poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Z poczwarek w motyle – Patrycja Żurek - recenzja

Z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po te powieść, ponieważ opis skutecznie rozbudził moją ciekawość. Bohaterkami są dwie przyjaciółki Zuzanna i Sylwia. Pierwsza po zamążpójściu i urodzeniu dziecka nie pracuje, druga dzięki swojej wytrwałości i pracy mieszka zagranicą . Nie widziały się od dłuższego czasu. Kontaktowały się za pomocą maili. Wydawało się, że wszystko u nich w porządku, że nic się nie dzieje a codzienność jest dla nich łaskawa .

Dopiero przyjazd Sylwii do Polski, do chorej matki, ujawnia dopiero trudne fakty. Zuzanna, która od dawna cierpiała na migreny, po urodzeniu synka zaczyna chorować również na depresję. Nie reaguje na prośby męża aby się leczyć, nie daje sobie pomóc w żaden sposób, nie chce aby ktokolwiek wtrącał się w jej życie, i nawet pomoc przyjaciółki przyjmuje z lekką niechęcią. Uważa , ze ona sama powinna o sobie decydować, a próbę pomocy uznaje jako wtrącanie się do jej życia Sylwia po trudnych życiowych doświadczeniach cierpi widząc ją w takim stanie. Czy uda im się jak za dawnych lat współpracować ze sobą? Czy małżeństwo Zuzanny przetrwa?
Jeśli chodzi o konstrukcję powieści, to świetną rzeczą jest tutaj wprowadzenie dwóch narratorów. Sytuacje i obraz widziany z dwóch stron konkretnie ilustruje przebieg wydarzeń. To co z jednej strony może wydawać się końcem świata, z drugiej już odbierane nieraz jest zupełnie inaczej.

Jak głęboko można psychicznie okaleczyć się samemu? Po przeczytaniu pierwszych stron dopadło mnie szybko takie pytanie. I jeszcze najważniejsze, w którym momencie można oddzielić chorobę od uporu, od własnego widzenia świata? Zuzanna nie daje szans nie tylko sobie ale też swojemu otoczeniu. Czy jej „depresja” jest depresją ? Swój obraz życia traktuje jako coś co na pewno jest, takie jak ona widzi, nie ma możliwości aby był inny. Oj trudna z niej bohaterka powieści. Nie chce nic ulżyć czytelnikowi , tylko wprowadza go w dalsze meandry swojego myślenia, w swój świat, który jest ciężki do przyjęcia.

Myślę, że autorka podjęła się dość trudnego tematu. Ciężko zrozumieć zdrowemu człowiekowi zawiłości choroby głównej bohaterki, jak również jej „lenistwo psychiczne” i obwinianie za wszystkie trudy i niepowodzenia rodziców i swojego dzieciństwa. Nie da się ukryć, że ma ono olbrzymi wpływ na całe nasze życie i kształtowanie się charakteru, jednak gdy nie ma jakichkolwiek prób odcięcia się od niego, to niestety pewne niekorzystne zachowania są powielane. Zuzanna nie ma kompletnie motywacji. W pewnym momencie dawał ją jej synek lecz wszystkie czynności, które były wykonywane były spowodowane jego osobą. Na siebie Zuzann patrzy tylko w negatywnym świetle. Czy uda się jej rozjaśnić swój świat, spowodować, że dojrzy słońce a co najważniejsze siebie w jego promieniach?

Dużo ciężkich tematów jest poruszonych w powieści. Alkoholizm, molestowanie, depresja , zmaganie się ze śmiercią bliskich , ogromnie trudne relacje rodzinne, myślę, że starczyło by ich co najmniej na dwie książki. Nie czujemy jednak przesytu ani znużenia ,ponieważ wątki świetnie się ze sobą splatają. Osoba Sylwii, jej praktyczność, jej ból, który w sobie nosi powoduje , z szybko budzi u czytelnika sympatię. Czy te dwie tak przeciwstawne sobie osoby zaprzepaszcza wieloletnią przyjaźń, czy też jeszcze bardziej ja pogłębią? Zapraszam do świata, w którym trwa walka właściwie od początku do końca ostatniej strony. 

Po czyjej stronie staniemy to zależy tylko od nas. Pamiętajmy jednak o tym, że zawsze łatwiej jest coś mówić, niż naprawdę to robić. Skupmy się, i przeczytajmy tekst spokojnie i powoli bo naprawdę warto. Dajmy sobie szansę na poznanie problemów bohaterek, bo nigdy nie wiadomo, czy nie splotą się one z naszymi. Stworzymy wtedy dalszy ciąg zupełnie bezwiednie. Polecam.

Małgorzata Pyzik

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawa książka jak widze. Chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń