środa, 8 czerwca 2011

Targi Książki dla Dzieci w Krakowie



Właśnie w niedzielę wróciłam z weekendowego wypadu do pięknego miasta położonego nad Wisłą. Jednym z głównych celów dla których odwiedziłam Kraków były organizowane tam pierwszy raz Targi Książki dla Dzieci.

Ponieważ miałam okazję być w Krakowie podczas tradycyjnych Targów Książki w zeszłym roku w październiku to pokuszę się o kilka porównań. Podczas tegorocznych Targów Książki dla Dzieci było zdecydowanie mniej wystawców niż podczas Targów Książki, które odbywają się co roku w październiku. Co za tym idzie było więcej przestrzeni między stanowiskami, więcej przestrzeni do poruszania się i ogólnie było czuć większy luz. Stanowiska przygotowane przez wystawców były zdecydowanie bardziej kolorowe i radosne. Oprócz stanowisk, które zajmowały wydawnictwa były tam również stanowiska, które zajmowały np., Galeria Sztuki Współczesnej  czy Gazeta Wyborcza. Jedne wystawy prezentowały się okazale inne były nieco skromniejsze, ale równie dobrze przygotowane i otwarte na odwiedzających.(choć nie wszystkie)
Muszę tutaj przyznać, że bardzo mnie irytowały stanowiska wystawców w których zasiadali ludzie ponurzy, często ze spuszczoną głową sygnalizujący swoją postawą i zachowaniem by najlepiej do niech nie podchodzić, i że w ogóle są tutaj wyłącznie z przymusu nie z przyjemności. Irytowali mnie również wystawcy, którzy na swoich stanowiskach czytali książki, sądzę, iż mogli by w tym czasie zająć się swoimi potencjalnymi klientami a nie wsadzając nos w książkę dawać znać jak im wszystko wisi :-)

Podobnie jak w ubiegłym roku również teraz podczas Targów Książki dla Dzieci brakowało mi informacji o cenach książki, niektóre wydawnictwa pokusiły się o ukazanie potencjalnemu czytelnikowi cenę książki czy promocje jakie posiadają, natomiast większa i to znacznie większa część wystawców uważała, że same wystawienie książki wystarczy. Szczerze mówiąc nie było mi przyjemnie za każdym razem pytać się ile dana pozycja kosztuje, pomijając fakt, iż wystawcy byli bardzo często właśnie zajęci rozmową z innymi klientami, a wcinać się nie wypadało, dlatego też nawet jeśli miałam ochotę na jakąś pozycje zanotowałam sobie tytuł książki i może zakupie ją przez internet. W każdym bądź razie wystawcy dużo na tym tracą. Podobnie jest z promocjami książkowymi, które nawet jeśli są , to są bardzo kiepsko oznaczone, prawie niewidoczne jakieś kartki z jakimś napisem, iż książka ma promocyjną cenę... Co za tym idzie największym zainteresowaniem cieszyło się stanowisko „Tania książka” do którego ludzie lgnęli po prostu.

Oprócz zwykłych stanowisk były również takie, na których prowadzone były różnego rodzaju gry i zabawy dla dzieci, konkursy, czy po prostu miejsca w których dzieciaki mogły porysować czy pomalować. Było również stanowisko „Dziel się książkami” - akcja społeczna portalu Qlturka.pl i Miasta Słów W tym roku zbierano książki dla dzieci przebywających w domach dziecka, szpitalach oraz tych, które spędzają czas w świetlicach środowiskowych. Książki mógł na to stanowisko przynieść każdy, kto chciał wspomóc tę szczytna inicjatywę. W tym roku zebrano ponad tysiąc książek przekazanych przez dzieci i wystawców. 

Jeszcze kilka słów odnośnie infrastruktury na Targach... Moja uwagę przykuło miejsce w którym kobiety czy mężczyźni mieli okazje przebrać swoje dziecko, takie miejsce na całych Targach było tylko jedno i wiecznie była pod nim kolejka -  może na przyszłość warto zorganizować więcej takich miejsc, w których matki czy ojcowie będą mogli swobodnie zająć się swoim dzieckiem. Nie było niestety również osobnego spokojnego miejsca w którym matki mogły by nakarmić swoje dziecko, robiły to często na jakiś niewygodnych ławkach wśród gapiącego się tłumu.

Szczerze mówiąc spodziewałam się na Targach mnóstwa ludzi i wiecznie plątających się pod nogami dzieci, jednak muszę przyznać, że byłam pod tym względem mile zaskoczona. Naprawdę było bardzo dużo przestrzeni i tłum, który był - rozładowywał się na tyle, iż był nie odczuwalny, nawet jeśli mknęła przed nami pani z wózkiem nie tarasowała ona całego przejścia i nie zatrzymywała reszty ludzi pędzących do zaznajomienia się z literaturą dla dzieci.  :-)

2 komentarze:

  1. Pewnie, że dobrze, trochę duszno było, ale to już chyba standard:-)

    OdpowiedzUsuń