Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2012

To nie mogło się zdarzyć - Jessica Stern - recenzja e-booka


Gwałt jest czymś strasznym dla każdej kobiety. Zarówno dla małej dziewczynki, nastolatki czy też dla kobiety dorosłej i dojrzałej. Jest to trauma, która trwa przez całe życie, siedzi głęboko zakorzeniona w psychice i raczej nie ma możliwości żeby całkowicie się jej pozbyć. Dodatkowo takie przeżycie wpływa na inne sfery naszego życia – stosunek do ludzi, miłość, dom, rodzina…

Jessica Stern w wieku 15 lat została zgwałcona. W książce tej opisuje swoją historię. Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia głównej bohaterki, która jest zarówno autorką powieści. Daje nam to bardzo dużą możliwość zżycia się z nią i poznania dogłębniej jej uczuć oraz emocji. Mogłabym nawet rzec, że forma trochę przypomina coś w stylu pamiętnika. Mamy tutaj zarówno opisane sytuacje jak i również przemyślenia oraz refleksje pani Stern. Wspomnienia dotyczą nie tylko samego gwałtu, ale także kilku innych rzeczy. Autorka wspomina poszczególnych członków swojej rodziny(z ojcem nawet przeprowadza wywiad), można dostrzec pewne zależności oraz wpływ jej rodziny na jej osobowość oraz charakter.

Język powieści jest bardzo prosty, jednak widać, że jest dojrzalszy niż w niektórych książkach, jakie miałam okazję przeczytać. Książkę czyta się dość szybko, są momenty, które potrafią wciągnąć na dłużej. Książka jest bardzo dobrze dopracowana, zawiera wiele szczegółów oraz dobrych opisów, które idealnie oddają obraz sytuacji. Tak na dobrą sprawę zabrałam się za tą książkę nie pamiętając do końca opisu oraz tego, że jest to swego rodzaju pamiętnik. Jednak bardzo łatwo można zauważyć czy też się domyślić, że główna bohaterka to sama autorka. Myślę, że osobie, która czegoś takiego nie przeżyła byłoby znacznie ciężej i trudniej opisać to wydarzenie, a także pozostałe wspomnienia.

Autorka idealnie opisała wszystkie swoje uczucia i emocje. Widać w nich lekki ból, strach, swego rodzaju siłę, zwątpienie… naprawdę tych odczuć jest całe mnóstwo i są bardzo wyraźnie widoczne. Trzeba by się naprawdę niesamowicie postarać, żeby ich nie zauważyć, o ile jest to w ogóle możliwe. W sumie podziwiam autorkę, że zdobyła się na napisanie tej książki, myślę, że nie przyszło jej to łatwo. Widać wewnętrzne rozdarcie oraz to jak gwałt stopniowo wpłynął na kształtowanie jej charakteru i osobowości.

Książka na pewno nie należy do tych łatwych, które to się czyta, żeby oderwać się od wszystkiego. Nie jest jednak wybitnie ciężka czy trudna do zrozumienia. Porusza ona poważny temat i sama taka jest – poważna. Tak, to dobre słowo. Mimo wszystko można ją nadal pojmować jako zwykłą powieść, ale ciężko zapomnieć o tym, że jest to historia prawdziwa. Myślę, że książka ta może być także poradnikiem dla kobiet, które zostały zgwałcone. Nie zdziwiłoby mnie również to, że samej autorce napisanie tego dzieła przyniosło pewne ukojenie. Pod koniec jest tu wiele przemyśleń, odpowiedzi na ciężkie pytania, niektóre wypowiedzi podchodzą wręcz pod zagadnienia filozoficzne. Naprawdę uważam, że książka ta jest godna uwagi i jest dość ciekawa. Daje sporo do myślenia i zmusza do refleksji.

Historię tę czytało mi się całkiem przyjemnie, była to pewna odmiana od tego, co czytam normalnie. Jestem przekonana, że przypadnie ona do gustu osobom, które lubią powieści oparte na prawdziwych historiach oraz literaturę faktu.

Recenzję napisała: Magdalena Senderowicz


E-book otrzymaliśmy od:

wtorek, 24 kwietnia 2012

Andrzej Paczkowski "Saga Cień czarownicy.Szubienica" - recenzja e-booka


Opowieść Andrzeja Paczkowskiego  rozpoczyna się w śnieżną noc roku 1581, roku który zapisał się czarną czcionką w historii wielu wiosek i miast Norwegii. Młoda dziewczyna z nowonarodzonym dzieckiem, czeka na śmierć.  W ogarniętym śmiercią domu, w którym dokonała żywota cała jej rodzina, Ingrid nie ma już sił by walczyć o istnienie, pozostaje jej tylko modlitwa o szybką śmierć z wyczerpania i głodu dla siebie i nowonarodzonej córeczki. Wtedy właśnie ostatkiem sił podejmuje decyzję. Postanawia poszukać pomocy u miejscowej „Wiedzącej”. Od tej pory wkracza na nową ścieżkę życia, ale też i śmieci.

W latach 90 na polskim rynku wydawniczym pojawiła się, tuż obok  wszechobecnych Harlequinów nowy prąd literatury kobiecej – sagi. Rozpoczęło się od Margit Sandemo – norweskiej pisarki, która szturmem podbiła serca polskich czytelniczek cyklem „Saga o Ludziach Lodu”. Zupełnie nowatorskie, jak na owe czasy,  połączenie powieści historycznej, obyczajowej, romansu i świata magii i nadprzyrodzonych istot, utorowało drogę bardzo popularnym  obecnie trendom.

W ten świat zaprasza nas także Andrzej Paczkowski. Korelacje i skojarzenia z sagą Sandemo są nieuniknione, ale autor wcale się ich nie wypiera. Co więcej sam wprowadza dolinę Ludzi Lodu do swojej powieści, czyniąc  ją bliższą fanom rodu Lind. Czy to dobry zabieg? Czy może „strzał w kolano” Musicie ocenić sami.

W mojej opinii miło jest zagłębić się jeszcze raz w ten świat. Pomimo, iż z kart powieści wyziera prostota i nieco zbyt klarowne rozpisanie akcji – czytelnik z łatwością jest w stanie przewidzieć dalsze losy bohaterki, należy pamiętać, że jest to pierwsza część cyklu, który z pewnością obmyślany jest tak, aby zaskoczyć niejeden raz czytelnika. Postacie są zarysowane klarownie, przejrzyście – wiemy od razu czego się po kim spodziewać, dla mnie niestety jest to troszkę naiwne, ale liczę na dalszą inwencję autora.  Całość „Cienia Czarownicy” stanowi miły i niezobowiązujący przerywnik  w codziennej gonitwie dla nowych czytelników i próbę wskrzeszenia wspomnień u fanów Ludzi Lodu, do których i ja należę, a którzy z pewnością potraktują rodzimego autora przychylnie.

Recenzję napisała: Edyta Gierałt

E-booka otrzymaliśmy od:


czwartek, 29 marca 2012

„My rotten Valentine” Agnieszki Żak - Romantyzm w świecie zombie


Opowiadanie „My rotten Valentine” Agnieszki Żak –  to romantyzm w świecie zombie!

„My rotten Valentine” to trochę studium szaleństwa, trochę opowieść o miłości i poświęceniu, a to wszystko w stylistyce świata opanowanego przez zombie. Mieszanka gatunkowa, wciągająca i trzymająca w napięciu!
Wirus zamienia ludzi w zombie. Laura i Marek barykadują się w piwnicy swojego domu, licząc, że uda im się przetrwać Apokalipsę. Tylko że jedno z nich już jest zarażone…

Skrócona wersja opowiadania brała udział w akcji Klubu Pisarskiego IKAR pt. “Kochać każdy może”, była publikowana na stronach IKAR-a, Portalu Literackiego Fabrica Librorum (gdzie otrzymała wyróżnienie) oraz Forum Literackiego Inkaustus i zebrała pozytywne komentarze.

Agnieszka Żak – rocznik ’88, Płocczanka. Studentka Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Zainteresowana wszystkim związanym z e-bookami i self-publishingiem, posiadaczka Kindle. „My rotten Valentine” to jej pierwszy płatny utwór i „najukochańsze dziecko”. Prowadzi stronę autorską pod adresem http://agnieszkazak.wordpress.com/ oraz blog z recenzjami książek Votum Separatum.

sobota, 28 stycznia 2012

"Państwo Tamickie” Joanny Łukowskiej - recenzja e-booka


"Państwo Tamickie” Joanny Łukowskiej w pierwszej kolejności przyciągnęło mnie egzotycznie brzmiącym tytułem. Bardzo pomysłowym i udanym, a do czego nawiązuje nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy potencjalnym czytelnikom. Zapewne, podobnie jak ja, docenią poczucie humoru autorki. Moje osobiste pierwsze skojarzenia były związane z egzotycznymi światami, i w pewien przewrotny sposób nie były takie dalekie od prawdy.

W Państwie Tamickim dzieje się dużo, i generalnie dzieje się dobrze. Autorka praktycznie co rozdział zaskakuje nas nowymi perypetiami jakie przeżywają bohaterowie i nowymi wprowadzanymi postaciami. Takie książki czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Pomagają się odprężyć i oderwać od problemów. Nie sposób nie polubić głównych bohaterów, Joanny i Macieja, których poznajemy w przeddzień ślubu, i którym towarzyszymy w kolejnych latach życia i przełomowych momentach, oraz całej galerii innych postaci przewijających się w tej opowieści – tych powracających wielokrotnie jak i tych epizodycznych.

Do moich ulubieńców należą Franciszek Wons zwany pieszczotliwie Wesołym Staruszkiem, Roman Pędrak, który zawarł bliższą znajomość piwniczną z Joanną, i pechowy Świadek Jehowy, który wpadł nieopatrznie na pomysł  jej nachodzenia i nawracania. Kto chciałby poznać bliżej wyżej wymienionych panów musi zajrzeć do książki i przekonać się osobiście o czym mowa, nie odbiorę nikomu tej radości zdradzając więcej szczegółów. Jej niewątpliwym atutem jest zabawny styl, który wywołał u mnie liczne ataki niekontrolowanego śmiechu, a jak wiadomo śmiech to zdrowie. Kolejną zaletą książki są liczne humorystyczne odwołania do specyfiki przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, czyli schyłku komunizmu i początku dzikiego kapitalizmu.

Młodsi wiekiem czytelnicy pewnie z niejakim zdumieniem dowiedzą się choćby o istnieniu książeczek mieszkaniowych i wszelkich karkołomnych kombinacjach związanych z wejściem w posiadanie własnego M-3, starszym, być może, zakręci się łezka w oku i powspominają z sentymentem własne doświadczenia w tym względzie.

Zastanawiałam się jak określić tę książkę, i pomyślałam sobie, że to taka patchworkowa opowieść. Kolejne rozdziały i epizody są jak kolorowe kawałki patchworkowej kołdry – niemal każdy w innym kolorze, każdy z innej gatunkowo tkaniny, a jednocześnie razem tworzące wykończoną kolorową zgrabną i ciepłą całość. Dobrą na długie, zwłaszcza zimowe wieczory. Polecam z czystym sumieniem każdemu, kto chciałby odetchnąć!

Recenzję napisała: Kinga Kosiek

E-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości: 

Autor: Joanna Łukowska
Tytuł: Państwo Tamickie
Data wydania: 2011
Wydawnictwo: RW2010
ISBN: 978-83-63111-08-3
Ilość stron: 201


piątek, 27 stycznia 2012

„Piękno ciała” - Leszka Pokrywki i Milana Čabrića - recenzja e-booka


Jeśli wydaje Ci się , że piękno to błahy i nieistotny temat to jesteś w dużym błędzie. Atrakcyjność fizyczna może pozytywnie wpłynąć na wiele aspektów naszego życia np. karierę zawodową. Atrakcyjne fizycznie uczennice i uczniowie są lepiej traktowani przez swoich nauczycieli , nawet rodzice okazują więcej czułości „ładnym” dzieciom. Zdecydowanie ma to wpływ na późniejsze życie danej osoby. Ci, którzy od dziecka żyli w przekonaniu o własnej atrakcyjności nie mają kompleksów w „dorosłym” życiu.

Z zagadnieniami związanymi z „atrakcyjnością” , „pięknem” i  „ludzkim ciałem” zetknęłam się w książce Leszka Pokrywki i Milana Čabrića pt. „Piękno ciała”.  Jest to niezwykle interesująca , a chwilami nawet zaskakująca lektura. Nigdy nie sądziłam , że temat piękna ludzkiego ciała może być tak fascynującym obszarem badań. Autorzy przybliżają go wykorzystując najnowsze wyniki badań naukowych z takich dziedzin jak między innymi : psychologia , historia sztuki czy medycyna. Dlatego , też warto przeczytać tę książkę. Pomimo , tego że , z podobnymi zagadnieniami nieraz spotykamy się w kolorowych magazynach to nie zawsze bazują one na zdaniu kompetentnych specjalistów dziedzin zajmujących się atrakcyjnością ludzkiego ciała.

14 rozdziałów książki czyta się jednym tchem. Autorzy rzetelnie opisują podstawowe pojęcia (np. wskaźnik BMI) , ale również próbują odpowiedzieć na nurtujące pytania np.  co sprawia , że  ktoś jest  atrakcyjny , a ktoś nie. Dzięki książce odbywamy fascynującą podróż po historii kanonów kobiecego piękna ,  poznajemy idealne proporcje ciała. Zdaniem autorów kult ciała wyrasta z naszych potrzeb biologicznych i ewolucji . Natomiast w dzisiejszych czasach kontrole nad nim przejęły wszechobecne mass media i koncerny kosmetyczne , które „lansują” określone ideały ludzkiego ciała. Co ciekawe mimo wszystko różne kultury w różny sposób pojmują piękno ciała np. na zachodzie jest „kult” szczupłych i wysportowanych sylwetek , natomiast w innych częściach świata jest inaczej . Każda kultura ma swoją specyfikę. Podoba mi się to , że autorzy przytaczają wyniki nieraz zaskakujących badań (np. dlaczego podobają nam się ludzie z długimi nogami). Uważam ,że niezwykle istotny był rozdział poświęcony zagrożeniom płynącym z dążeniem do ideału piękna czyli o anoreksji (głównie u kobiet) i bigoreksji (obsesji na punkcie umięśnionego ciała ; występuje u mężczyzn). Każda z  tych chorób ma swoje negatywne konsekwencje o , których nie należy zapominać.

Zdecydowanie polecam tę książkę . Myślę , że po jej przeczytaniu może zmienić się nasz pogląd na temat atrakcyjności ludzkiego ciała. Książka jest napisana przystępnym językiem. Pomimo tego , że zawiera wiele naukowych faktów jest bardzo interesująca. Mogę zaryzykować , że to ciekawa propozycja na długie zimowe wieczory. Osobiście z przyjemnością zapoznam się z innymi publikacjami autorów.

Recenzję napisała: Monika Dec

E-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości:



Autor: Milan Čabrić, Leszek Pokrywka
Tytuł: Piękno ciała
Data wydania: Warszawa 2010
Wydawnictwo: PWN
ISBN: 978-83-01-16302-0
Ilość stron: 180
Fragment książki: dostępny na =>tej stronie<=


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Pierwsza z Rodu Znajda - Joanny Łukowskiej - recenzja e-booka


Wyobraź sobie dzień, w którym zgasło słońce, w którym nastała ciemność, lecz nie na tyle łaskawa by zatracić życie. Wyobraź sobie wszystko co czai się w mroku, co za sprawą pradawnej magii ożyło i zamieszkało w Borze- jedynej kolebce zmutowanego istnienia, w taki właśnie świat wprowadza nas autorka „Pierwszej z rodu”.

Tkana niczym sieć zmarszczek na czole wiekowej Wiedzącej- Mądrej, Czarownicy, opowieść, łapie w swoje sploty życia istot pozostałych na planecie. Ludzi, Skrzatów, Zwierząt. Lecz nic nie jest tu oczywiste, bo Ludzie to także Puści – sztucznie stworzone, wyczyszczone z emocji naczynia ukierunkowane na jeden cel. Skrzaty – to nie dobre istoty pomagające ludziom, tylko waleczne, podstępne i charakterne stworzenia. Chyba tylko Zwierzęta się nie zmieniły, bo nadal czują, myślą.

W takiej scenerii rozgrywają się losy małej dziewczynki Mili, której tajemnicza osoba łączy wszystkie wątki i postaci. Dlaczego szuka jej Maura, zwana też Wielebną – okrutna samozwańcza władczyni – stworzyciela Pustych. Czy dziewczynka jest wybraną – następną Córką – zamieszkałej w Borze Wiedzącej – czy to jej ma pokazać Drogę? Skąd bierze się miłość i oddanie hardej Skrzatki – lisicy – Witki, jedynej miłości Rosy – skrzata przywódcy, który tak bardzo ją miłował jak zranił i oszukał. Wreszcie co znaczy niezwykły zbiór darów, jakimi obdarzona jest Mila – telepatia, ożywianie istnień, magia Pani Lasu?

Tego wszystkiego dowiecie się zagłębiając się w Bór.
Książka Joanny Łukowskiej, to połączenie fantasy z nutką science fiction, i współczesnej nauki. Hydroponiczne uprawy, modyfikacja, mutacja  genetyczna mieszają się z magią, telepatią i ludzkimi uczuciami – dając ciekawą mieszankę. Autorka bardzo płynnie splotła losy postaci, stąd całą książkę czyta się bardzo przyjemnie – pomimo początkowego odczucia chaosu. Mocny punkt stanowią też bohaterowie. Nakreśleni są w ciekawy, barwny sposób. Każdy z nich ma swoją historię – niebanalną, dopracowaną, przez co łatwo jest się z nimi, nie tyle utożsamić, co oswoić, zbudować własną ich wizję. Jednakże czuje się też pewien niedosyt – za mało jest w świecie bez słońca... ciemności, jakby autorka trochę zapomniała o przyczynie zdarzeń, a może całą ciemność zamknęła w sercach swoich bohaterów.
„Pierwsza z rodu” stanowi ciekawą pozycję, którą mogę spokojnie polecić jako lekturę na relaksujące popołudnie, dla wszystkich tych, którzy chcą odpocząć po ciężkim dniu.
Recenzję napisała: Edyta Gierałt 

                                                e-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości
                                                      



niedziela, 15 stycznia 2012

Tęsknota - Dariusz Kankowski - recenzja do e-booka


„Tęsknota” to debiut Dariusza Kankowskiego. Tom zawiera dziewięć opowiadań, w których autor nawiązuje do baśni, mitologii i Nowego Testamentu. Obsesyjnie kręci się wokół śmierci (samobójstwo, morderstwo)  i maltretowania kobiet. Tematy poważne, dużego kalibru, jednak autor nie udźwignął ich warsztatowo.

Język narracji potoczny. Postaci płaskie, pozbawione cech charakterystycznych, słaba technika, męczące przysłówki. Banalne obrazy i przenośnie. Masa wyświechtanych zwrotów, żargonu, truizmów. Jeśli jaskinia to ciemna, skoro klątwa to  okrutna i bolesna, jak odpowiedzialność to oczywiście nieuchronna. Jeśli spłonęło to doszczętnie, skoro ratował to na pewno co się dało. To jak przysłowia, które wszyscy znają. Rzucisz jedno słowo, a poleci za nim cały zwrot.

Przewija się motyw przemiany. Autor uważa, że wspaniały człowiek zmienia się z biegiem czasu w potwora. Co gorsza zmienia się bez udziału samego człowieka i bez udziału innych ludzi. Z opowieści wynika, że nie mamy wpływu na to kim się stajemy ani kim się staje człowiek żyjący obok. Autor zwykle staje po stronie żeńskich postaci. W opowiadaniu Piękna i Bestia obwinia Księcia, o to że zmienił się w Bestię, nie zauważa jednak, że to Piękna zachowała się jak sopel lodu pozostawiając męża samego w rozpaczy.

Postaci są papierowe. W opowiadaniach brakuje działania, bo ich bohaterowie nie buntują się, nie walczą, nie płynie w ich żyłach krew. Są tylko fikcyjnymi tworami pełniącymi funkcje nadane przez ich twórcę.

Utwór sprawia wrażenie bardzo świeżego, jakby stworzyły go emocje. W moim odczuciu powinien był odleżeć kilkanaście tygodni, po tym czasie ulec zimnej korekcie. Jest zbyt surowy. To co w nim wartościowe ginie w mnogości pustych słów.

Recenzję napisała: Agnieszka Czachor

E-booka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości:

Tytuł: Tęsknota
Wydawnictwo: RW2010
Rok wyd.: 2010
Strony: 113




poniedziałek, 26 grudnia 2011

Żona Beduina - Marguerite van Geldermalsen - recenzja e-booka


„Niezwykła historia Marguerite van Geldermalsen. W 1978 roku pochodząca z Nowej Zelandii pielęgniarka została żoną Muhammada, beduińskiego sprzedawcy pamiątek w legendarnej Petrze. Zamieszkała w liczącej dwa tysiące lat jaskini w skalnym zboczu i żyła jak Beduinka. Nauczyła się arabskiego, przeszła na islam, urodziła troje dzieci i poznała brytyjską królową Elżbietę.”

Po przeczytaniu powyższego opisu z tyłu książki, pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy, była ta o kolejnej naiwnej i nieodpowiedzialnej Europejce, której wydawało się że miłość przezwycięży wszystko, a w tym wypadku przepaść kulturową. Wiele słyszy się historii o dziewczynach zwiedzionych egzotyką miejsc, czarnymi, przepastnymi oczami oblubieńca, które rzucają się na nieznane wody i niestety toną. Dlatego też spodziewałam się  problemu braku akceptacji otoczenia, ukrytych siedmiu żon, dramatu odbieranych dzieci i wreszcie panicznej ucieczki do rodzinnego domu...ale przewracając kolejne strony, zawiodłam się - pozytywnie.

Wychowywana w tolerancyjnym otoczeniu kochającej rodziny, adeptka pielęgniarstwa ciekawa świata i innych kultur, dostaje propozycję odbycia egzotycznej podróży. Jednym z jej punktów jest Petra – największa archeologiczna perełka Jordanii. Tam też, zupełnie przypadkiem, poznaje lokalnego sprzedawcę pamiątek Muhammada, który proponuje jej i jej towarzyszce nocleg w swojej jaskini – i tak jedna noc, przemienia się w wiele lat wspólnego życia. Jakiego? Musicie przekonać się sami.

Książka, jak napisałam na początku, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Autorka lekkim piórem przeprowadza nas przez swoje codzienne dni, radości, troski, przemyślenia, i w ten niewymuszony sposób czyni nas mentalnymi towarzyszami na ścieżkach jej życia. Czasem wiodą one stromo pod górę,po usianej ostrymi odłamkami skale, kiedy indziej kończą się nagle przepaścią. Innym razem są kręte i długie, ale kiedy tracimy siły, nagle zostajemy nagrodzeni zapierającym dech w piersiach widokiem, zapomnianym znaleziskiem, spotkaniem z dobrym człowiekiem. Taka właśnie jest Petra i takie właśnie było życie Marguerite.

 „Żona Beduina” to nie tylko pamiętnik, jest to opowieść o tym jak być szczęśliwym, posiadając niewiele, jak być bogatym, dzieląc się z innymi i jak warto czasem zaryzykować, aby znaleźć swoje miejsce na ziemi, ale przede wszystkim to opowieść o pięknym uczuciu, które – nie boję się użyć frazesu – przezwycięża wszelkie przeciwności.

Recenzję napisała: Edyta Gierałt

Książkę otrzymaliśmy od:



Tytuł: Żona Beduina
Autor: Marguerite van Geldermalsen
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-61171-36-2
Ilość stron: 328
Wydawnictwo: PWN
E-booka można kupić na: ibuk.pl

Fragment e-booka: Dostępny na stronie

niedziela, 25 grudnia 2011

Równoleżnik zero - Olgierd Budrewicz - recenzja e-booka


Olgierd Budrewicz jest autorem wielu reportaży, książek podróżniczych, scenariuszy do programów telewizyjnych i komentarzy do dokumentów filmowych. Odwiedził i opisał ponad sto sześćdziesiąt krajów. „ Równoleżnik zero“ to reportaż poświęcony Afryce. Swoją podróż odbył w latach 60-tych, kiedy w Polsce panował PRL. Okres szarzyzny i ciągłych niedoborów. Tymczasem autor w podróży przez Czarny Kontynent zachowuje się, jak pretensjonalny wizytator, mający prawo do krytyki, ironii, ciągłych złośliwości i szyderstwa; jakby sam pochodził ze Złotego Miasta.

Poznał Kongo francuskie (Kongo Brazzaville) i belgijskie (Kongo Leopoldville).  Książka jest  podzielona na dwie części. W pierwszej autor zasypuje czytelnika potężną ilością informacji dotyczącej sytuacji politycznej, życia ludzi, o ich mentalności, wszędobylskim lenistwie i bylejakości. Narzeka na Hindusów, którzy w Afryce jego zdaniem stanowią mafię tworzącą własne ubezpieczenia i kasy pożyczkowe dla nowych imigrantów. Nazywa ich naroślą na ciele Czarnej Afryki. Autor twierdzi, że byle łamaga w Afryce dorobi się majątku. Kwitnie tam przemyt, nie ma żadnych restrykcji. Bogacą sie wszyscy z wyjątkiem Afrykańczyków. A bogacić się jest na czym, bo kontynent obfituje w  diamenty, mangan, lasy, bawełnę czy rośliny oleiste.

Informacje zgromadzone w książce są rzetelne, jednak przeszkadza zarozumiały ton narracji. Trudno sie zorientować po czyjej stronie jest autor. Bo krytykuje wszystkich; Murzynów za to, że nie pracują w deszcz, kontynent, że nie jest Europą, białych za pazerność i wyzyskiwanie tubylców, klimat, że jest upalny i wilgotny, a nawet burzę, że bez opadów a tylko z samymi błyskawicami.

Druga część to właściwa wyprawa w głąb Konga Brazzaville; w najdziksze tereny, gdzie nie ma dróg, gdzie żyją Pigmeje. Wyprawę prowadził Stanisław Hempel mistrz w polowaniu na krokodyle. Swoją podróż zaczęli od spływu po rzece Ubangi, będącej wówczas centrum krokodylej populacji środkowej Afryki. Autor uczestniczył w polowaniu na te gady, co na pewno odcisnęło piętno na jego psychice, gdyż skończył tyradę krytyczno-szyderczą, a rozpoczął skamląco-jęczącą. No i ciągle się dziwił. Jak dziecko we mgle.

Najciekawsze fragmenty to te poświęcone Pigmejom. Ich zręczonści, sile, odwadze, pokorze i spokojowi; cechom coraz bardziej  obcym współczesnemu cywilizowanemu człowiekowi. Zaskakuje hierarchia, której podporządkowany jest ten lud. Są niewolnikami Murzynów i co najpiękniejsze mają to w nosie. Są wolni od wielu trapiących współczesnego człowieka „chorób“ typu: presja otoczenia, chęć dominacji, potrzeba poklasku, brak akceptacji starości. Można im pozazdrościć bo na pewno są szczęśliwsi od nas mimo, że patrząc z naszej perspektywy wydawać sie może, że żyją w niesprawiedliwym układzie sytuującym ich w roli sługi, który  jest wiecznie okradany, tyranizowany i popychany.

Wartościowymi fragmentami są również wypowiedzi ludzi, którzy w Afryce odnaleźli osobisty azyl, sposób na życie inne niż oferowane przez nasz świat. Wolność o której mówią, ma w sobie tyle przestrzeni, że można sie od nich zarazić potrzebą jej szukania.

Narracja autora jest nierówna. Gorsza jest w cześci pierwszej, w drugiej pewnie pod wpływem emocji jest wiele lepsza i trafiają sie  naprawdę dobre fragmenty. Przeszkadzało mi żonglowanie czasem narracji. W moim odczuciu nie było ku temu potrzeby, gdyby ujednolicić czas i trzymać sie go konsekwentnie tekst zyskałby na przejrzystości. Miałam wrażenie, że autor na siłę chciał zrobić z tekstu publistycznego tekst literacki co było irytujące. Stosował fatalne porównania typu „aorty ulic“ lub „przegalopowała burza“.

Książka jest bogato ilustrowana czarno-białymi fotografiami przedstawiającymi mieszkańców kontynentu, i podróżników, których spotkał autor. Jest to reportaż starej daty (i to sie czuje), dzisiaj inaczej sie fotografuje, i czego innego oczekuje od zdjęcia niż tylko ilustracji, ale niewątpliwie są potrzebne i uatrakcyjniają opowieść.

Mimo zastrzeżeń książkę polecam ze względu na informacje w niej zebrane, poszerzają wiedzę, ale i nie zachęcają do podróżowania w głąb Afryki.

Recenzję napisała: Agnieszka Czachor



E-book otrzymaliśmy od:




Tytuł: Równoleżnik zero
Autor: Olgierd Budrewicz
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-01-16444-7
Ilość stron: 230
Wydawnictwo: PWN
E-booka można kupić na: ibuk.pl
Fragment e-booka: dostępny na stronie


piątek, 9 grudnia 2011

Jak dobrze pisać. Od myśli do tekstu - recenzja e-booka


Recenzowanie podręcznika , który łączy nie małą wiedzę z zakresu językoznastwa i tekstologii ze wskazówkami praktycznymi jest nie lada wyzwaniem.  Już we wstępie autorka pisze , że nie jest to typowy poradnik "jak napisać np.opowiadanie czy reportaż". Jednak , zawarte w nim wskazówki mogą okazać się przydatne przy tworzeniu własnego tekstu.

Autorką podręcznika jest pani Jolanta Maćkiewicz , która jest Kierownikiem Zakładu Języka Mediów w Instytucie Filozofii , Socjologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego. Książka jest efektem jej wieloletniej pracy ze studentami dziennikarstwa i polonistyki oraz rozmów z nauczycielami języka polskiego.

Tematem książki jest pisanie. Autorka omawia wszystkie fazy tworzenia tekstu. Udziela również wielu praktycznych wskazówek , które z pewnością będą przydatne przyszłym autorom. Skupia się np.nad tym jak dobrze napisać wstęp i zakończenie książki oraz nad funkcją opisów.

Język podręcznika jest zrozumiały dla czytelnika. Autorka w sposób rzetelny , a zarazem przystępny przedstawia zasady dobrego pisania tekstu. Oprócz "podręcznikowej" teorii jest w nim sporo wskazówek praktycznych i przykładów tekstów (np.opisu).

Dla mnie szczególnie interesujący był rozdział poświęcony Słowu. Nie sądziłąm , że ten z pozoru błachy temat może być aż tak interesujący. Autorka zwraca w nim między innymi uwagę na związek pomiędzy doborem słów a ich zrozumiałością dla czytelnika. Pisząc tekst chcemy aby był on właściwie odebrany przez odbiorcę to znaczy , że czytelnik zrozumie tekst , zinterpretuje go zgodnie z naszymi intencjami  oraz zareaguje na niego w taki sposób w jaki od niego oczekujemy. Dlatego , również piszący powinien zadać sobie pytanie "dla kogo pisze" i czy używa zrozumiałych słów dla danej osoby.

W książce można znaleźć wiele przydatnych informacji. Powinny być one powszechnie znane , ale często o nich zapominamy. Np. Po co potrzebny jest wstęp i zakończenie. Myślę , że może być ona idealnym prezentem gwiazdkowym dla młodych osób , które wiążą swoją przyszłość z zawodem pisarza lub dziennikarza oraz studentów kierunków humanistycznych. Dzięki niej z pewnością poszerzą swój warsztat i dowiedzą się wielu istotnych rzeczy na temat tworzenia tekstów. Kto wie może właśnie dzięki niej (a , właściwie zawartej w niej wiedzy) ktoś stanie się wybitnym pisarzem lub reportażystą?

Recenzję napisała: Monika Dec


E-booka otrzymaliśmy od:


Autor: Jolanta Maćkiewicz
Wydawnictwo: Naukowe PWN, 
Data i miejsce wydania: Warszawa 2010
Wydanie: pierwsze
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-01-16349-5
Fragment e-booka: dostępny na stronie ibuk.pl