czwartek, 26 lutego 2015

„Prosto z mostu” – Wojciech Zdzisław Gruszczyński

Prosto z mostu trafia się do Białobrzegów, gdzie mieszka, pracuje i pisze wiersze Wojciech Gruszczyński.

W tym miasteczku
buty swoje tak ścierałem
tutaj także,
pióro swoje wyostrzałem

Wiele utworów autor poświęcił przyrodzie krajobrazu nadpilickiego. Interesują go lokalne problemy, ale i dostrzega też te globalne, czego wyraz dał m.in. w „Głodzie biedaków”. Ta wszechobecna tu natura ma podwójną funkcję w tym tomie. Służy poecie jako temat wiersza oraz środek, dzięki któremu buduje nastrój utworu i podkreśla towarzyszące podmiotowi emocje.

Zbiór białobrzeskiego poety to również swoisty hymn miłości, tej dawnej, która jednak nadal grzeje serce podmiotu niesłabnącym płomieniem. Można śmiało zaryzykować tezę, że te wiersze mają wyłącznie jednego odbiorcę. Gruszczyński zdecydował się na podkreślenie tej jedynej adresatki formą grzecznościową (duże litery). Ale mimo iż to utwory dla Elżbiety niejednemu odbiorcy sprawią przyjemność. Podmiot tych (nazwijmy umownie) erotyków opowiada historię skomplikowanej miłości. Jest to opowieść niezwykle interesująca, dynamiczna, ze zwrotami akcji, a przede wszystkimi z wielkimi emocjami, zapewne znajomymi wielu z nas.

Wybranka dla podmiotu jest tu niczym Beatrycze dla Dantego – drogowskazem, celem, pięknem, mądrością, miłością, ideałem, od niej bije blask, ale ma i drugie oblicze, to zacienione. Ona (lub uczucie, które za jej sprawią się pojawia) zdolna jest wbić w ręce / gwoździe czasu zardzewiałe. Poeta o żonie mówi szczęście me, wyznając:

Ja wciąż bardzo
kocham Cię tak jak nikt

To miłość „z przeszłością”, nie jest taka banalna i prosta. Nie chcę już z Tobą prowadzić wojny. Mężczyznę wyraźnie uwiera jakaś zadra z dawnych lat, sytuacja, która sprawiła, że przeszło 10 mil / dzieli nas. Wielokrotnie wyraża pragnienie bliskości, wspólnego życia.
Jednak ukochane miasto i ukochana kobieta nie wyczerpuje tematów, którym w tomiku poświęcił uwagę autor. Można tu także wyczytać pogląd na świat i życie Wojciecha Gruszczyńskiego. W „Prosto z mostu” odnajdziemy apoteozę natury, swobody, wolności.
Ale poeta żyje w konkretnym kraju i ojczyzna jest dla niego równie bardzo ważna. Swój patriotyzm wyraża wierszami pełnymi troski o dalsze losy Polski, wychwalając jej piękno (natura), czasem w sposób zabawny lub ironiczny oceniając historię rzeczywistość różnych okresów, zbiór bowiem zawiera wiersze datowane nawet na lata 70., więc będzie to ok. 35 lat dojrzewającej do obecnego stanu Polski.   Poniższy cytat to wzruszająca deklaracja miłości i oddania:

ojczyzna jest dla mnie matką
dniem i snem
wspaniałym i czystym

Równie ważna jest dla poety religia. Wiersze te mają różny charakter, od dialogu (np. „To TY”), przez utwory dziękczynne („Modlitwa”) do wyznania wiary („*** Bóg jest wszędzie” – w tomiku znalazły się dwa liryki o takim incipicie i oba w równie udany sposób są potwierdzeniem głębokiej wiary podmiotu).

Nie brakuje też wierszy tratujących o człowieku w ogóle. Gruszczyński z troską, ale i obiektywizmem robi rozrachunek z własną przeszłością grzechów niebyłych, pisze o przemijaniu, niewykorzystanych możliwościach, o wartościach, które docenia się po latach.

Prezentowany tom to poezja prosto z mostu – płynąca z serca, szczera, będąca efektem przemyśleń, obserwacji i uczuć autora, choć nie brakuje tu także wpływów literackich (Mickiewicz, Fredro). „Prosto z mostu” to swoisty pamiętnik duszy Wojciecha Gruszczyńskiego  – zawiera wszystko to, co ważne, intymne i warte pielęgnowania w pamięci poety.  


Kinga Młynarska

1 komentarz:

  1. Nie, absolutnie pozycja nie stoi na mojej drodze. Nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń