Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agnieszka bałaga-kupis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agnieszka bałaga-kupis. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2015

„Laura i niebieski pociąg” - Agnieszka Bałaga-Kupis RECENZJA

Napisanie dobrej książki przeznaczonej dla najmłodszych czytelników to bodaj największe wyzwanie, przed jakim stają autorzy. Nie dość, że pozycja taka musi być atrakcyjna tematycznie i graficznie, to powinna także uczyć, przestrzegać czy prezentować różne wartości. Książeczkę, którą z czystym sumieniem można polecić jako lekturę na dobranoc jest „Laura i niebieski pociąg” – spełnione marzenie Agnieszki Bałagi-Kupis.

Kilkuletnia Laura to ciekawa świata, mądra i urocza dziewczynka, która przeżywa troski typowe dla swojego wieku i domowych sytuacji. Dzieci i rodzice odnajdą tu tak znajome im tematy, jak np. niechęć do snu czy jedzenia zdrowych potraw, niecierpliwość, dziecięca zachłanność, zazdrość o młodsze rodzeństwo. Autorka uczy dobrych manier („przepraszam”, „proszę”, „dziękuję”), posłuszeństwa, uczynności, szacunku (do ludzi i własności), wyraźnie zaznaczając granicę między dobrem a złem.

Agnieszka Bałaga-Kupis pokazała wszystkie te kwestie, które (wybrane lub wszystkie) dziecku są doskonale znane. Co więcej, wprowadziła Laurę, dziewczynkę, z którą utożsami się większość małych czytelniczek. Zapraszając najmłodszych do takiego znajomego świata sprawia, że dziecko niemal automatycznie akceptuje zawartość publikacji.

Wielkim atutem jest tu język (na szczęście pozbawiony tak bardzo irytujących w książkach dla dzieci spieszczeń), którym autorka posłużyła się w tych pięciu opowiadaniach – dostosowany do poziomu intelektualnego kilkulatka, zrozumiały i jednocześnie rozwijający zasób jego słownictwa. Świetne opisy oraz interesujące rozwiązania fabularne sprawiają, że dziecko chętnie „przenosi się”  do świata Laury, przeżywając z nią przygody, dzieląc emocje.

Głównie polecam jako prezent dla dziewczynek (już od trzeciego roku życia) z uwagi na bohaterkę, pojawiające się postacie czy obiekty lub choćby samą kolorystykę (króluje róż). Każde opowiadanie skonstruowane jest w podobny sposób: wstęp, „przewinienie”, lekcja Konduktora Sen, zrozumienie popełnionego błędu, skrucha i obietnica poprawy. Taki schemat, w przypadku najmłodszych czytelników, wymaga ingerencji czytającego rodzica w trakcie rozdziału (w momencie złego uczynku potrzeba informacji, że to niedopuszczalne zachowanie), ponieważ istnieje ryzyko, że dziecko będzie przyswajać informacje (uczyć się) poszczególnymi obrazami, a nie całościowo (jak pięciolatek).

„Laura i niebieski pociąg” to książeczka, która udowadnia, że można w bardzo atrakcyjny sposób nauczyć dzieci właściwego postępowania czy pokazać wartości, które warto pielęgnować. To bardzo inspirująca lektura nie tylko dla dzieci, ale również (a może przede wszystkim?) rodziców czy opiekunów. Przyjemnie wydana z ciekawymi, wyrazistymi ilustracjami (zajmującymi każdą parzystą stronę) Michała Łagowskiego, dopełniającymi treść, przykuwającymi uwagę i wspomagającymi wyobraźnię.

Kałamarz, w którym macza swoje pióro Agnieszka Bałaga-Kupis wypełniony jest literacką pasją, dziecięcą wyobraźnią, miłością do najmłodszych oraz czułością matki, co przekłada się na wysoką jakość „Laury i niebieskiego pociągu”. To bardzo mądra i ciekawa propozycja lektury dla Waszych dzieci!

Kinga Młynarska


czwartek, 18 grudnia 2014

“Moje wspomnienia” - Jerzy Dowbor Muśnicki - Recenzja


Polacy to dziwny naród - uwielbiają świętować narodowe tragedie i porażki, chwile chwały zaś spychając na margines historii. Tak dzieje się w przypadku chociażby Powstania Wielkopolskiego. Mnie z taką wizją historii nie jest po drodze, dlatego chętnie sięgnęłam po wspomnienia jednego z bohaterów tego powstania - generała Jerzego Dowbora Muśnickiego.

Wspomnienia to zapis zdarzeń historycznych z okresu tworzenia się państwowości polskiej po I wojnie światowej. Spisane przez wojskowego, a nie pisarza, momentami mogą co wrażliwszych na poprawność stylistyczno - językową razić błędami, czy nieporadnością, jednakże z mojej perspektywy, to właśnie książkę uwiarygadnia.

Autor to nie tylko doskonały strateg i wojskowy, ale również bardzo dobry obserwator życia codziennego. Snute przez niego opowieści wojskowe, przeplatają się ze scenami życia codziennego, co z autobiografii o cechach książki historycznej, robi również swoisty reportaż.

“Moje wspomnienia” to również nauka patriotyzmu i refleksja na temat wolności. Jak łatwo ją utracić, a jak trudno odzyskać. W świetle wydarzeń na obecnej scenie geopolitycznej, wiele spośród tych przemyśleń na nowo stało się aktualnymi. To również doskonała nauka szacunku dla przeciwników politycznych i umiejętności “odstąpienia pola” rywalowi, dla ochrony dobra wyższego, jakim jest dobro kraju, zamiast brnięcie w konflikty, z uwagi na źle pojęte poczucie własnej godności.

“Moje wspomnienia” to pozycja, którą powinien przeczytać każdy miłośnik historii. To pozycja nie tylko o zdarzeniach, jakie miały miejsce na przestrzeni dziejów, ale także wspomnienia czasów, gdy słowa takie jak honor, duma i wolność nie były tylko zwykłymi wyrazami.

Agnieszka Bałaga - Kupis

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu:  


środa, 3 grudnia 2014

Marian Zacharski - Operacja Reichswehra. Kulisy wywiadu II RP. - Recenzja


 Marianowi Zacharskiemu często zarzuca się, że jego książki stanowią bardziej beletrystykę, niż poważne publikacje historyczne, stąd z chęcią sięgnęłam po “Operację Reichswehra”, by mieć okazję samej wyrobić sobie pogląd.

Ta obszerna, bo licząca ponad 1200 stron pozycja wprowadza czytelnika w zawiłości polskich działań dyplomatyczno - wywiadowczych okresu międzywojennego, kiedy to struktury państwa tworzyły się na nowo, zaś każdy z rządzących miał swój własny pomysł na to, jak ma owo państwo wyglądać. W tych zawiłościach polityki, pośród sporów różnych opcji i frakcji, kształtował się również polski wywiad. Marian Zacharski dokonał wręcz ogromnej pracy, nie ograniczając się jedynie do opisu przebiegu samej operacji i jej głównych bohaterów, ale umiejscowił ją w konkretnych zdarzeniach polityczno - społecznych, wskazując połączenia, może i oczywiste, ale tak łatwo umykające.

Książka stanowi po części biografię rotmistrza Jerzego von Nałęcz Sosnowskiego, którego działania zagwarantowały sukces operacji i wgląd w plany wojskowe III Rzeszy, po części zaś próbę odnalezienia odpowiedzi na pytanie, co z tą wiedzą zrobił później polski rząd. Rotmistrz przedstawiony został z iście romantyczną manierą, ale też nie ma powodów, by autorowi nie wierzyć, że rzeczywiście taki był. W każdym razie postać budzi sympatię czytelnika, co również pozytywnie wpływa na odbiór całej książki.

Książkę czyta się szybko, stąd zapewne zarzuty wobec autora. Dla mnie to raczej atut, gdyż - nie ukrywajmy - materia lekką nie jest i próba ubrania treści w naukowe sformułowania z pewnością nie pomogłaby w zapoznaniu się z całością. Sporą część z owych 1200 stron stanowią zdjęcia, będące moim zdaniem w pozycjach historycznych nieodzownym elementem, oraz przypisy. Tu jednak pojawia się zgrzyt. Bo część owych jest w języku niemieckim. Zainwestowanie w tłumacza byłoby z pewnością doskonałym rozwiązaniem w wypadku kolejnego wydania.

Generalnie - polecam. Szczególnie pasjonatom historii okresu międzywojnia. Wybrane fragmenty zaś z pewnością urozmaiciłyby lekcje historii w szkołach ponadgimnazjalnych.

Agnieszka Bałaga-Kupis

Za książę dziękujęmy Wydawnictwu:


środa, 30 kwietnia 2014

"Tajne akta Watykanu" Matteo Luigi Napolitano

Prezentowana dziś pozycja autorstwa Matteo Luigi Napolitano stanowi próbę przybliżenia czytelnikowi zasad, jakimi kierowała się dyplomacja watykańska w swej historii najnowszej, liczonej w tym przypadku od Paktów Laterańskiej po pontyfikat Benedykta XVI.

Autor poddaje ocenie działania Watykanu w kwestiach tak budzących spory w ocenie historyków, a dotyczące chociażby stanowiska Piusa XI i jego następców wobec systemów totalitarnych, działalności Watykanu w czasie Holokaustu, czy Zimnej Wojny oraz działań podejmowanych przez Jana Pawła II w czasie stanu wojennego w Polsce oraz w okresie pierestrojki. 

Co charakterystyczne autor nie zadaje sobie trudu dla przybliżania czytelnikom historycznego kontekstu zdarzeń, licząc zapewne, że fakty te nie są dla czytelników obce. Stąd też pozycja ma charakter pracy popularno - naukowej w celu poszerzenia wiedzy na podejmowane w niej tematy, nie zaś formy skróconego podręcznika historii najnowszej Watykanu. Autor z wykorzystaniem licznych materiałów źródłowych rozprawia się z kwestią bezczynności Watykanu w czasie Holokaustu, wskazuje na dalsze konsekwencje doniesień oczerniających Piusa XII, by w sposób płynny przejść do takich skutków II wojny światowej jak powstanie Żelaznej Kurtyny, a w konsekwencji  - wybuchu stanu wojennego w Polsce.

Atutem książki są liczne odniesienia do materiałów źródłowych, w tym tekstów przemówień oraz korespondencji nie tylko samych papieży, ale także korpusu dyplomatycznego. Ciekawym rozdziałem jest ten o kształtowaniu się współpracy dyplomatycznej na linii Watykan - Izrael oraz Watykan - Stany Zjednoczone oraz niemałej roli Ronalda Reagana w ukształtowaniu tychże. Dużą część swej pracy autor poświęca kwestii komunizmu i postaw prezentowanych przez poszczególnych papieży wobec tego totalitaryzmu, tworząc jednocześnie bardzo ciekawy obraz działań Jana Pawła II, jako osoby bezpośrednio powiązanej z tym problemem.

Czytelnicy zainteresowani ogólnymi zasadami kierującymi dyplomacją nie będą tą pozycją rozczarowani. Dla Mistrzów Protokołu, jest to stanowczo za mało. Dla pasjonatów kwestii działań Watykanu na arenie współczesnej polityki międzynarodowej z pewnością nie będzie straconym czas spędzony na lekturze. Miłośników skandali i "legend miejskich" jakich o Watykanie jest niemało z góry uprzedzam - tu mało plotek i pikantnych historyjek, dużo zaś faktów, niekoniecznie potwierdzających prasowe sensacje z ostatnich lat.

Książkę otrzymałam dzięki wydawnictwu Jedność.


czwartek, 13 lutego 2014

"Córka Czarownic" - Dorota Terakowska - Recenzja

Gdybym miała wskazać jednego autora, którego książki mają na mnie wpływ, wskazałabym właśnie Dorotę Terakowską. Nie było zatem mowy, bym zrezygnowała z zrecenzowania tej powieści.

"Córka Czarownic" to opowieść magiczna, można rzec - baśń - z jej królestwem, Czarownicami, magią. Ale nie tylko. Uważny czytelnik dostrzeże pod tą bajkową otoczką powieść wielowymiarową. Powieść dla dzieci, nastolatków, ale też i rodziców.

Dzieci przyjmą bez zastrzeżeń opowieść o Luelle. Zachwycą się jej przygodami, będą cieszyć ze zwycięstwa dobra nad złem, a w swych niezwykle chłonnych główkach z pewnością nie raz wcielą się w rolę Luelle czy Ajoka.

Nastolatki dojrzą w powieści historię o nich samych - zmagających się z własnym dojrzewaniem i pobłażliwością dorosłych, dla ich jeszcze niedojrzałych charakterów. W buncie Luelle dojrzą swój własny, w jej rozterkach odnajdą swoje problemy. I wreszcie znajdą bohaterkę, która tak samo jest rozdarta pomiędzy wiek dziecinny a dorosłość.

Dla rodziców zaś, książka ta to niemalże podręcznik prawidłowego wychowania. W zmaganiach Czarownic odnajdziemy bowiem zmagania nas samych - rodziców własnych dzieci. W ich błędach dopatrzymy się naszej codzienności, kiedy niepewni własnych decyzji i wyborów, możemy jedynie czekać, co wyrośnie z ziarna, jakie zaszczepiliśmy w duszach własnych dzieci. Na szczęście dla nas samych Dorota Terakowska daje nam nadzieję, że nawet najgorszy błąd wychowawczy da się jednak naprawić. Potrzeba jedynie miłości i cierpliwości.

Książka mnie pochłonęła. Jak zresztą każda inna tej wspaniałej autorki. Po raz pierwszy od dawna na nowo zaczęłam przepisywać sobie jej fragmenty - istne drogowskazy do dobrego życia. Nie wygodnego, czy łatwego. Po prostu dobrego. Mało jest bowiem pozycji, które uczą jak żyć, bez nudnego moralizowania. Dorota Terakowska najtrudniejsze treści potrafi ubrać w słowa tak piękne, że to co najistotniejsze zostaje w czytelniku na długo, nawet jeśli on sam sobie z tego sprawy nie zdaje. Zresztą mój zachwyt nad tą pozycją nie jest odosobniony, książka od lat wpisana jest bowiem na Listę Honorową Hansa Christiana Andersena.

Jeśli macie zatem dzieciaczka, któremu chcecie w piękny sposób wytłumaczyć co to odwaga, miłość do ludzi i przyrody, poszanowanie do cierpienia - sięgnijcie po "Córkę Czarownic". Jeżeli wasza nastoletnia pociecha buntuje się przeciw wszystkim i wszystkiemu - podrzućcie jej "Córkę Czarownic" a nawet przekupcie, by przeczytała. Jeśli sami nie jesteście pewni, czy przekazujecie dzieciom to, co najważniejsze - sami sięgnijcie...

Książkę otrzymałam dzięki Wydawnictwu Literackiemu.



piątek, 24 stycznia 2014

S. Cenckiewicz - "Wałęsa. Człowiek z teczki" - recenzja

Zrecenzować tę książkę w oderwaniu od subiektywnej oceny Lecha Wałęsy wydaje się być rzeczą niemożliwą. Nie sposób bowiem nie zgodzić się z faktem, iż jest to chyba jeden z najbardziej kontrowersyjna postać powojennej polityki w Polsce. Nie mniej jednak zrobię wszystko, by ocenić książkę, nie zaś jej bohatera.

Na początku warto przedstawić autora. Sławomir Cenckiewicz jest doktorem habilitowanym nauk historycznych, w latach 2001 - 2008 pracownik IPN, w 2006 r. przewodniczący Komisji ds Likwidacji WSI. Jest autorem wielu pozycji dotyczących najnowszej historii Polski, ze szczególnym uwzględnieniem działań SB oraz polskich opozycjonistów.

Książka to bogate źródło informacji o życiu Lecha Wałęsy od dnia jego narodzin po czasy obecne, mające w ocenie jej autora stanowić swoistą odpowiedź na najnowszy film Andrzeja Wajdy. Autor skupia się najbardziej, co oczywiste, na okresie od wydarzeń 1970 r. w Gdańsku, kiedy to rozpoczyna się prawdziwa kariera polityczna Lecha Wałęsy. Tekst, jak na pracę historyczną przystało, obfituje w odniesienia i cytaty z materiałów źródłowych. I pod tym względem praca bardzo mi się podobała.

Co mam do zarzucenia autorowi to narzucanie czytelnikowi swojej oceny sytuacji. Autor nie ukrywa, iż niechęć to najłagodniejsze z określeń uczuć jakie żywi do bohatera swej książki, co jednak nie daje mu prawa do grania na uczuciach czytelników, jak robi to chociażby opisując historię czteroletniego Grzesia. Takie fragmenty sprawiają, że z poziomu rzetelnej pracy historycznej książka zaczynała mi trącić tabloidowym stylem. Zupełnie zresztą niepotrzebnie, gdyż czytelnikom tego rodzaju literatury nie zbywa na inteligencji, by prawidłowo ocenić zachowanie Lecha Wałęsy, zarówno w aspekcie prawnym jak i moralnym.

Nie ukrywam, zasiadając do czytania postawiłam sobie na celu zupełnie obiektywnie ocenić tę pozycję. Bez naleciałości z dotychczas uzyskanej, mocno fragmentarycznej wiedzy, na temat współpracy Lecha Wałęsy z SB. Autor przekonał mnie do stawianych przez siebie tez, dla równowagi chciałabym zatem zapoznać się ze stanowiskiem obrońców dobrego imienia byłego Prezydenta. Tym bardziej, że jego własne wypowiedzi pod adresem S. Cenckiewicza jedynie upewniają mnie w prawdziwości zarzutów stawianych w książce.

Książkę otrzymałam dzięki wydawnictwu Zysk i s-ka.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

M. Seligman, E. Walker, D. Rosenhan - "Psychopatologia". Recenzja

Prezentowana przeze mnie książka autorstwa Martina E.P. Seligmana, Elaine F. Walker oraz Davida L. Rosenhana to już czwarte wydanie podręcznika, który swą premierę miał w 1984 r. i od razu zdobył uznanie studentów i wykładowców psychologii. Jej autorzy - profesorowie amerykańskich uczelni z wieloletnim, bogatym dorobkiem, stworzyli niezwykłe kompendium wiedzy na temat historii i podstaw oraz szczegółowo opisali najczęściej występujące społecznie zaburzenia psychiczne.

Książka liczy sobie 864 strony, zawierające poza wykładem, liczne odwołania do konkretnych przypadków chorobowych, tabele, kwestionariusze i ryciny wspomagające zrozumienie tekstu. W 16 rozdziałach autorzy nawiązują do historii badań psychologicznych, wskazują na metody badań i diagnoz, rozwijają teorię podejścia psychologicznego w zależności od obranej metody badawczej, dokonują rozróżnienia pomiędzy podejściem biologicznym i neuronauką, by płynnie przejść do opisu kolejnych zaburzeń (lękowe, somatogeniczne i dysocjacyjne, nastroju, wczesnodziecięce, osobowości, , schizofrenie, późnego okresu dorosłości, somatyczne, na tle seksualnym, wywołane zażywaniem środków psychoaktywnych). Podniesiona jest także kwestia społecznej i prawnej perspektywy psychopatologii oraz przyszłych kierunków rozwoju tej gałęzi nauki.

Książka z pewnością skierowana jest do wąskiego grona odbiorców, dla których wiedza z zakresu psychopatologii jest konieczna w wykonywanym zawodzie, jednakże także pasjonaci tematu znajdą w niej bogate źródło, wiedzy zarówno podanej wprost, jak i wskazaną bibliografię do dalszych poszukiwań. Znajdujący się na końcu książki słownik pozwala szybko odnaleźć znaczenie poszczególnych terminów medycznych, bez żmudnego poszukiwania ich w treści książki, bądź innych - często nie tak wiarygodnych - źródłach.

Z perspektywy nie-lekarza, któremu jednak przychodzi się z terminologią lekarską mierzyć i, co gorsza, z ustaleniami lekarzy polemizować, ta książka to pozycja obowiązkowa. Język jakim jest napisana, to wprawdzie nie mowa potoczna, ale też nie specjalistyczny bełkot. Podstawy wiedzy z zakresu biologii człowieka pozwala już całkiem swobodnie pogłębiać swoją wiedzę. Z każdą kolejno przeczytaną stroną, cieszyłam się coraz bardziej, że oto trafiłam wreszcie na pozycję, dzięki której treści zawarte w opiniach biegłych przestaną być dla mnie wiedzą tajemną, a wreszcie mogę stanąć z nimi do równej walki na informacje. Gdyby takie pozycje pojawiły się w każdej innej specjalizacji medycznej, bez wahania kupiłabym je wszystkie.

Książkę otrzymałam dzięki wydawnictwu Zysk i s-ka.

sobota, 2 listopada 2013

"Protokoły Mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat" - Janusz Tazbir. Recenzja

W XX wieku powstały trzy "biblie nienawiści". Były to: "Mein Kampf", "Krótki kurs historii WKP(b)" oraz właśnie "Protokoły Mędrców Syjonu". Prezentowana dziś książka autorstwa Janusza Tazbira, przytacza nie tylko tekst samych "Protokołów..." (wg wydania z 1938 r.), lecz stanowi bardzo ciekawe rozważania autora na temat przyczyn ich powstania oraz roli, jaką w historii świata wywarły.
Największą wartością tej książki to bardzo obszerny wstęp, zawierający nie tylko historię o okolicznościach powstania "Protokołów..." ale przede wszystkim zawiera bogate rozważania na temat spiskowej teorii dziejów, skutków jakie w wyobraźni ludzi wywarły rzekome plany podboju świata przez Żydów. Autor stale i konsekwentnie wykazuje błędy w logice osób wierzących w prawdziwość protokołów, znajdując liczne odniesienia do innych antysemickich publikacji, jakie na przestrzeni dziejów powstały, siejąc zamęt w głowach ludzi szukających wyjaśnienia dla własnej nieudolności.
Rozważania autora to efekt ogromnej i rzetelnej pracy historycznej, jaką wykonał autor, przez co książka może stanowić doskonałą bazę dla dalszych poszukiwań odpowiedzi na pytanie o przyczyny antysemityzmu na świecie.
Sam zaś tekst "Protokołów Mędrców Syjonu" w jego w niczym nie poprawionym wydaniu z 1938 r. (nawet jeśli chodzi o wcale nierzadkie błędy stylistyczne), są tak naprawdę dodatkiem, zamiast być tekstem właściwym.  "Protokoły..." przy uważnej ich lekturze, tak naprawdę zadziwiają ich naiwnością, błędami w logice, czy brakiem znajomości podstawowych zasad ekonomiki. Nie mniej jednak, jeśli ktoś koniecznie chce znaleźć uzasadnienie dla własnej nietolerancji rasowej i nienawiści do ludzi - z całą pewnością ilość wylanego w nich jadu przesłoni nawet największe błędy w logice.

Książkę otrzymałam do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Iskry.

niedziela, 22 września 2013

Michał Tomasz Gronowski OSB - "Spór o tradycję" - Recenzja

Właściwie pisząc tą recenzję mam wątpliwości, czy oby jest to dobre miejsce. Wszak nie mamy tu absolutnie do czynienia z literaturą popularną, lecz solidną pracą historyczną dotyczącą kształtowania się zakonu w Cluny w X - XII wieku.

Autor Michał T. Gronowski OSB - mnich w opactwie benedyktyńskim wykonał ogromna pracę naukową, której efektem jest książka stanowiąca przekrój przez historię, spory doktrynalne zakonu w Cluny. Obiektywny obraz tarć pomiędzy twórcami zakonu, ich spory od kwestii wiary i dogmatu po sprzeczki o kolor habitu i wystawność dań pozwala czytelnikowi nawet nieobytemu z historią Cluny, na wyrobienie sobie opinii na temat zdarzeń kształtujących, choćby pośrednio, obraz dzisiejszego chrześcijaństwa. Nie należy bowiem zapominać, iż X - XII wiek, to w historii chrześcijaństwa okres największego rozwoju myśli teologicznej. Autor poświęca wiele miejsca na rozważania dotyczące różnic w samym zakonie w postrzeganiu kwestii liturgii, cnot monastycznych, milczenia czy nawet długości i zasad odbywania nowicjatu. Prezentując różne stanowiska, nie stroni od przytaczania tekstów, które w ocenie ich autorów miały prześmiewać przedstawicieli tez przeciwnych.

Pozycję tą nie czyta się łatwo, a to głównie z uwagi na rozliczne cytaty łacińskie. Nawet mnie, która sama dla siebie łaciny się uczyła, zrozumienie całości bywało problematyczne. Jako się bowiem okazało łacina dla prawników, a łacina dla duchowieństwa, to jednak nie do końca ta sama łacina.

Książkę, pomimo wymagającej treści, czyta się ciekawie. Brak w niej bowiem usiłowania autora do przekonania czytelnika do racji którejkolwiek ze stron. Autor opisuje stanowiska, ale sam nie zdradza, które z nich jest mu bliższe. Bardzo bogata bibliografia, liczne wtręty ze źródeł w treści oraz dodatek w postaci aneksu zawierającego Postanowienia opatów w Reims w 1131 roku, List Mateusza, biskupa Albano oraz Odpowiedź opatów autorstwa Wilhelma z Saint - Thierry pozwalają na pogłębienie tematu i rozszerzenie swej wiedzy. Pozycja zmusza do skupienia, uwagi, lecz dla osób, które już wcześniej zetknęły się z historią zakonu w Cluny i chcą wiedzieć więcej, będzie wspaniałą bazą dla dalszych poszukiwań. 

Ja polecam.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa TYNIEC, Wydawnictwo Benedyktynów.


sobota, 7 września 2013

Brian Johnson "Sekrety drugiej wojny światowej. Wojna mózgów" - Recenzja

"Sekrety drugiej wojny światowej. Wojna mózgów" autorstwa Briana Johnsona to książka oparta na serialu BBC "The secret war". I to się czuje przez całą książkę. Już od pierwszych stron jest jasne, że nie mamy do czynienia z literaturą, a pozycją dokumentalną z licznymi danymi technicznymi. Tak licznymi, iż niejednokrotnie zastanawiałam się, czy oby nie czytam podręcznika technicznego. To sprawiło, że dla mnie - kobiecie od dziecka interesującej się historią, tą pozycję czytało się niezwykle ciężko.

Wbrew pozorom - jak na pracę dokumentalną w książce panuje chaos. Nie tyle chaos związany z faktami historycznymi, co z przedstawianymi danymi technicznymi właśnie. Autor niejednokrotnie na tej samej stronie stosuje miary kontynentalne i anglosaskie, co niezwykle utrudnia lekturę, zaś chcąc porównać parametry poszczególnych rodzajów broni, zmusza do korzystania z kalkulatora miar (w moim przypadku) lub przeliczania w pamięci parametrów (dla bardziej zaawansowanych). Po pozycji  tego rodzaju można by było oczekiwać, by autor zastosował jeden system miar, nie zaś pozostawiał to czytelnikowi. 

Słabą stroną są również ryciny i zdjęcia - często wręcz nieczytelne. Małe, niewyraźne z całą pewnością nie spełniają swej funkcji - obrazowania i ułatwienia zrozumienia tekst. O ile w wypadku zdjęć osób nie ma to jakiegoś większego znaczenia, o tyle w przypadku zdjęć urządzeń, maszyn, planów lub rycin, niejednokrotnie całkowicie mija się z celem. Z całą pewnością lepszym zabiegiem byłoby zastosowanie większych i wyraźniejszych reprodukcji (co wpłynęłoby na obszerność książki, a w konsekwencji zapewne także jej cenę), lub też skorzystanie z kodów QR, co z powodzeniem już stosowano. Z całą pewnością można by dzięki temu uzyskać efekt powiązania z serialem, co z całą pewnością przełożyłoby się na lepszą "przyswajalność" informacji zawartych w książce.

Książkę mogę polecić osobom zajmującym się historią drugiej wojny światowej od strony techniki wojennej wówczas stosowanej. Dla typowego humanisty zafascynowanego historią od strony zdarzeń i wydarzeń - może być ona zbyt ciężka i zbyt techniczna. Chociaż nie można autorowi nie oddać, że wykonał naprawdę kawał solidnej naukowej pracy.

Książkę do recenzji udostępniło wydawnictwo Zysk i s-ka.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Recenzja: Joanna Wrycza - Bekier - "Szkoła twórczego pisania"

Joanna Wrycza - Bekier napisała typowy poradnik  o tym, jak napisać dobrą powieść. A posłuchać tej Pani warto, bo jako doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa oraz autorka kolejnych dwóch książek i bloga, wie o czym pisze. Co więcej - potrafi się w bardzo przystępny sposób swoją wiedzą podzielić.

Takie poradniki lubię. Nie ma tu bowiem truizmów w postaci, "żeby napisać książkę, trzeba siąść i pisać", lecz autorka rozbija proces tworzenia na etapy, każdy szczegółowo omawiając i zachęcając do ćwiczeń. A i samych ćwiczeń proponuje bardzo solidny zestaw. Zamiast zaś rozwiązań, przytacza konkretne przykłady z literatury, tak by można porównać swoje próby  do dokonań mistrzów słowa. Nie po to, by się załamać własnymi niedociągnięciami, lecz po to, by zrozumieć jak można do ideału dążyć.

Książka podzielona jest na trzy części: koncepcja, warsztat i wydawanie, zaś w ramach każdej części autorka rozwija w rozdziałach kolejne problemy, jak prawidłowa narracja, ciekawe dialogi czy umiejętne tworzenie postaci bohaterów. W każdym z tych rozdziałów jest seria zadań, które naprawdę warto starannie zrobić, gdyż nie dość, że pomagają ćwiczyć umiejętności, to jeszcze - tak w każdym razie było w moim wypadku - pozwalają na zrewidowanie poglądów o własnym talencie. Czasem na plus, czasem wręcz przeciwnie.

Książka nie jest gruba - 174 strony już z bibliografią, czyta się ją także ekspresowo. Znacznie więcej czasu potrzeba na realizację zadań. Nie mniej jednak spośród wielu poradników jakie miałam okazję czytać, ten jest naprawdę przydatny i warty swojej ceny (32.90 zł). Dla wszystkich, którym marzy się kariera pisarza pozycja obowiązkowa.

Recenzję napisała Agnieszka Bałaga-Kupis

Za książkę dziękujemy


sobota, 13 lipca 2013

Recenzja: Bertold Kittel - "Mafia po polsku"

Mafia po polsku - Bertold Kittel

Bertold Kittel - dziennikarz śledczy pracujący dla TVN (wcześniej zaś dla "Super Expressu" i "Rzeczpospolitej") podjął się próby pokazania połączeń bohaterów afery Amber Gold z światem zorganizowanych grup przestępczych.

Pierwsze rozdziały rozczarowują, gdyż autor nie pisze o niczym, czego uważny obserwator wydarzeń w kraju nie znałby już z doniesień prasowych i telewizyjnych. Warto jednak się przemęczyć, bo z każdym kolejnym rozdziałem zjawiają się nowe fakty i lektura staje się coraz ciekawsza. 

Zasiadając do czytania spodziewałam się czegoś innego, literatury bardziej z pogranicza nauk społecznych i kryminalistycznych, tymczasem całość napisana jest w stylu "Detektywa". Jest sensacja, są niedopowiedzenia i duże pole do domysłów pozostawione czytelnikowi. To wszystko sprawia, że książka będzie się podobać czytelnikom, którzy mają szczęście na co dzień nie funkcjonować w świecie kodeksów, sądów i prokuratur.

Ludzie związani z prawem odczują jednak niedosyt, spowodowany właśnie owym sensacyjnym, dziennikarskim stylem, chociaż trzeba przyznać autorowi, że przywołuje materiały źródłowe z akt spraw i w bardzo obrazowy sposób tłumaczy mechanizmy powstawania zorganizowanych grup przestępczych, czy np. prania brudnych pieniędzy.

Książkę polecam tym wszystkim, którzy chcieliby pogłębić informacje związane z jedną najgłośniejszych afer w Polsce, bez obawy, że treść będzie niestrawna z uwagi na prawniczy bełkot.

Recenzję napisała: Agnieszka Bałaga-Kupis

Książkę otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa PWN

piątek, 5 lipca 2013

Koniec Człowieczeństwa - Clive Staple Lewis - Recenzja

Clive Staple Lewis słusznie kojarzy się przede wszystkim z „Opowieściami z Narnii”. „Koniec człowieczeństwa” jest dziełem zupełnie innym, jednakże mam wrażenie, że dużo bardziej pasującym do jego autora.

Składające się na książkę trzy eseje „Ludzie bez torsów”, „Droga” i tytułowy „Koniec człowieczeństwa” stanowią wykłady etyczne na temat moralnej i społecznej ewolucji człowieka. Ową moralność każe nam jednak rozpoznawać w kategoriach szerokich, w tym również literackich i prawnych. 

Książka wymaga skupienia i porządnych podstaw filozoficznych oraz literackich. Eseje będące pierwotnie wykładami dla studentów Lewisa nie pozostawiają wątpliwości, iż swoją pracę traktował on poważnie, a nadto otaczał się ludźmi wykształconymi i inteligentnymi. Nie jest to pozycja do poczytania przy kawie.

Po lekturze nie sposób nie zgodzić się z autorem, że we wszystkich współczesnych odkryciach i dążeniach rewolucyjnych, zmierzających do stworzenia „nowego” człowieka, jesteśmy niezwykle ułomni i wtórni wobec praw naturalnych, zawartych w Biblii czy Tao. Człowiek – ukształtowany przez naturę – nie jest w stanie tej naturze zaprzeczyć. Człowiek żyjący wśród innych ludzi, nie jest w stanie znaleźć nic nowego, ponad to, co już, na przestrzeni wieków, zostało stworzone. Zaś wszelkie ewentualne próby zaprzeczenia prawom naturalnym z góry skazane są na niepowodzenie, bo z tych praw właśnie wynikają.

Niezwykle cenny jest zamieszczony na końcu książki dodatek, zwierający przykłady praw naturalnych zawartych w Biblii, dziełach starożytnych autorów greckich i rzymskich, chińskich, hebrajskich, babilońskich i innych. Po uważnym zapoznaniu się z nimi naturalną jest refleksja, że współczesny człowiek może jedynie czerpać z tego, co już wymyślone, brak jest bowiem wolnej przestrzeni, którą można by zapełnić nową rewolucyjną teorią. Cokolwiek wymyślimy, będzie to już tylko wtórną wariacją na znany od wieków problem.

Książkę schowam na półkę, by powrócić do niej, gdy się szczęśliwie zestarzeję. Wierzę, że wtedy odkryję w niej jeszcze wiele więcej mądrości, na którą teraz jestem ciągle zbyt młoda.

Książkę otrzymaliśmy od:

piątek, 14 czerwca 2013

"Spokolenie, czyli gniew" - Andrzej TE - recenzja druga

"Spokolenie, czyli gniew" autorstwa Andrzeja Te nie jest dobrą książką. Złą też nie jest. Chyba najlepiej pasującym do niej przymiotnikiem jest słowo "obrzydliwa". Autor epatuje obrzydliwością. Wulgarne opisy zdarzeń, nadużywanie słowa "gówno" (czytelników bloga proszę o wybaczenie, nie mniej jednak ten właśnie wyraz pojawia się niemal na każdej stronie książki) razi i przeszkadza. Niepowiązane początkowo ze sobą wątki, ostatecznie łączą się ze sobą, losy bohaterów przeplatają, a wszystko nurza się w ohydzie najczarniejszych zakątków ludzkich dusz, jako praprzyczynę tego zła wskazując chciwość, chorobę, złamane marzenia.

Ta książka nie jest dla osób szukających w literaturze zapomnienia. Dzięki niej się nie odprężysz. Czytana w okresie spadku psychicznej formy, może wręcz pogłębić stan załamania. Ta książka męczy, dołuje, złości, ale - tu zgodzę się z pierwszą recenzją - człowiek nawet wbrew sobie czyta, by dowiedzieć się, co będzie dalej. Męczyłam się, ale też i ciekawiło mnie, co jeszcze wymyśli autor. W jakiej obrzydliwości zanurzy swych bohaterów.

Ciekawi mnie na ile przedstawiona wizja świata i zdarzeń w mieście Esz jest odzwierciedleniem jego postrzegania rzeczywistości. Czy rzeczywiście w jego oczach życie jest tak zupełnie denne i nie warte tego, by je przeżyć. A może to tylko chwyt, by lepiej sprzedać? Wiadomo bowiem od stuleci, że na skandalach zarabia się najlepiej.

Nie wiem. Może to ja nie nadążam za trendami we współczesnej literaturze. Może rzeczywiście osoba zakochana w "Czarodziejskiej górze", czy "Wojnie i pokoju" w ogóle nie powinna brać się za takie książki. Ale dzięki niej uświadomiłam sobie, że jestem optymistką, której dobrze jest na tym świecie. Czy polecam ją Wam ? Napiszę tak: jeśli chcecie zaryzykujcie. Wszak kto nie ryzykuje, ten nie żyje.