabawę. Popkultura jest tutaj słowem kluczem, które to definiuje całą tę książkę. Już sami bogowie są potraktowani jako twory kultury masowej, dotyczy to także Jezusa, którego postać jest i tak najbardziej ludzka. W powieści dostaje się wszystkim- Grocholi, G.Andrzejewicz oraz Coelho nad którym autor pastwi się niemiłosiernie, a także(sic!) psychologom. Nie zna też litości dla naszego polskiego tu i teraz.

Karpowicz posługuje się rewelacyjnym językiem i potrafi się nim świetnie bawić. Niektóre fragmenty świetnie brzmią czytane na głos!(polecam) Do tego ogromna dawka poczucia humoru-co chwila wybuchałem gromkim śmiechem. 

Dawno dawno temu po prapremierze "Uprowadzenia z Seraju" cesarz Józef II skwitował tę operę słowami-"Za dużo nut, panie Mozart". Parafrazując monarchę chciałoby się powiedzieć "za dużo słów panie Karpowicz". Jak już wcześniej pisałem ta powieść jest słowną zabawą i poza zabawę raczej nie wychodzi. Gdyby "Balladyny i i romanse" porządnie zredagować i odchudzić ją o 1/3 to na pewno by wiele tym zyskała.

"Balladyny..." są powieścią skrajną-ocierają się o kicz, mogą urazić czyjeś uczucia religijne. Naprawdę niewiele brakuje do tego bym nazwał te powieść wybitną, ale nie nazwę. Jest to natomiast książka odważna i mimo jej wad i powierzchowności warta przeczytania. Karpowicz jest też ogromnie utalentowanym pisarzem i szkoda by było gdyby ten talent ograniczał się do powieści, które mogą nie przetrwać próby czasu. Jestem ciekaw jak będzie odczytywana ta powieść za np 10 lat, czy tylko jako znak czasów, w których powstała, czy jako literatura ponadczasowa? Z całego serca życzę autorowi aby dała się czytać po latach, a także mniej słów, a więcej treści w kolejnych książkach.

Autor recenzji- Mariusz Bilecki
Tytuł: Balladyny i romanse
Autor: Ignacy Karpowicz 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2011
ISBN: 9788308045855
Ilość stron: 580
Oprawa: Miękka

środa, 11 maja 2011

Warszawskie Targi Książki - spotkania autorskie

Dziś postanowiliśmy przedstawić Wam kilku gości, którzy w tym roku na Warszawskich Targach książki się pojawią. Cała listę gości możecie zobaczyć pod tym linkiem. My wybraliśmy naszym zdaniem najciekawszych i naprawdę wartych uwagi autorów oraz tych do których mamy osobiście sentyment.





Lista autorów:


Władysław Bartoszewski - stoisko Wydawnictwa Naukowego PWN A-132 - Sobota 14 maja godz. 12:00
Małgorzata Gutowska-Adamczyk - 
stoisko Wydawnictwa Świat Książki A-102 - Sobota 14 maja godz. 15:00
Rafał Bryndal - 
stoisko Wydawnictwa FK Olesiejuk A-124 - Sobota 14 maja godz. 16:00-17:00

Krzysztof Daukszewicz - stoisko Wydawnictwa Bellona A-160 - Niedziela 15 maja godz. 14:00
Jacek Dehnel - 
stoisko Wydawnictwa WAB C-317 - Sobota 14 maja godz. 15:00-16:00
Katarzyna Enerlich - 
stoisko Wydawnictwa MG A-117 - Niedziela 15 maja godz 12:00
Marta Fox - 
stoisko Wydawnictwa Akapit Press A-150 - Niedziela 15 maja godz. 10:30-11:30
Manuela Gretkowska - 
stoisko Wydawnictwa Świat Książki A-102 - Sobota 14 maja godz. 16:30
Tomasz Jachimek - 
stoisko Wydawnictwa Świat Książki A-102 - Niedziela 15 maja godz. 12:00
Małgorzata Kalicińska - 
stoisko Wydawnictwa ZYSK i S-ka A-168 - Niedziela 15 maja godz. 14:00
Jacek Komuda - 
stoisko Wydawnictwa FK Olesiejuk A-124 - Sobota 14 maja godz. 13:00-14:00
Sławomir Koper - 
Stoisko Wydawnictwa Bellona A-160 - Sobota 14 maja godz. 14:00
Jolanta Kwiatkowska - 
stoisko Wydawnictwa MG A-117 - Sobota 14 maja godz. 16:00
Katarzyna Leżeńska - 
stoisko Wydawnictwa Prószyńsk i S-ka A-174 - Sobota 14 maja godz. 13:30
Katarzyna Michalak - 
stoisko Wydawnictwa Albatros B-288 - Sobota 14 maja godz. 13:00-15:00
Romek Pawlak - 
stoisko Wydawnictwa Akapit Press A-150 - Piątek 13 maja godz. 13:30-14:30
Beata Pawlikowska - 
stoisko Wydawnictwa FK Olesiejuk A-124 - Sobota 14 maja godz. 12:00-13:00
Marcin Pietraszek - 
stoisko Wydawnictwa COMM C-354 - Sobota 14 maja godz. 15:00-16:00
Andrzej Pilipiuk - 
stoisko Wydawnictwa FK Olesiejuk A-124 - Sobota 14 maja godz. 13:00-14:00
Agnieszka Podolecka - 
stoisko Wydawnictwa Media Rodzina A-172 - Sobota 14 maja godz. 14:30
Olga Rudnicka - 
 stoisko Wydawnictwa Prószyński i S-ka A-174 - Sobota 14 maja godz 14:30
Jacek Skowroński - 
stoisko Wydawnictwa Oficynka A-117 - Sobota 14 maja godz. 14:00
Maria Ulatowska - 
stoisko Wydawnictwa Prószyńsk i S-ka A-174 - Niedziela 15 maja godz 12:00
Andrzej Wajda - 
stoisko Wydawnictwa Świat Książki A-102 - Sobota 14 maja godz. 12:00
Janusz Leon Wiśniewski - 
stoisko Wydawnictwa Literackiego C-335 - Sobota 14 maja godz. 12:00
Piotr Olszówka - stoisko Wydawnictwa COMM C-354 - Sobota 14 maja godz. 14:00


Na koniec polecamy również odwiedzenie:

Krzysztof Ibisz - 
stoisko Wydawnictwa FK Olesiejuk A-124 - Niedziela 15 maja godz.15:00-16:00
oraz koniecznie...
Piotr Kraśko - 
stoisko Wydawnictwa FK Olesiejuk A-124 - Niedziela 15 maja godz. 12:00-14:00 ;-)







Warszawa - majowa mekka bibliofila


Stołecznego Pałacu Kultury i Nauki można, rzecz jasna, nie lubić jako tzw. reliktu minionej epoki. Jednak między 12 a 15 maja żaden szanujący się mól książkowy nie przejdzie obok tej nietuzinkowej budowli obojętnie, a to ze względu na II Warszawskie Targi Książki, które się tam odbędą.

Warto. Nie tylko ze względu na tysiące książek, często w promocyjnych cenach, setki nowości i dziesiątki spotkań z ich autorami… Bo targi to znacznie więcej. W tym roku organizatorzy proponują również bogaty program seminariów oraz konferencji na temat przyszłości książki w obliczu dokonujących się zmian technologicznych. Nie zabraknie również branżowych warsztatów marketingowych oraz specjalnego bloku spotkań oraz zabaw dla dzieci i młodzieży. Targom towarzyszyć będą liczne wystawy i konkursy.

Jednorazowy bilet wstępu na imprezę kosztuje 10 zł (ulgowy – 5 zł), można również zakupić bilet rodzinny jednokrotnego wstępu za 18 zł lub karnet imienny na całe targi za 20 zł.

Więcej informacji na temat imprezy, godzin otwarcia oraz wszelkich atrakcji znajdziecie na stronie organizatorów:


A jeśli ktoś nie wybiera się w tych dniach do stolicy, zawsze może odwiedzić targi wirtualne i skorzystać z rozmaitych targowych promocji na stronach księgarni i wydawnictw uczestniczących w tym wydarzeniu.

To jak – wybieracie się? :)

wtorek, 10 maja 2011

Warszawski Kiermasz Książki na Rynku Mariensztackim

W dniach 21 i 22 maja 2011r. odbędzie się plenerowy Warszawski Kiermasz Książki na Rynku Mariensztackim.Organizatorami Kiermaszu są Urząd Miasta Stołecznego Warszawy i Stołeczna Estrada we współpracy ze spółkami Targi Książki i Murator EXPO. Godziny otwarcia: 10.00 – 18.00 (wstęp wolny)


W tym roku w programie: spektakle przygotowane z myślą o najmłodszych „Pinokio” i „Mała Księżniczka”, piosenki z najpopularniejszych dobranocek w wykonaniu Anny Dereszowskiej i zespołu The New Art Ensamble, czytanie bajek i fragmentów powieści przez znanych aktorów oraz spotkania z autorami, koncerty na żywo (m.in.: Kwartet Smyczkowy 4-TE, Czerwony Tulipan), występy taneczne (zespół Caro Dance), koncert „Pasja Tanga” w wykonaniu Anny Dereszowskiej z towarzyszeniem zespołu muzycznego.




Relacja z zeszłorocznego Kiermaszu:



Więcej informacji o wydarzeniu na stronie warszawskich targów książki oraz na profilu na Facebooku