środa, 9 kwietnia 2014

Michał Cichy "Zawsze jest dzisiaj" - recenzja


Zawsze jest dzisiaj” Michała Cichego to wędrówki po Warszawie autora i pewnej „Myszy”, odbywane w pełnej ciszy.

To pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu tej niewiele sobie liczącej stron książeczki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne w bieżącym roku.

Okładka tej publikacji, jak również jej tytuł, w żaden sposób nie wskazuje, że czytelnik będzie miał do czynienia z tematyką warszawską. Znając jednak autora, dziennikarza i historyka, Michała Cichego, i jego dobry, aczkolwiek bardzo kontrowersyjny artykuł „Polacy – Żydzi: czarne karty powstania”, miałam pewność, że będzie to nietuzinkowa publikacja.

Nie można nazwać jej reportażem. To raczej oderwane od siebie epizody, czy kronika opisująca sielskość dnia codziennego, tak trudna do odnalezienia w wielkim mieście.Jednak przy odrobinie chęci i wyobraźni, w zasięgu ręki każdego warszawiaka lub tymczasowego mieszkańca tak wielkiej aglomercji.

To już kolejna w moim życiu tak mała, niepozorna książka, licząca zaledwie 69 stron, skłaniająca do głębokich refleksji, której treścią delektowałam się każdego wieczoru. Myślałam wtedy: chwilo trwaj!

Michał Cichy to rocznik „67”, którego dorastanie przypadło w czasach PRL-u, toteż odnajdujemy w książce wspomnienia z lat 70-tych i 80-tych, np. opis dawnego lotniska z tarasem widokowym i ekscytację towarzyszącą oglądaniu wzbijających się i lądujących samolotów. Nie brakuje tu również odniesień do II Wojny Światowej, chociażby w opisie muru, pozostałości po Getcie Warszawskim.

Autor robi to, czego nie zrobiłby przeciętny, zapędzony warszawiak oraz turysta. Przemierza spacerkiem uliczki Warszawy wraz ze swą towarzyszką, sunią Myszką. Podczas tych wypraw "patrzy pod nogi", opisując chodniki, płyty, kamienie, po których chodzimy, ich sposoby ułożenia, wielkość. Spoglądając" w górę" kreśli nam niesamowite krajobrazy, wplatając w nie kolory nieba oraz architekturę Warszawy. Obserwuje.

Jest świetnym obserwatorem. Opisuje postacie ludzkie, ich charaktery, losy, zmagania z życiem. Uświadamia nam, że praca, jakakolwiek by nie była, uszlachetnia człowieka, nawet tego prostego, nie stroniącego od alkoholu, jak w poniższym przykładzie:

„Przed proboszczowską kamienicą, w której jest lumpeks, spotkałem znajomego z Sękocińskiej. Ten znajomy, starszy facet o wyglądzie i manierach chłopaka, zamiatał miotłą liście z chodnika.

- Nająłem się od grudnia – powiedział.

W jego oddechu czuło się nieprzetrawioną wódkę. Miał czerwone oczy.

- Lubię robić wcześnie, bo nikt mi wtedy nie przeszkadza – powiedział – Mam emeryturę, ale tutaj się robi dla ludzi i dla Boga, nie?” 


Poza obserwowaniem ludzi na warszawskich ulicach, obserwuje również przyrodę, ptaki, otaczającą nas naturę, której pięknu nie poświęcamy zbytniej uwagi. Przechodzimy obok nie czerpiąc z niej żadnej pozytywnej energii. Opisy Cichego są tak szczegółowe, że kiedy je czytałam, byłam w stanie wyobrazić sobie dane drzewo, pędzące chmury pomiędzy budynkami, poczuć zapach wiosny, lata, usłyszeć odgłosy burzy i uderzające o parapet krople deszczu. Pobudzają do tego stopnia, że ma się ochotę wyjść z domu i krok po kroku, przemierzać jego szlakiem w poszukiwaniu tych wszystkich miejsc, drzew, malowniczych krajobrazów.

Cichy mówi tu głosem odważnym i otwartym. Są to głównie opisy, ze znikomą ilością dialogów. Używa czasami wulgaryzmów, aby dobitnie opisać sytuację. Nie koloryzuje. Warszawa Cichego to ta prawdziwa, z obnażonymi swymi słabościami, ale zarazem piękna, niezłomna, której bruki naznaczone są historią, i którą kocha się taką, jaka jest.

Po lekturze „Zawsze jest dzisiaj” postrzegam Warszawę w jeszcze innym świetle, za co dziękuję autorowi.

Czytelniku, Warszawiaku. Jeśli kochasz Warszawę, tęsknisz za nią, to ta książka jest na pewno dla Ciebie. A jeśli jeszcze nie odkryłeś Warszawy, to dobrym początkiem może okazać się ta publikacja.

Polecam gorąco!
Beata Dalla Valle

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz