czwartek, 29 grudnia 2011

Gears of War - Karen Traviss - recenzja


Sera jest planetą podobną do Ziemi – tyle że jest to świat wyniszczony przez wieloletnią wojnę pomiędzy dwoma mocarstwami. W walkach o surowce śmierć poniosły tysiące ludzi, a wśród nich najwięcej zginęło Gearów – elity wojskowej, która zawsze znajdowała się na pierwszej linii frontu. Oni też ocalili ludzkość od całkowitej eksterminacji, kiedy dwa lata po zakończeniu konfliktu nadszedł Dzień Wyjścia. Wtedy to ludzie zostali zaatakowani przez Szarańczę – okrutnego przeciwnika z głębi ziemi, którego cele są nieznane, jedno jednak jest wiadome: zrobi on wszystko, by unicestwić ludzką rasę.

Marcus Fenix i Dom Santiago są gearsami broniącymi przed Szarańczą miasta Jacinto, jednej z ostatnich ostoi ludzkości. Ich życie wypełnione jest działaniem i walką o byt. Dla nich bycie wystawionymi na ostrzał czy walka wręcz z potwornymi istotami to codzienność. Wiedzą, że nie mogą zawieść, gdyż prócz nich niedobitki mieszkańców miasta nie mają już żadnej ochrony. Ich życie mogłoby się z pozoru wydawać proste i pozbawione rozterek, jednak nic bardziej mylnego. Stare tajemnice, nierozwiązane sprawy i upiory przeszłości wiszą nad oddziałem, nie pozwalając odprężyć się żołnierzom nawet w chwilach wypoczynku. 

Książka „Gears of War” jest dopełnieniem fabuły znanej na całym świecie gry noszącej taki sam tytuł. Poznajemy dzięki niej losy Marcusa, Doma oraz innych postaci pojawiających się pierwotnie w grze, mamy okazję zobaczyć ich przeszłość oraz dowiedzieć się więcej o stosunkach panujących między nimi. 

Karen Traviss, znana na naszym rynku z kilku książek, których akcja umiejscowiona jest w świecie Star Wars, tym razem wzięła na warsztat grę konsolową. Mogłoby się wydawać, że nie można na takiej podstawie stworzyć nic ciekawego, jednak autorce (a zarazem twórczyni scenariusza trzeciej części gry) udało się napisać powieść wartką i wciągającą. Nie jest to tekst, który zachwyci finezyjnym językiem, złożonymi kreacjami postaci, czy choćby błyskotliwymi dialogami. „Gears of War” wypełnione jest walką oraz szybkimi zwrotami akcji, i to właśnie są jej zaletą. Czytelnik ani przez chwilę nie będzie się nudził podczas lektury. Efekt ten potęguje fakt, że akcja dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych naraz – teraźniejszość, w której żyją postaci przeplata się z ich przeszłością. Mimo tego, że bohaterowie nie są zbyt skomplikowani emocjonalnie, książka broni się dzięki innym walorom. Tak samo jak gra, zauroczy brakiem nudy oraz szybko rozwijającą się fabułą. Pełna jest bowiem strzelanin, wybuchów oraz tajnych misji i pokazów bohaterstwa. 

Największą wadą powieści jest absolutny brak opisów zarówno świata przedstawionego, jak i pojawiających się w nim stworów. Czytelnik, który wcześniej nie miał kontaktu z konsolowym pierwowzorem, może mieć problem z wyobrażeniem sobie przeciwników ludzi. Z tej perspektywy jest to wada, jednak z drugiej strony brak opisów sprawia, że akcja staje się jeszcze bardziej wartka, a czytelnik może wykorzystać swoją wyobraźnię. 

Jako że „Gears of War: Pola Aspho” są przyjemną powieścią akcji, gdzie fabuła umiejscowiono w dość nietypowych warunkach, można ją polecić każdemu, kto poszukuje niezbyt wymagającej rozrywki na jesiennie wieczory; zarówno jeśli jest fanem gry, miłośnikiem klimatów postapokaliptycznych czy lubi opowieści o służbach specjalnych. Odradzam ją jednak tym, którzy szukają powodu do głębokich przemyśleń, zachwycającego warsztatu literackiego czy doznać estetycznych. Tu tego nie znajdziecie. „Gears of War: Pola Aspho” to akcja, akcja i jeszcze raz akcja, jedynie od czasu do czasu wzbogacona przemyśleniami występujących w niej bohaterów.


Recenzje napisał dla nas: Paweł Olejniczak

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza