Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bestseller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bestseller. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2013

Mąż, którego nie znalam - Sylvia Day - recenzja

Sylvia Cross, autorka książki „Mąż, którego nie znałam” sławę zdobyła pisząc serię erotyków o Crossie. „Mąż, którego nie znałam” także należy do tej kategorii. Swoisty romans, obsadzony w rzeczywistości dawnego Londynu, pośród balów, wycieczek landem na wieś i popołudniowych herbatek. Z mnóstwem seksu w tle. Prawdziwa chrapka dla wielbicieli gatunku: romanse sprzed lat.

Isabel, lady Pelham (wdowa) i młody Gerard Faulkner, markiz Greyson, biorą ślub. Nie, nie z miłości, z wyrachowania. Każdemu z nich taki układ odpowiada, chociaż z zupełnie różnych powodów. Na początku jest wspaniale, plan udaje się doprowadzić do realizacji. Później jednak... Gerard postanawia zdobyć Isabel. Czy trudno będzie zdobyć jej zaufanie? Jaka zmiana nastąpiła w mężczyźnie i z jakiego powodu, że postanowił zmienić się i uwieść własną żonę?

Książka jest bardzo lekka w odbiorze. Autorka prezentuje przyjemny, dowcipny styl pisania. Zaletą są dialogi, przekomarzania się, ironiczne poczucie humoru bohaterów. Jest to na pewno jedną z zalet tej książki. Na pewno można się przy niej ubawić, obserwując perypetię bohaterów i ich rozterki.

Z mojego punktu widzenia, książka jest lekko przesłodzona. Nie mówię, że to bardzo źle. To jest taki typ literatury, gdzie każdy jest piękny, przystojny, ma zalety i dowcipny. A jednak ciężko mi uwierzyć w takie nienasycenie seksem, w taką chęć uprawiania go bez przerwy. Zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Każdy z nich jest idealny, pięknie zbudowany i napalony. Dzięki temu powieść ocieka erotyzmem i idealnym seksem, który nie istnieje. Musimy przyznać to szczerze, książka nie odzwierciedla prawdziwego życia, a jedynie nasze chęci do tego, jakie by ono mogło być. Czy to źle? Zależy, jak bardzo lubimy taki typ powieści. Czasami dobrze jest zagłębić się w świat idealnych ludzi, potańczyć na balu, wypić popołudniową herbatę i pokonać wszystkie nieprzychylne nam osoby. A jednak powrót do rzeczywistości, po odłożeniu takiej książki na półkę, może okazać się nad wyraz bolesny.

Poleciałabym ją każdej młodej dziewczynie, która wierzy w miłość aż po grób. Romantyczki znajdą tutaj dla siebie idealny świat, z idealnym mężczyzną, co prawda nie księciem, bo markizem, ale zawsze to coś. Powieść jest lekka, przyjemna, idealna na wakacje. Pozwala oderwać się od szarości dnia codziennego i zajrzeć w inny, lepszy, nierzeczywisty świat. Podobała mi się, bo tryska humorem, jest zupełnie inna od poważnych, sztywnych romansów i w porównaniu z tradycyjnymi harlequinami naprawdę dobra.


Fragment książki dostępny na stronie wydawnictwa

Recenzję napisała: Patrycja Żurek

Książkę otrzymaliśmy od:



piątek, 5 lipca 2013

Bestseller - Wydawnictwo Święty Wojciech - Suknia Ślubna

Charlotte jest właścicielką eleganckiego salonu mody ślubnej w Birmingham. Wyszukiwanie niezwykłych sukien dla panien młodych to jej pasja. I dar. Ale gdy sama zostaje narzeczoną, nie potrafi znaleźć dla siebie sukni. Nie potrafi czy nie chce? A może rzecz w tym, że zamierza poślubić niewłaściwego mężczyznę?

Szukając odpowiedzi na te pytania, Charlotte nieoczekiwanie dla nie samej kupuje na aukcji charytatywnej stuletni zniszczony kufer. Wewnątrz znajduje suknię ślubną. Skąd się tam wzięła? Dla kogo została uszyta?

Charlotte próbuje zbadać historię sukni. Odnajduje kobiety z nią związane. A to nie pozostaje bez wpływu na jej życie. Emily w 1912 roku. Mary Grace w 1939. Hillary w 1968. I Charlotte w 2012.

Cztery kobiety i jedna suknia. Historia każdej z nich mówi o miłości, wierze, odwadze. O zaufaniu i przeznaczeniu.

Książka wielokrotnie nagradzana:
1 miejsce w kategorii na najbardziej inspirującą powieść roku - Romantic Times Book Club Reviews
1 miejsce — Blue Ridge Christian Writers Conference Selah Award Best Romance
Amazon Kindle Bestseller
CBA Bestseller
EPCA Bestseller
Nominated for Romantic Times Seal of Excellence Award
Overweightbooks Blog 2012 Book of the Year List
LifeWay 2012 Book of the Year List
Inspy 2012


piątek, 21 czerwca 2013

Bestseller New York Times - Chłopiec, który wrócił z nieba - Kevin i Alex Malarkey

Wypadek…
Cud…
I nadprzyrodzone spotkanie, które może zmienić Twoją opinię na temat Nieba, aniołów i Boga…


Gdy pewnego listopadowego poranka Kevin Malarkey jechał samochodem ze swym sześcioletnim synem Aleksem, zderzyli się z innym pojazdem. Alex odniósł ciężkie obrażenia i zapadł w śpiączkę – lekarze nie dawali mu żadnych szans. Jednak po dwóch miesiącach Alex wybudził się ze śpiączki i miał do opowiedzenia niezwykłą historię. Opisywał miejsce wypadku, szczegóły akcji ratunkowej i wydarzenia ze szpitala – mimo że pozostawał wtedy nieprzytomny. Opowiadał też o… nieziemskiej muzyce i aniołach, którzy przeprowadzili go przez bramy Nieba, a także o spotkaniu z Jezusem.

Chłopiec, który wrócił z Nieba to wzruszająca historia zwykłego chłopca, który odbył niezwykłą podróż – do Nieba i z powrotem. To książka, która pomaga uwierzyć w cuda, w życie poza tym światem i w moc ojcowskiej miłości.

Kevin Malarkey jest terapeutą i psychologiem z praktyką poradniczą w Columbus, w stanie Ohio. Ukończył College of Wooster oraz Uniwersytet Stanowy w Ohio. Wraz z żoną Beth mają czworo dzieci: Aleksa, Aarona, Gracie i Ryana.

Alex Malarkey to pierwsze dziecko na świecie, które przeszło „zabieg Christophera Reeve’a”, umożliwiający osobie sparaliżowanej oddychanie bez respiratora. Obecnie Alex potrafi stanąć z pomocą podpórki i porusza się na bieżni w specjalnej uprzęży. Chłopiec wierzy, że pewnego dnia odzyska sprawność. Uwielbia oglądać transmisje sportowe i kibicuje swoim ukochanym drużynom – Pittsburgh Steelers i Ohio State Buckeyes.

Poruszająca relacja o „życiu po życiu”

Zostaliśmy stworzeni do czegoś więcej niż sprawy doczesne. Czasami to wyczuwamy… Czasami ogarnia nas nieodparte wrażenie, że ten świat nie jest naszym prawdziwym domem. Czy znasz kogoś, kto przestąpił granicę oddzielającą nas od zaświatów i wrócił stamtąd, by podzielić się swymi przeżyciami? Zapoznaj się z niezwykłą podróżą Aleksa – do Nieba i z powrotem.

"Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże" (Ewangelia św. Marka 10:14)

środa, 20 czerwca 2012

Syn Hamasu - recenzja


„Musab Hasan Jusuf - syn szajcha Hasana Jusufa, jednego z siedmiu założycieli Hamasu – organizacji terrorystycznej odpowiedzialnej za liczne zamachy samobójcze i ataki wymierzone w Izrael. Pomimo ścisłych związków z kierownictwem Hamasu Musab zgodził się na współpracę z Izraelczykami, aby ocalić życie tysięcy niewinnych ludzi. Kilkuletnie poszukiwania duchowe doprowadziły go do radykalnego zrewidowania poglądów, porzucenia islamu i wyznania wiary w Jezusa Chrystusa.

W zasadzie na podstawie tego fragmentu można by wnioskować, że mamy do czynienia z kolejną powieścią sensacyjno-szpiegowską, okraszoną dla odmiany nie wątkiem miłosnym, ale religijnym. Oto młody terrorysta, pod wpływem traumatycznego przeżycia przeżywa katharsis i odkrywa, że jego dotychczasowe życie oparte było na kłamstwie, a los stawia go przed wyborem i porzuca on swoją wiarę, rodzinę i przyjaciół, by stanąć po drugiej stronie barykady i podjąć heroiczne, acz niebezpieczne i ściśle tajne zadanie pomocy swoim dotychczasowym wrogom - Izraelczykom, w walce z terroryzmem, aby uchronić niewinnych i ocalić samego siebie. Wszystko to nabiera jednak nowego wymiaru, kiedy dorzucimy do tego informację, że jest to historia oparta na faktach (znowu sprawdza się stare powiedzenie, że życie samo pisze najlepsze scenariusze),  a jej ciąg dalszy pisze się każdego dnia trwania konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Ogół ogółem, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Warstwa, nazwijmy go thrillera politycznego to tylko jedna i chyba wcale nie najważniejsza płaszczyzna na jakiej tę książkę należy odbierać. Są jeszcze dwie inne. Nie zdziwi na pewno (w końcu to biografia), że przede wszystkim jest to historia człowieka - Musaba Hasana Jusufa, który wychowywany w duchu islamu, uczony nienawiści do Izraela, w dodatku potomek jednego z założycieli Hamasu – organizacji uznawanej przez większość państw i organizacji zachodnich, za organizację terrorystyczną, w pewnym momencie życia, dochodzi do wniosku, że droga którą wybrało całe jego otoczenie – śmierci i przemocy, nie prowadzi do niczego dobrego, a religia i zasady które mu wpajano od najmłodszych lat, nie służą niczemu innemu, jak tylko do usprawiedliwiania terroru i okrucieństwa. Jego niezwykła stopniowa ideologiczna i religijna metamorfoza może nie obala całkowicie teorii, że o charakterze człowieka decyduje wpływ środowiska, ale na pewno daje nadzieję, że jeśli są przypadki, że będąc wychowanym w hermetycznym i konserwatywnym otoczeniu można mimo wszystko wyrosnąć na porządnego człowieka (porządnego oczywiście w naszych oczach – wielu rodaków bohatera widzi w nim najgorszego zdrajcę i wroga), to może każdy z nas jest w stanie się zmienić na lepsze. I niesie być może niesie nieco romantyczne przesłanie, że w życiu najważniejsze jest to, aby być szczęśliwym, trzeba robić to, w co się wierzy.

Druga warstwa książki, to spojrzenie ogólnie na problem konfliktu izraelsko–palestyńskiego, oczami nie tylko Palestyńczyka-szpiega, będącego w samym centrum wydarzeń i dysponującego informacjami z obu stron konfliktu, ale także wyznawcy islamu, który przeszedł na chrześcijaństwo. Oczywiście jest to spojrzenie subiektywne (bo czy możliwe jest mówienie o takich sprawach, zwłaszcza w kwestii religii i wierze w sposób obiektywny?), ale nie oznacza to, że mniej cenne niż wywód profesora, żołnierza czy eksperta. Zdaniem autora religia odgrywa w całej tej historii decydujące znaczenie, a przyczyny etniczne i terytorialne konfliktu, to tak naprawdę już nikogo nie interesujący aspekt pro forma, usprawiedliwiający mordowanie nie-muzułmanów. Islam jest tu niewątpliwe zły i wbrew temu, co się często powtarza, zdaniem Musaba, nie jest to religia pokoju i miłości, ale cierpienia i przemocy. I choć ta nienawiść spaja i integruje świat arabski przeciw wspólnemu wrogowi, to ostatecznie będzie przyczyną upadku muzułmanów, bo nawet w razie zwycięstwa (cokolwiek by ono znaczyło – własne państwo, zniszczenie Izraela i kultury zachodu) wkrótce znajdzie sobie nowy cel, a Islam zamiast przynieść upragniony spokój i miłość jej wyznawcom, przyniesie tylko więcej cierpienia. Musab szuka rozwiązania w innej religii – chrześcijaństwie – Jezusie i naukach Pisma Świętego, choć sam chwilę potem stwierdza, że w rozwiązaniu problemu bliskowschodniego „nie pomoże żadna religia”. Potrzebne są do tego przede wszystkim Prawda i Przebaczenie, bo „jeżeli zależy nam na pokoju między Izraelczykami i Palestyńczykami, nie chodzi o to, by znaleźć rozwiązanie.

Wyzwanie polega na tym, by być tym pierwszym, który odważy się owo rozwiązanie przyjąć i zastosować” – a do tego, trzeba umieć wybaczać, nauczyć się nadstawiać drugi policzek i kochać bliźniego swego, jak siebie samego, a jeśli już być fanatykami religijnymi, to tylko fanatykami miłości. Może odnoszę trochę wrażenie, że Musab zachłysnął się nową religią i równie intensywnie przeżywa chrześcijaństwo co jego bracia Palestyńczycy przeżywają  Islam, ale może mówię to z perspektywy pseudo-katolika, wierzącego wybiórczo, a to co dla mnie jest przejaskrawione (epatowanie bohatera swoją nową wiarą i doszukiwanie się boskich interwencji, często umniejszając przez to swój wkład i pracę), tak naprawdę jest normalne i tak powinna wyglądać wiara, a z nas dwojga to mnie brakuje wiary, a nie on ma jej za dużo. Droga Musaba to przy okazji więc nie tylko okazja na spojrzenie znaczenia religii w konflikcie bliskowschodnim, ale w życiu człowieka w ogóle. I być ta książka nie tylko stanowi przesłanie dla muzułmanów, aby „się opamiętali”, ale także dla chrześcijan, aby może spojrzeli na swoją własną wiarę i zastanowili, czy ją rozumiemy i realizujemy tak, jak powinniśmy, by stawać się lepszymi ludźmi.

Książka jest ogólnie dobra. Szkoda tylko, że tak krótka. Zapewne niełatwo jest opowiedzieć życie człowieka, nawet jeśli „tylko” trzydziestoparoletniego, na zaledwie ok. 270 stronach. I to życia bardzo intensywnego. Dla mnie jednak historia jest kompletna. Można by pewnie pomarudzić, że wątki mogłyby być bardziej rozbudowane, postacie drugoplanowe opisane bardziej szczegółowo, i w ogóle więcej, mocniej i szybciej, ale zarówno poszukiwacze emocji – tak dobrych jak i złych, filozofowie i religioznawcy, jak i osoby lubujące się w intrygach polityczno-szpiegowskich mocno doprawionych brutalną i bezsensowną przemocą, na pewno uznają książkę za godną uwagi.

Należy także docenić, że autorzy pamiętali, że nie każdy jest arabistą czy ekspertem od spraw islamu i nawet jeśli słyszał o Strefie Gazy czy Hamasie, nie musi znać szczegółów (a jego wiedza niekoniecznie musi być prawdziwa). Oprócz standardowych przypisów mamy także słowniczek pojęć, indeks najważniejszych osób i kalendarium najważniejszych wydarzeń. Trudno jest się skupić na merytoryce, kiedy grzęźniemy na etapie próby zrozumienia kto jest kim i jakie jest jego rola w całej historii. Powyższe „pomoce” bardzo ułatwiły mi odbiór, a gdyby nie one, dwie inne osoby, z którymi o książce dyskutowałem, otwarcie przyznały, że pewnie w ogóle by jej nie przeczytały, bo najzwyczajniej w świecie nie mają czasu siedzieć z książką przy komputerze i szukać wyjaśnień w Wikipedii.

Jusuf nie łudzi się, że jego książka dokona cudu i zmieni świat. Może nawet paru osobom zaszkodzi, w tym jemu samemu, bo ściągnie na siebie gniew swoich rodaków. Chyba najlepiej traktować ją jako jego spowiedź i próbę rozliczenia z przeszłością, którą przy okazji czyta się jak dobry thriller. A co to oznacza dla czytelnika? Cóż, może tak jak on kiedyś odnalazł wiele wskazówek i odpowiedzi na swoje pytania w historii Jezusa z Nazaretu, może i czytelnik w jego historii znajdzie trochę odpowiedzi na pytania dotyczące życia swojego.

Recenzję napisał: Piotr Śliwiński


Książkę do recenzji otrzymaliśmy od: