wtorek, 17 września 2013

Dom śmierci - recenzja

Aneta Ponomarenko ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Jej debiut literacki to kryminał w stylu retro -„Strażnik skarbu”wydany w 2012 roku. Książka „Dom śmierci” jest jego kontynuacją , lecz można ją śmiało czytać nie znając pierwszej części. Autorka wprowadza nas w klimat Kalisza w XIX wieku. Agent do specjalnych poruczeń w randze radcy stanu, Rosjanin Walery Jezierski musi się zmierzyć z nie lada wyzwaniem.

Miastem wstrząsają brutalne morderstwa, których ofiarami są rzemieślnicy. Kolejne zbrodnie są okrutne i trudne do wyjaśnienia. Jedna z ofiar utonęła w piasku, inna straciła głowę jak na gilotynie Każda z tych śmierci przynosi ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi i Jezierski marzy tylko o powrocie swojego przyjaciela z zagranicy , doktora Zaifa., który jest również świetnym śledczym, korzystającym z najnowszych osiągnięć medycyny sądowej. W nim agent widzi nadzieję na pomoc w rozwiązaniu zagadek.

Morderstw w powieści mamy ogromny dostatek. W sumie doliczyłam się 11 trupów w tym trzy zabite kobiety, w identycznych, tajemniczych szalach. Problemy zwiększają się jeszcze z chwilą porwania małego dziecka i bardzo słabym kontaktem z porywaczami.

Śledztwo jest całkowicie międzynarodowe. Jezierski po pomoc i wskazówki udać się musi nawet do Paryża. Bardzo sympatyczną parę tworzą carski agent i żydowski lekarz- patolog.. Niby dwa przeciwieństwa a bardzo dobrze się uzupełniają ,pochłaniają przy tym takie ilości pysznego jedzenia, ze wiele razy czytając książkę czułam się po prostu głodna.

Zagadek do rozwiązania przedstawia autorka czytelnikowi kilka. Dlaczego okrutnie zamordowani to sami rzemieślnicy, czemu giną kobiety i kto porwał dziecko. Wątki w powieści jednak świetnie się uzupełniają, elementy łamigłówki powoli zaczynają do siebie pasować a ciężka i niebezpieczna praca śledczych – powoli przynosić rezultaty. Rozwiązanie zagadek jest dosyć zaskakujące, choć ciężko niekiedy pojąć było motywy działania mordercy.

Autorka niesamowicie dokładnie zadbała o tło historyczne. Z jednej strony budzi to mój podziw, bo pracy musiała w to włożyć naprawdę bardzo dużo, jednak mnie osobiście w pewnych momentach przeszkadzał natłok informacji, bardziej czekałam na rozwój akcji, a opisy historyczne mi w tym nieraz przeszkadzały. Osobiście nie podobało mi się również to, że podano w treści rozwiązanie sprawy z pierwszego tomu. Zniechęciło to na pewno kogoś, kto zaciekawiony „Domem śmierci” chciałby sięgnąć po „Strażnika skarbu”.

Ogólnie intryga kryminalna jak najbardziej mi się podobała. Sprytne połączenie kilku spraw powodowało zaciekawienie i z niecierpliwością czekałam na rozwój wydarzeń. Główni bohaterowi nadawali powieści niesamowity smaczek, a Kalisz XIX wieku jawił się jako tajemnicze miasto.

Uważam, ze „Dom śmierci” to jeden z ciekawszych kryminałów w stylu retro.

Małgorzata Pyzik

Za książkę dziękujemy

3 komentarze:

  1. ciekawa fabuła, uwielbiam takie klimaty mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się zainteresowana. Lubię styl retro, a nie czytałam jeszcze żadnych kryminałów. Myślę, że od tego warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń